Łapiński i Nauman nie byli w stanie zamknąć ust wolnej prasie, nie byli w stanie odwrócić jej zainteresowania od nieprawidłowości w ministerstwie zdrowia, popełnionych za ich kadencji. Stąd frustracja i agresja. Grozili prasie, zgrzytali zębami, aż sobie połamali.
Jeszcze trzy tygodnie temu, kiedy ujawniono nieprawidłowości w resorcie zdrowia pod rządami Mariusza Łapińskiego, nikt nie wróżył b. ministrowi tak szybkiego końca kariery. Wtedy, wydawałoby się, "niezatapialny" baron SLD Mariusz Łapiński groził piszącym o nim niepochlebnie dziennikarzom, namawiał do przeprowadzenia zmian w prawie, ograniczenia wolności słowa.
Łapińskiego i Naumana zgubiło złudne wrażenie własnej potęgi, i sprowokowanie fizycznej napaści na fotoreportera. Gdy uczyli się politycznego abecadła czasy były inne, a możliwości krępowania wypowiedzi i eliminowania niepochlebnych dla polityków opinii - znacznie większe. Łapiński i Nauman przestali się jednak uczyć, nie zauważyli zmian. Dziś ten, kto nasyła na dziennikarzy i fotoreporterów "młodych aktywistów" z własnej partii nie jest już - - chwała Bogu - - groźny, a zwyczajnie śmieszny i żałosny.
Elżbieta Majewska