Wędkarz idzie na wojnę

Wędkarz idzie na wojnę

Dodano:   /  Zmieniono: 
Wędkarze wypowiedzieli wojnę POLSKIEMU ZWIĄZKOWI WĘDKARSKIEMU. Ostrzegają, że ten największy dzierżawca jezior i rzek zrobi z Polski wędkarską pustynię.

Kiedyś wędkarze uchodzili za niegroźnych dziwaków, co to godzinami siedzą z kijem w krzakach nad jeziorem. Dzisiaj wędkarstwo jest jednym z najbardziej popularnych sportów na świecie. Sklepy z drogim nowoczesnym sprzętem, wycieczki do najbardziej egzotycznych miejsc na świecie, własne programy w telewizji i prasa branżowa. Innymi słowy z marginalnego hobby wędkarstwo przerodziło się w modny sport, a także biznes o wielomilionowych obrotach, na którym chcieliby także zyskać mazurscy przedsiębiorcy. – Mamy dzikie jeziora, piękne widoki, moglibyśmy ściągać turystów z całego świata – przekonują. Problem w tym, że wędkarze coraz częściej omijają Mazury szerokim łukiem. Twierdzą, że złapanie tu wymiarowej ryby graniczy z cudem. Wolą jeździć do Skandynawii. Mazurscy samorządowcy alarmują, że to wykańcza lokalną agroturystykę. Winą obarczają Polski Związek Wędkarski, który według nich, stosując przemysłowy połów ryb i zarybianie „na papierze”, niszczy jeziora.

RYBKI Z FERAJNY

Więcej możesz przeczytać w 35/2014 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także