Prawdziwy szok i panika związana z chorobą wściekłych krów jeszcze przed nami.
Małopolska, Lubelskie, Opolskie, Warmińsko-Mazurskie - wszędzie tam odnaleziono pojedyncze sztuki zarażonych zwierząt. Wystarczy rzut oka na mapę by zrozumieć skalę zagrożenia. Naiwnością byłoby przypuszczać, że krowy ze stad gdzie zdiagnozowano BSE żywiły się innym pokarmem niż te zarażone. Należy zatem przypuszczać, że liczba przypadków BSE znacznie przewyższa oficjalne dane.
Przez lata nie odnajdowaliśmy zarażonych krów, bo ich nie szukaliśmy - bojąc się restrykcji eksportowych. Restrykcji nie było, ale będą: Europa już rozwiązała problem, my nie. Komisja Europejska od dawna przestrzegała, że Polska nie jest zdolna do wykrywania choroby szalonych krów, więc zakażeń może być wiele. W raporcie komisji badającej metody zabezpieczeń przed BSE Polskę i Rumunię uznano za najbardziej zagrożone tą chorobą kraje kandydujące do Unii Europejskiej. Prawdziwy problem jest jednak jeszcze przed nami. Jak dowodzą badania brytyjskie u ludzi rozwój choroby Creuzfelda - Jacoba, której przyczyną może być spożycie mięsa krów chorych na BSE trwa co najmniej kilkanaście lat.
Paweł Górecki