Szef syryjskiego MSZ ostro skomentował wezwania społeczności międzynarodowej do zbrojnej interwencji w Syrii po oskarżeniu reżimu prezydenta Asada o użycie broni chemicznej przeciwko ludności cywilnej. - Nie jest łatwo połknąć Syrię. Zaskoczymy was - powiedział cytowany przez CNN syryjski minister spraw zagranicznych Walid Moallem.
- Syria ma się czym bronić. Zaskoczymy was - powiedział podczas konferencji prasowej szef syryjskiego MSZ Walid Moallem. - Syryjski rząd nigdy nie użyje broni chemicznej przeciwko własnemu narodowi - podkreślał wcześniej wiceszef MSZ Syrii. Nagrania wideo, które miały potwierdzić użycie broni chemicznej nazwał kłamstwem i mistyfikacją.
"Słychać bicie w wojenne bębny"
- Mówią, że syryjskie siły są odpowiedzialne za atak bronią chemiczną. Kategorycznie temu zaprzeczam. Nie ma na świecie takiego kraju, który by użył broni chemicznej przeciwko swoim obywatelom - mówił cytowany przez CNN Walid Moallem. - Wszyscy słyszymy bicie w wojenne bębny. [Zachód] chce zaatakować Syrię. Sądzę, że broń chemiczna jest tu pretekstem - dodał.
- To, co zobaczyliśmy w Syrii przed tygodniem, powinno wstrząsnąć sumieniem świata - powiedział z kolei szef amerykańskiej dyplomacji. John Kerry stwierdził, iż nie sposób zaprzeczyć temu, że w Syrii użyto broni chemicznej. Użycie tej broni Kerry nazwał aktem "moralnej plugawości". Kerry mówił, iż za atak z użyciem broni chemicznej odpowiadają siły Baszara el-Asada, a władze Syrii niszczą dowody, że doszło do zbrodni.
1300 ofiar ataku bronią chemiczną
Rzecznik Białego Domu Jay Carney oskarżył Baszara el-Asada o mordowanie niewinnych kobiet i dzieci w celu utrzymania władzy. Rzecznik dodał, iż prezydent Barack Obama i jego doradcy rozważają, jak USA powinny zareagować na użycie broni chemicznej.
Syryjscy rebelianci oskarżyli władze w Damaszku o przeprowadzenie ataku z użyciem gazu bojowego. W wyniku ataku miało zginąć ok. 1300 osób. W wyniku wojny domowej w Syrii, trwającej od marca 2011 r., zginęło ponad 100 tys. osób. Obie strony konfliktu wielokrotnie oskarżały się o korzystanie z broni chemicznej.
sjk, zew, CNN
"Słychać bicie w wojenne bębny"
- Mówią, że syryjskie siły są odpowiedzialne za atak bronią chemiczną. Kategorycznie temu zaprzeczam. Nie ma na świecie takiego kraju, który by użył broni chemicznej przeciwko swoim obywatelom - mówił cytowany przez CNN Walid Moallem. - Wszyscy słyszymy bicie w wojenne bębny. [Zachód] chce zaatakować Syrię. Sądzę, że broń chemiczna jest tu pretekstem - dodał.
- To, co zobaczyliśmy w Syrii przed tygodniem, powinno wstrząsnąć sumieniem świata - powiedział z kolei szef amerykańskiej dyplomacji. John Kerry stwierdził, iż nie sposób zaprzeczyć temu, że w Syrii użyto broni chemicznej. Użycie tej broni Kerry nazwał aktem "moralnej plugawości". Kerry mówił, iż za atak z użyciem broni chemicznej odpowiadają siły Baszara el-Asada, a władze Syrii niszczą dowody, że doszło do zbrodni.
1300 ofiar ataku bronią chemiczną
Rzecznik Białego Domu Jay Carney oskarżył Baszara el-Asada o mordowanie niewinnych kobiet i dzieci w celu utrzymania władzy. Rzecznik dodał, iż prezydent Barack Obama i jego doradcy rozważają, jak USA powinny zareagować na użycie broni chemicznej.
Syryjscy rebelianci oskarżyli władze w Damaszku o przeprowadzenie ataku z użyciem gazu bojowego. W wyniku ataku miało zginąć ok. 1300 osób. W wyniku wojny domowej w Syrii, trwającej od marca 2011 r., zginęło ponad 100 tys. osób. Obie strony konfliktu wielokrotnie oskarżały się o korzystanie z broni chemicznej.
sjk, zew, CNN
