Ministerstwo Edukacji Narodowej od miesięcy zapowiada, że trwają prace nad wdrożeniem oceny funkcjonalnej jako metody wspierającej realizację edukacji włączającej w szkołach. „Ocena funkcjonalna będzie wprowadzana sukcesywnie, jako dodatkowa metoda wspierająca proces dydaktyczno-wychowawczy, polegająca na lepszej ocenie potrzeb i możliwości dzieci i uczniów, a nie jako zamiennik obowiązujących zasad oceniania”– podkreślał resort w jednym z komunikatów.
Gdy pomysł wejdzie w życie, nauczyciele będą zobowiązani do tworzenia szczegółowej diagnozy dotyczącej funkcjonowania dziecka, która będzie skupiała się nie tylko na umiejętnościach szkolnych, ale i kompetencjach emocjonalnych czy społecznych.
Nowa ocena w polskich szkołach? W środowisku nauczycieli wrze
Nauczyciele zwracają uwagę, że pomysł jest w teorii dobry, ale mają zastrzeżenia, co do procesu jego wdrażania. W rozmowie z „Wyborczą” ostrzegają, że „dodatkowe narzędzie” w ich pracy będzie pogłębiało problem, który i tak trawi polski system edukacji: jeszcze bardziej zwiększy biurokrację, bez realnej pomocy uczniowi. – Bo przygotowują to ludzie, którzy nie mają nic wspólnego z pracą w szkole i wymyślili sobie ideę dobrze brzmiącą na papierze. Bo wiadomo, ten przyjmie wszystko – mówią nauczyciele.
Polonistka z łódzkiej podstawówki wspomina o tym, jak przebiegało jedno ze szkoleń, w którym uczestniczyła kilka miesięcy temu. – Od prowadzących usłyszeliśmy, że przez kilka tygodni, albo miesięcy mamy obserwować jednego ucznia. Mają powstać zespoły pomocowe, w których będziemy się spotykać i co tydzień dokonywać ewaluacji ucznia, zamawiać potrzebne mu pomoce dydaktyczne, przydzielać zajęcia wyrównawcze i rozwijające zainteresowania. Na nasze pytanie, jak mamy to zrobić, skoro w klasach jest dwadzieścia parę dzieci, nie odpowiedziano. Na wątpliwości, że nie mam kompetencji psychologa zatrudnionego w poradni, również – mówi Anna.
– Jeśli do codziennych obowiązków dołożyć trzeba systematyczną, szczegółową ocenę każdego ucznia, to wciąż tej samej klasy nie uczy się lepiej, tylko traci się czas. Jeszcze żaden papier, ani sterta papierów nie pomogły uczniowi. Jestem przekonany, że za tym nie pójdzie ani jeden grosz więcej na zajęcia dodatkowe, wyrównawcze, albo na kółka zainteresowań – komentuje Mateusz, matematyk.
MEN robi zwrot ws. oceny funkcjonalnej. Krótki komunikat
Forma oceny, jaką jest ocena funkcjonalna, miała zostać wprowadzona do polskich szkół we wrześniu 2025 r., następnie datę przesunięto na kwiecień 2026 r. Ten termin także nie zostanie dochowany, o czym MEN poinformowało w odpowiedzi na interpelację jednej z posłanek PiS-u. „Ocena funkcjonalna ucznia nie będzie obowiązkowa od 1 kwietnia 2026 roku” – napisała w krótkiej odpowiedzi Izabela Ziętka, podsekretarz stanu w MEN.
Czytaj też:
MEN szykuje kolejną rewolucję w polskich szkołach? „Nie ma powrotu”Czytaj też:
Nowy zakaz w polskich szkołach? „To dekoncentruje uczniów”
