Poseł PiS Łukasz Kmita postanowił skrytykować najnowsze zakupy Ministerstwa Obrony Narodowej. Chodzi o 2 tysiące pluszowych misiów, które zostały zamówione przez resort.
Poseł PiS skrytykował MON. Zaliczył wpadkę
„Uwaga, to nie kabaret. Władysław Kosiniak-Kamysz zamówił eleganckie misie. Ale ten nasz »Tygrysek« ma pomysły na rozwój polskiej armii. To jest jakiś absurd. Puszaki zamiast realnych potrzeb bezpieczeństwa?” – grzmiał parlamentarzysta w nagraniu zamieszczonym w mediach społecznościowych.
Jak się okazuje, Łukasz Kmita zaliczył potężną wpadkę. Przedstawiciele Ministerstwa Obrony Narodowej wyjaśnili, jaki był powód zakupu pluszaków.
„Maskotki, z których się pan naśmiewa to miniaturki kaprala Misia Wojtka spod Monte Cassino, którego zapewne losy pan dobrze zna. Pluszaki trafiają od lat do przedszkolaków, do szkół i szpitali. To ważna część promocji naszej historii i edukacja dla najmłodszych” – tłumaczył resort.
W krótkim komunikacie przypomniano również, że dokładnie takie same maskotki były zamawiane przez MON w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości.
O co chodzi w historii Misia Wojtka?
W 22. Kompanii Zaopatrzenia Armii Andersa pojawił się nietypowy „żołnierz” – niedźwiedź brunatny, którego żołnierze nazwali Wojtek. Trafił do polskich wojsk w Iranie jako sierota, wojskowi kupili zwierzaka od miejscowego chłopca.
Miś nie był tylko maskotką. Według relacji kuriera Archibalda Browna, w celu oficjalnego wciągnięcia niedźwiedzia na listę personelu 2 Korpusu Polskiego generał Władysław Anders mianował Wojtka kapralem. Zyskał oficjalny numer służbowy i był wpisany na listy żołnierzy. Najbardziej słynna jest jego rola w bitwie pod Monte Cassino w 1944 roku – Wojtek pomagał przenosić skrzynie z amunicją, dźwigając je niczym prawdziwy żołnierz.
Po wojnie Wojtek trafił do Szkocji, a konkretnie do zoo w Edynburgu, gdzie żył do 1963 roku. Polscy żołnierze często go odwiedzali, a jego historia stała się symbolem niezwykłej przyjaźni między człowiekiem a zwierzęciem w czasach wojny. Miś zmarł w 1963 roku w wieku 22 lat.
Czytaj też:
Projekt Nawrockiego wraca do gry. Rząd Tuska daje zielone światłoCzytaj też:
Tajemnicze spotkanie w Pałacu Prezydenckim. Tak powstaje nowy plan Nawrockiego
