Kraśko: okrucieństwo nie robi oglądalności

Kraśko: okrucieństwo nie robi oglądalności

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Piotr Kraśko (fot. FOTON/NEWPSIX.PL / Newspix.pl ) / Źródło: Newspix.pl
- Nie jestem najlepszą osobą do oceniania drastyczności zdjęć, bo to co dzieje się w Syrii widziałem z bliska w Libanie, czy Strefie Gazy. Ale tym razem po raz pierwszy widziałem zdjęcia, które były tak drastyczne, że części z nich jednak nie pokazaliśmy. Wojna jest brutalna i brudna i nie można udawać, że jest inaczej. Jednak myślenie o tym, że okrucieństwo i krew w telewizji dobrze się sprzedają jest dość proste, żeby nie powiedzieć prostackie. Jeśli chcemy skupić uwagę widza, to w materiale musi być cisza. Cisza jest mocniejsza niż strzały - mówi w rozmowie z Magdaleną Rigamonti Piotr Kraśko, szef telewizyjnych "Wiadomości".
Obejrzałam wczorajsze "Wiadomości". Wszystkie na wysokim C, na najwyższych emocjach, zmuszające do wzruszenia, do płaczu nawet. Było widać, że Beata Tadla, materiał o Syrii, o zagazowanych dzieciach przeżywa…

Wojny nie da się pokazać ładnie, a jeśli ktoś to robi, to nie mówi prawdy. Jeśli nie pokażemy jak wyglądają ludzie po ataku bronią chemiczną, to bezczynność świata w sprawie Syrii nie będzie też robić wrażenia. Jeśli usłyszy pani opowieść lekarza, na którego rękach umarło tam 50 dzieci to inny wymiar ma opór Chin i Rosji w Radzie Bezpieczeństwa ONZ przeciwko jakiejkolwiek tam interwencji. Byłem kiedyś na Florydzie, w Centrum Dowodzenia Operacjami na Bliskim Wschodzie. Na monitorach można zobaczyć to, co dzieje się tysiące kilometrów dalej. Wojskowi uwielbiają określenie „uderzenie z chirurgiczną precyzją”. Na ekranie na Florydzie to nie wygląda groźnie. Rakieta trafi w drugie okno na trzecim piętrze i zabije terrorystę. Chirurgicznie. Tyle, że zawali się też cały dom i zginą wszyscy mieszkańcy. 

Jak pan wyobraża sobie swojego widza, widza "Wiadomości"?

Pewien słynny newsowy dziennikarz amerykański powiedział, że jeśli się mówi do kamery, to najlepiej sobie wyobrazić swoją ciotkę, która nie bardzo za nami przepada i dziwi się, że my do niej mówimy o jakiś poważnych rzeczach i nie bardzo rozumie, co się dzieje na świecie.

Pięć milinów takich ciotek pan widzi o 19.30?

Nie wiem, czy ktokolwiek wytrzymałby presję jaką byłaby świadomość pięciu milionów par oczu patrzących na ciebie. Ale tak naprawdę musimy przekonać ludzi, że to, o czym chcemy im powiedzieć jest naprawdę ważne i coś z tego wynika dla ich życia. […]

I tu zjawia się Piotr Kraśko, który to powie.

I kilkadziesiąt innych osób. Ludzie są zajęci dziećmi, pracą, staniem w kolejce do lekarza – muszą mieć poczucie, że w tym czasie ktoś przez cały dzień obserwuje, co dzieje się w Polsce na świecie i wybierze, to co najważniejsze i najciekawsze. […] W ciągu dwóch najbliższych dni ludzkość wyprodukuje tyle informacji, ile przez 20 tysięcy lat do roku 2005, bo to wtedy nastąpiła eksplozja internetu. Kiedyś widz czekał do godz. 19.30, żeby się dowiedzieć, co się wydarzyło. […] Były takie czasy, kiedy w TVP uważano, że jesteśmy gigantycznym krążownikiem, który na zawsze pozostanie potęgą, a jego najważniejszym napędem jest właśnie przyzwyczajenie. Wokół owszem pływają jakieś małe łódki, ale nigdy nie będą w stanie bliżej podpłynąć. Te czasy się skończyły.

Cały wywiad będzie można przeczytać w najnowszym (35/2013) numerze tygodnika "Wprost" .

Najnowszy numer "Wprost" od niedzielnego wieczora dostępny w formie e-wydania .

Najnowszy "Wprost" także dostępny na Facebooku .

"Wprost" jest dostępny również w wersji do słuchania .
 1

Czytaj także