Drużyna elektromontera

Drużyna elektromontera

Dodano:   /  Zmieniono: 1
W filmie „Wałęsa. Człowiek z nadziei” brakuje wątku o ludziach, którzy pomagali Lechowi Wałęsie, a potem popadli w zapomnienie.

Ich nazwisk prawie nikt nie zna. Nie ma ich ani w podręcznikach historii, ani w prezydenckich wspomnieniach, ani nawet w filmie Andrzeja Wajdy. Czasem, gdy Lech Wałęsa wspomina początki swojej walki, pojawiają się w tle tej opowieści jako ludzie od czarnej roboty, bezimienni członkowie jego grupy ze Stogów. 30 lat temu daliby się za Lecha Wałęsę pokroić, a dziś nawet z nim nie rozmawiają. – Z Lechem trudno się skontaktować, bo on nie nosi z sobą komórki – próbuje jakoś tłumaczyć Wałęsę poseł Jerzy Borowczak. To on zaczął w 1980 r. strajk w Stoczni Gdańskiej, który Lech Wałęsa zakończył wielkim sukcesem. – Czasem tak jest, że Wałęsa nie o wszystkich pamięta. I nie można mieć o to pretensji, bo już w książce „Droga nadziei” Wałęsa pisał: „Trudno wskazać miejsce, w którym zaczyna się rzeka”.

***

Stogi to były robotnicze slumsy. Tak mówili 30 lat temu ci, którzy docierali tutaj najdalszym tramwajem jadącym na wschód Gdańska. Blok Wałęsy stał przy ulicy Wrzosy, otoczony parterowymi budami i barakami, w których robotnicy czekali na swoje pierwsze mieszkania. Do bud były przyklejone przybudówki, a tam miejscowi trzymali świnie i kury. I niewiele się od tamtego czasu zmieniło, tylko zamiast świń chodzą psy i koty. Kazimierz Żabczyński mieszka w tym samym baraku i wśród tych samych sąsiadów, którzy od pół wieku czekają, aż coś się zmieni. Chodzi po mieszkaniu w kształcie kiszki, kołysząc się na boki jak kwoka. Ma uszkodzony staw biodrowy i żadnych szans na jego leczenie, bo nie ma pracy ani ubezpieczenia. Miał 24 lata, gdy w 1978 r. kolega z pracy powiedział mu o człowieku, który jawnie stawia komunistom opór. – Facet był dziwny – mówi Żabczyński. – Wiadomo było, że coś robi, bo pod jego blokiem wyczekiwali stale w samochodach ubecy. Z tego pierwszego spotkania zapamiętał głównie kombinerki leżące na telewizorze. Gdy gospodarz chciał zmienić kanał telewizyjny, brał je do ręki i kręcił wielką gałką w telewizorze. Życie toczyło się w dwóch maleńkich pokoikach, w których mieszkali Wałęsowie z piątką dzieci. W tym większym stał oprócz telewizora tapczan, dziecinne łóżeczko, maszyna do szycia i stół, przy którym zbierała się grupa Stogi i knuła. Wieczorem rodzina rozstawiała łóżka i materace, które zapełniały całą powierzchnię mieszkania.

Więcej możesz przeczytać w 40/2013 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 1

Czytaj także