Smoleńsk: 2,5 roku po katastrofie brak śladów materiałów wybuchowych na wraku

Smoleńsk: 2,5 roku po katastrofie brak śladów materiałów wybuchowych na wraku

Dodano:   /  Zmieniono: 
 
W próbkach pobranych z wraku Tu-154M 2,5 roku po katastrofie smoleńskiej nie stwierdzono pozostałości materiałów wybuchowych lub produktów ich degradacji - poinformował szef warszawskiej Wojskowej Prokuratury Okręgowej na podstawie badań biegłych z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji. Czy na pokładzie tupolewa doszło do wybuchu? Biegli nie wydali ostatecznej opinii w tej kwestii, czekają m.in. na kolejne materiały, które są wciąż w Rosji.
Szef prowadzącej śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej warszawskiej Wojskowej Prokuratury Okręgowej płk Ireneusz Szeląg powiedział, że podczas czynności prowadzonych w Smoleńsku na przełomie września i października 2012 r. zabezpieczono 124 próbki gleby z terenu katastrofy i terenów przylegających oraz 134 próbki z wraku.

Brak pozostałości materiałów wybuchowych na próbkach z wraku

Biegli nie stwierdzili na elementach wraku pozostałości materiałów wybuchowych lub produktów ich degradacji - poinformowano. Płk Szeląg dodał, iż podczas badań w próbkach nie wykryto cząsteczek charakterystycznych dla materiałów wybuchowych

W kilkunastu próbkach stwierdzono obecność niewielkich ilości difenyloaminy, w czterech - paranitrodifenyloaminy, w czterech - siarki. Jak mówił prokurator, substancje nie posiadały właściwości wybuchowych.

W miejscu składowania wraku biegli stwierdzili ślady nitrogliceryny. Odnaleziono je w pojemniku, w którym przechowywany był zawierający tę substancję lek.

Był wybuch czy wybuchu nie było ? Brak opinii w tym zakresie

Czy na pokładzie tupolewa mogło dojść do wybuchu? Czy do niego doszło czy na pewno go nie było? Jak mówił płk Szeląg, dziś nie informowano o opinii w tym zakresie, przedstawiono tylko sprawozdanie z fizyko-chemicznych badań laboratoryjnych poszczególnych próbek.

Sprawozdanie będzie stanowić jeden z materiałów, na podstawie którego biegli wydadzą ostateczną opinię w sprawie ewentualnego wybuchu.

Do wydania tej opinii biegli muszą dysponować pełnym materiałem dowodowym. Czekają wciąż m.in. na próbki (m.in. lakieru) pobrane ze słynnej brzozy, w którą - według raportów MAK i komisji Millera - miał uderzyć Tu-154M.

Temat przesłania do Polski próbek pobranych z brzozy został poruszony podczas rozmów prokuratorów generalnych Polski i Rosji w marcu.

Opóźniona konferencja

Dzisiejsza konferencja prasowa prokuratury opóźniła się. Powodem był wniosek o wyłączenie szefa warszawskiej Wojskowej Prokuratury Okręgowej pułkownika Ireneusza Szeląga a także prok. ppłk. Janusza Wójcika z czynności związanych ze śledztwem smoleńskim, w tym udziału w konferencji. O wniosku, który złożył mecenas Stefan Hambura, pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, poinformowało radio RMF FM.

Naczelny prokurator wojskowy postanowił, że nie uwzględni wniosku.

Ślady TNT

W kwietniu Wojskowa Prokuratura Okręgowa oświadczyła, iż urządzenia użyte przez biegłych w Smoleńsku pokazały na ekranach napisy sygnalizujące obecność związków chemicznych mogących stanowić materiały wysokoenergetyczne, w tym materiały wybuchowe takie jak trotyl (TNT).

"Bez pochopnych wniosków"

Ówczesny rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Zbigniew Rzepa zapewnił, że "pojawienie się takich napisów" nie jest jednoznaczne ze stwierdzeniem, że "taki materiał wybuchowy znajdował się na badanej części wraku". Jak dodał, jednoznaczną odpowiedź w tym zakresie przyniesie opinia sporządzona po wykonaniu szczegółowych badań laboratoryjnych.

Prokuratura oświadczyła, by z faktu wskazania przez urządzenia specjalistyczne napisów-symboli materiałów wybuchowych nie wyciągać "pochopnych wniosków".

Eksperyment z drugim tupolewem

Płk Rzepa dodał, że 12 listopada 2012 r. biegli po powrocie ze Smoleńska przeprowadzili eksperyment z samolotem Tu-154M nr 102 w Mińsku Mazowieckim. Specjaliści korzystali z tych samych urządzeń, którymi posługiwali się w Smoleńsku. "Badaniom poddano różne elementy samolotu Tu 154 M nr 102, w tym fotele załogi, pasy foteli załogi, pasy foteli pasażerów, salonkę. W wyniku przeprowadzonego eksperymentu rzeczoznawczego stwierdzono, że w niektórych miejscach, urządzenia reagowały w analogiczny sposób jak w Smoleńsku, podając sygnały mogące wskazywać na obecność materiałów wysokoenergetycznych, w tym wybuchowych, takich jak: TNT, HMX, RDX" - napisał rzecznik NPW.

zew, "Rzeczpospolita", npw.gov.pl, RMF FM, TVN24 , Polsat News