"Podjęliśmy duży wysiłek, aby skontrolować zameldowanie osób w miejscu ich zamieszkania lub czasowego przebywania. Kontrolowano osoby znajdujące się w dużych miastach, takich, które liczą ponad milion mieszkańców" - wyjaśnił minister.
Według Gryzłowa, aresztowaniom podlegały osoby, które nie były w stanie udowodnić celu przebywania w danym mieście.
"Znaleziono ludzi, którzy przebywają w miastach i nie są w stanie w sposób przekonujący wyjaśnić dlaczego. Podejrzewamy ich o przynależność do grup terrorystycznych" - powiedział Gryzłow.
Milicja, która dokonuje wyrywkowych kontroli na ulicach, wymaga od wszystkich osób posiadania dowodu osobistego z adnotacją o meldunku w danej miejscowości. W przeciwnym razie grozi przynajmniej kilkugodzinnym pobytem na komisariacie.
Powszechną praktyką urzędów, w tym zwłaszcza moskiewskich, jest z kolei odmawianie bez podania powodów prawa do meldunku osobom narodowości czeczeńskiej.
Praktyka ta wielokrotnie była krytykowana przez rosyjskich obrońców praw człowieka, którzy uważają ją za sprzeczną z konstytucją. Przeciwko kontrolom, w olbrzymiej większości obejmującym osoby o "niesłowiańskim wyglądzie", protestowała także organizacja praw człowieka Amnesty International.
Minister Gryzłow podpisał rozporządzenie o dodatkowym zaostrzeniu kontroli po zamachu 5 lipca w czasie koncertu na moskiewskim lotnisku Tuszyno. W wyniku samobójczego ataku dokonanego przez dwie Czeczenki, zginęło wówczas kilkanaście osób.
sg, pap