Ministerstwo Edukacji Narodowej planuje uporządkować system oceniania uczniów. Ocena funkcjonalna, bo o niej mowa, ma być nowym narzędziem, dzięki któremu nauczyciele będą mogli ocenić, jak dziecko radzi sobie w codziennych sytuacjach.
Resort tłumaczył, że nowej ocenie będą poddani zarówno ci uczniowie, którzy mają już stwierdzone pewne problemy zdrowotne lub niepełnosprawności, jak i ci, u których żadnych trudności nie zdiagnozowano.
Ocena funkcjonalna. Na czym polega nowy pomysł MEN?
Przedstawiciele MEN wyjaśniali, że w praktyce nowy system oceniania będzie polegał na tym, że nauczyciele otrzymają specjalny kwestionariusz, który pozwoli im ocenić sposób komunikowania się dziecka, jego funkcjonowanie w grupie rówieśniczej oraz zakres potrzebnego wsparcia.
Wokół nowej oceny narosło sporo niejasności. Wiceszefowa MEN Izabela Ziętka tłumaczyła, że „ocena funkcjonalna nie będzie nowym obowiązkiem dla pedagogów a jedynie nazwaniem i uporządkowaniem czegoś, co nauczyciele robią od lat”.
– Nauczyciele od zawsze sporządzają notatki, prowadzą obserwacje i rozmawiają o uczniach wymagających wsparcia. To właśnie jest ocena funkcjonalna – tylko do tej pory nie zawsze była ona ustandaryzowana i oparta na jednym, wspólnym narzędziu – wyjaśniła polityczka w rozmowie z „Gazetą Prawną”.
– Sami nauczyciele bardzo często mówili nam, że brakuje im prostych, rzetelnych narzędzi, które pomogłyby jednoznacznie opisać funkcjonowanie dziecka w szkole. Dlatego MEN nie dokłada im obowiązków, tylko oddaje do dyspozycji bezpłatne narzędzia, z których można skorzystać, ale nie trzeba – dodawała.
Nowe oceny w polskich szkołach? MEN tłumaczy
Jednocześnie Izabela Ziętka zapewniła, że od 1 kwietnia nie zostaje wdrożony żaden nowy system oceniania uczniów. – Ta data pojawia się w kontekście zmian dotyczących orzeczeń o potrzebie kształcenia specjalnego. Jednym z ich elementów jest lepsze uwzględnienie tego, jak dziecko faktycznie funkcjonuje w środowisku szkolnym – a nie wyłącznie w gabinecie poradni. To zdroworozsądkowe podejście, które nauczyciele znają z codziennej praktyki – poinformowała.
Wiceszefowa MEN podkreśliła, że ocena funkcjonalna to rozwiązanie dobrowolne. – Nie jest przeznaczone dla wszystkich uczniów i nie jest obowiązkowe dla nauczycieli. To nie jest biurokratyzacja – wręcz przeciwnie, to realne uproszczenie, bo raport generuje się sam – powiedziała.
Czytaj też:
Niepokojący problem w polskich szkołach. Szefowa MEN potwierdzaCzytaj też:
Szefowa MEN gra z WOŚP. Takiej aukcji jeszcze nie było
