Parówka dowodem na... eksplozję na pokładzie Tu-154M?

Parówka dowodem na... eksplozję na pokładzie Tu-154M?

Dodano:   /  Zmieniono: 
Tu-154 rozbił się w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku (fot. B. Staszewski/PRS Team.net/CC-BY-2.0) 
Dr Andrzej Ziółkowski z Instytutu Podstawowych Problemów Techniki PAN zaprezentował w czasie II konferencji smoleńskiej... zdjęcie dwóch parówek pękniętych wzdłuż po zbyt długim gotowaniu. Zdjęcie miało zobrazować zniszczenia jakie wywołuje "wewnętrzne ciśnienie wywołane eksplozją" - relacjonuje "Gazeta Wyborcza".
Zdaniem Ziókowskiego takie "wewnętrzne ciśnienie wywołane eksplozją" doprowadziło do podłużnego pęknięcia kadłuba Tu-154M, który rozbił się w Smoleńsku. - Coś takiego widzimy, gdy gotujemy sobie kiełbaski na śniadanie - tłumaczył dr Ziółkowski.

Z kolei prof. Jan Obrębski z Politechniki Warszawskiej jako przykładu użył... puszki po napoju. Prof. Obrębski tłumaczył, że "zwykły upadek" nie doprowadza do tego, że samolot rozpada się na wiele części - podobnie jak puszka uderzona "drewnianym młotkiem" nie rozpada się, tylko ulega zmiażdżeniu. Wniosek? - Można podejrzewać, że (na pokładzie Tu-154M) była dobrze przygotowana wielopunktowa eksplozja - wyjaśnił uczony.

arb, "Gazeta Wyborcza"