Kalejdoskop kulturalny

Kalejdoskop kulturalny

Dodano:   /  Zmieniono: 

SZTUKA

Bez dosłowności

Dzisiejsze plakaty powstają często według sztancy. Aktorka z na wpół otwartymi ustami, aktor wpatrzony w dal i napis „Wspaniały” wyciągnięty z jakiejś recenzji. Być może dlatego coraz chętniej wracamy do przeszłości. Do czasów, kiedy plastycy poszukiwali graficznego sposobu oddania sedna filmu i skrótowego języka, którym porozumiewali się z widzami. Na wystawie w warszawskim Muzeum Plakatu prezentowane są prace z lat 1945- -1969. Brakuje co prawda opisu, który poprowadziłby zwiedzającego przez ten świat, ale uważny widz i tak dostrzeże, jak tworzyła się polska szkoła plakatu. Są tu świetne dzieła Lenicy, Starowieyskiego, Młodożeńca. Polscy plastycy robili własne plakaty do zagranicznych tytułów (pełne poczucia humoru, nasycone barwami prace, jak choćby te promujące komedie „Biuro matrymonialne” Cieślewicza, „Miłość po południu” Fangora albo musical „Oklahoma!” Junowskiego czy dzieła przybliżające obce kultury, jak choćby „Ulica hańby” Świerzego). Ale najciekawsze wydają się interpretacje polskiej klasyki. Przecież to czas „Eroiki”, „Pociągu”, „Noża w wodzie”, „Popiołu i diamentu”. Przewodniczką po wystawie staje się Agnieszka Osiecka, której minirecenzje uzupełniają ekspozycję. Jesienna wystawa w Wilanowie uzmysławia, jak bogata była wówczas kultura filmowa. Krzysztof Kwiatkowski

„Filmowo mi… Polskie plakaty filmowe z lat 1945- -1969”, Muzeum Plakatu w Wilanowie, Warszawa, wystawę można obejrzeć do 12 stycznia

TEATR

Lament o zmierzchu

Podejrzewam, że „Król Edyp” miał być jedynie żartem: szalonym eventem towarzyszącym poważnej premierze „Do Damaszku” Strindberga. Ale niespełna godzinny teatralny happening to najlepsza rzecz, jaka się wydarzyła w krakowskim Starym Teatrze od czasu „Pawia królowej” Świątka. „Król Edyp” ma rebeliancki wdzięk pierwszych punkowych przedstawień Jana Klaty, np. „Uśmiechu grejpruta”. Powrót do korzeni. Tytuł jest zwodniczy. „Edyp” w reżyserii Klaty nie jest kanonicznym odczytaniem tragedii Sofoklesa. To muzyczna wariacja Roberta Piernikowskiego na temat Edypa inspirowana oratorium Igora Strawińskiego z librettem Jeana Cocteau. W dawno niewykorzystywanej teatralnie Sali imienia Heleny Modrzejewskiej zamiast foteli porozkładane na podłodze poduszki. Szlachetną muzyczną i literacką partyturę zastępują „szumy, zlepy, ciągi”. Iwona Budner (Jokasta) i Krzysztof Zawadzki (Edyp) wykonują zapis libretta Strawińskiego po łacinie, Krzysztof Sadowy pełni funkcję kogoś w rodzaju narratora z elementami postaci Tejrezjasza – w języku francuskim, objaśniając sens i rozwój akcji. Tylko kto go zrozumie? Żadnych plansz z tłumaczeniami, objaśnień. Aktorzy zmagają się nie tylko z łacińsko- -francusko frazą, ograniczeniami wokalnymi i gimnastyczną ekwilibrystyką, ale także z narastającą ścianą dźwięków elektronicznej muzyki. Widzowie albo poddają się rytmowi niekontrolowanego rozprężenia formy, paradoksalnych muzycznych sprzężeń, albo wychodzą oburzeni. Edyp w znakomitej kreacji Zawadzkiego jest królem ćwierkającym na Twitterze lament o codziennym zmierzchu bogów. Krzysztof Stawowy parafrazuje wzorzec mądrego błazna królewskiego – jego arlekin chce być raczej Arielem. Iwona Budner jako Jokasta przerysowuje kolejne obrazy kobiecości. Królewskość, żądza, desperacja. Przekora Jana Klaty wobec solenności w inscenizowaniu klasycznych tragedii w sposób zadziwiający nie odbiera spektaklowi siły rytuału. Edyp wykłuwa sobie oczy, na widowni robi się ciemno. Fajerwerki przestają mieć znaczenie. Nie ma ucieczki od fatum. Mrok nas oślepia. Łukasz Maciejewski

„Król Edyp”, reż. Jan Klata, Stary Teatr w Krakowie

MUZYKA

Na wschód od Bielska

Wśrodę w Bielsku-Białej rozpoczyna się festiwal Jazzowa Jesień. U podnóży Beskidów wystąpi John McLaughin, założyciel Mahavishnu Orchestra – jednej z najważniejszych grup muzyki fusion. Formacja łączyła jazz, funk, rock, elektronicznie generowane dźwięki oraz tradycyjną muzykę indyjską. Choć Mahavishnu zakończyli działalność ponad ćwierć wieku temu, McLaughin znów wyrusza w podróż na Daleki Wschód. Usłyszymy go w orientalnym projekcie Shakti. Wybitny brytyjski gitarzysta nie jest jedyną gwiazdą bielskiego festiwalu. Podczas rozpoczynającej się w środę imprezy wystąpią również brazylijska wokalistka i pianistka Eliane Elias, pianista David Virelles, a także Anouar Brahem – wirtuoz oudu, czyli wywodzącej się z Bliskiego Wschodu mandoliny. Osobny koncert da sam dyrektor artystyczny festiwalu Tomasz Stańko. Jego międzynarodowy skład występujący pod nazwą Vision Project zaprezentuje improwizacje na kontrabas, fortepian, skrzypce i oczywiście trąbkę. Niby tak blisko granicy, a przecież bez granic. Jan Błaszczak

Jazzowa Jesień, Bielsko-Biała, 13-17 listopada

DVD

Siła przetrwania

W przyszłym tygodniu „Wprost” będzie można kupić z dwoma filmami na DVD. „Wojna uczuć” Toma Robertsa jest oparta na prawdziwej historii niemieckich jeńców w sowieckim obozie pod koniec II wojny światowej. Druga propozycja to znakomity, oscarowy film Clinta Eastwooda „Za wszelką cenę” – opowieść o bokserce trenowanej przez doświadczonego, skrytego trenera, ale przede wszystkim o sile woli i podnoszeniu się po życiowych tragediach. KK

TVP

Tańcząc

We wtorek w telewizyjnej Dwójce premiera „Czasem śnię, że latam”, dokumentu Anety Popiel-Machnickiej. To poruszający portret Weroniki Frodymy, utalentowanej tancerki baletowej. Opowieść o ambicji, talencie, samozaparciu, ale i ciężkiej pracy nad sobą, poświęceniu, samotności. Cenie, jaką trzeba zapłacić za pasję. Wreszcie o momencie, kiedy los krzyżuje plany i rzuca coraz trudniejsze wyzwania.

„Czasem śnię, że latam”, reż. Aneta Popiel- -Machnicka, TVP 2, Wtorek 12 listopada, godz. 22.50

FILM

Pieśń Papuszy

Ten film zostaje pod powiekami. Piękny, wyciszony, nienachalny, głęboki. Ciągle odkrywa przed widzem kolejne warstwy. Tematy, które Joanna Kos-Krauze i Krzysztof Krauze poruszają w najdelikatniejszy sposób. Zadając pytania i ledwie sugerując odpowiedzi, reżyserzy opowiadają o losach romskiej poetki Bronisławy Wajs, czyli Papuszy. Jednak nie ma tu chronologii. To raczej biografia emocjonalna, która rządzi się prawami ludzkiej pamięci. Stara kobieta wspomina swoje życie. Wracają do niej obrazy, zdarzenia, chwile. Momenty ważne dla niej, ale też tragedie romskiej wspólnoty. „Papusza” to opowieść o sztuce, cenie, jaką płaci się za talent i indywidualność. Nikt by nie usłyszał o Bronisławie Wajs, gdyby nie Jerzy Ficowski, literat, który w taborze ukrywał się przed UB. To on odkrył talent poetki. Namówił ją, by spisała swoje wiersze, doprowadził do ich publikacji. Relacja Ficowskiego i Papuszy jest w filmie Krauzów nieoczywista, świetnie zarysowana. Dramat skrywanej miłości, fascynacji, ale i zawiedzionego zaufania. Wydając strofy romskiej poetki, Ficowski uratował jej wrażliwość. Ale ją samą skazał na nieszczęście, zwłaszcza że jednocześnie opublikował własną książkę „Cyganie polscy”. Papusza została oskarżona przez Romów o zdradę ich tajemnic, wykluczona ze wspólnoty. Z własnego świata, jedynego, jaki miała. Zgnębiona, spaliła swoje wiersze, wyklęła dzień, w którym zaczęła je pisać. Wreszcie, coraz bardziej osamotniona, trafiła do zakładu psychiatrycznego. Krauzowie sportretowali też w swoim filmie odchodzący świat romskiej kultury, opowiedzieli o traumach, jakich Cyganie doświadczyli – pogromie w czasie II wojny światowej czy akcji przymusowego osiedlania w latach 50. Pokazali też życie w taborze. Nietolerancję, jaka rodzi się w zamkniętych grupach. Ale też wielkie poczucie wolności. Przez romską rzeczywistość prowadzą widza piękne czarno-białe zdjęcia Wojciecha Staronia i Krzysztofa Ptaka oraz muzyka Jana Kantego- -Pawluśkiewicza. Kreacje aktorskie w języku romskim (!) tworzą Jowita Budnik (świetna charakteryzacja pozwala jej grać zarówno młodą, jak i 60-letnią Papuszę) oraz Zbigniew Waleryś. To rzadki przykład kina pełnego wrażliwości i delikatnego. Ale jednocześnie ostrego rachunku krzywd i bólu drugiej połowy XX w. Wybitny film. Krzysztof Kwiatkowski

„Papusza” reż. Joanna Kos-Krauze, Krzysztof Krauze

Next Film

DVD

Rosyjski bunt

Pussy Riot stało się symbolem oporu przeciw władzy. Mike Lerner i Maxim Pozdorowkin postanowili jednak się przyjrzeć, co ów bunt oznacza. Prace nad „Pussy Riot: Modlitwa punka” zaczęli jeszcze przed słynnym wtargnięciem grupy do katedry. Rejestrowali przygotowania, występ i falę zdarzeń, które były jego następstwem. Wypowiadają się tu członkinie zespołu i ich rodziny, ale i patriarchowie Kościoła, przedstawiciele władz. Ciekawy film – o naturze performance’u, cynizmie polityków, ale przede wszystkim o współczesnej, podzielonej Rosji. Krzysztof Kwiatkowski

„Pussy Riot: Modlitwa punka”, reż. Mike Lerner, Maxim Pozdorowkin, Against Gravity

DVD

Dla pieniędzy

To spotkanie gigantów. Ridley Scott przenosi na ekran scenariusz Cormaca McCarthy’ego, w filmie występują Michael Fassbender, Penélope Cruz, Brad Pitt, Javier Bardem i – w zaskakującej roli – Cameron Diaz. Tytułowy „Adwokat” postanawia zrobić interes życia, wchodząc w konszachty z meksykańską mafią. Scott zdaje raport ze świata, w którym pragnienie zysku przyćmiewa nie tylko wartości, ale i wszelki rozsądek. Ponura wizja. A jednak brakuje tu trochę wirtuozerii braci Coen, którzy prozę pisarza zaadaptowali w „To nie jest kraj dla starych ludzi”. Krzysztof Kwiatkowski

„Adwokat” reż. Ridley Scott,

Imperial – Cinepix

MUZYKA

Przekorna bogini

Kilkukrotnie przesuwana premiera nowej płyty jest – obok bezkompromisowych gestów w komercyjnej telewizji i gościnnego udziału Juliana Assange’a na koncertach – kolejnym dowodem na to, że M.I.A. nie przejmuje się branżowymi konwencjami. Jej artystyczna osobowość zlewa się z prawdziwym życiem, podobnie jak tytułowa wschodnia bogini słowa i muzyki z jej prawdziwym imieniem (Mathangi). Ideologiczna obudowa to nie tylko scenografia, muzykę nowego albumu artystki zdefiniować jest trudniej niż kiedykolwiek, jak choćby zaskakujący podwójny duet z Weekndem. To world music w najbardziej współczesnym rozumieniu z uwzględnieniem nawet czystej muzyki pop. M.I.A. jak zwykle gra na swoich zasadach i nie bierze jeńców. Piotr Metz

M.I.A. „Matangi”

Universal

MUZYKA

Powrót czterdziestolatka

Z niewiadomych powodów przez lata postrzegany u nas bardziej jako popowy celebryta niż poważny raper Eminem wraca z kontynuacją swego najważniejszego dzieła. To trudne wyzwanie. Zestaw współpracowników dla jednych będzie jeszcze jednym dowodem na komercjalizację branży, dla innych – na pozycję Eminema. Kendrick Lamar i Rihanna, ale też niezastąpiony Dr. Dre i Rick Rubin.Ten ostatni roztropnie sięga po oldskulowe rozwiązania i zaskakujące niemal country’owe sample. Cały album jest też na szczęście spojrzeniem wstecz, a nie ściganiem się z listami przebojów. Trudny, ale klasowy powrót 40-latka.Piotr Metz

Eminem „Marshall Mathers 2”

Universal

KSIĄŻKA

Uroki wieku średniego

Wyobraź sobie, czytelniku, że masz 50 lat, problem z alkoholem, znerwicowaną siostrę, z którą nie umiesz rozmawiać, nieuleczalnie chorego starego ojca, którego zarazem kochasz i nienawidzisz, byłą żonę, która zabrała twoje dziecko w siną dal, i ogólnie kłopoty z relacjami międzyludzkimi. Co robisz? Oczywiście dajesz się po pijaku namówić dwóm kretynom na popołudnie z paralotnią (nie umiesz latać na paralotni). To też cały Emil Hakl – jego znakomite „Zasady śmiesznego zachowania” w duchu czeskiej tradycji literackiej łączą powagę i żenadę, humor i tragedię, opowiadając o pozornie banalnej codzienności. Piotr Kofta

Emil Hakl „Zasady śmiesznego zachowania” przeł. Julia Różewicz

Afera 2013

KSIĄŻKA

Spełnione obietnice

Paru chłopaków z dolnośląskiego miasteczka marzy o ucieczce z prowincjonalnej matni – ucieczce ku bogactwu, spełnionej miłości, zawrotnej karierze, krótko mówiąc, ku temu wszystkiemu, co się nam zawsze obiecuje na progu dorosłości. Kto obiecuje i czego zażąda w zamian? Po ponad dekadzie przyjdzie czas, by się tego dowiedzieć, ale będzie to wiedza raczej gorzka. „Szczęśliwej ziemi” Łukasza Orbitowskiego można to i owo zarzucić – że zbyt schematyczna, trochę przegadana, zanadto melodramatyczna – ale nie sposób jej odmówić bolesnej szczerości. Trzydziestolatki czasów kryzysu odnajdą tu swoje wierne portrety. Piotr Kofta

Łukasz Orbitowski „Szczęśliwa ziemia”

Sine Qua Non 2013

Więcej możesz przeczytać w 46/2013 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także