Kalejdoskop kulturalny

Kalejdoskop kulturalny

SZTUKA

Galicja wyobrażona

Galicja – czym była, jaka była i czy nadal istnieje? To kilka z pytań, jakie zadają twórcy wystawy „Mit Galicji” w krakowskim Międzynarodowym Centrum Kultury. Dla Polaków powstanie Galicji było tragedią, bo wiązało się z rozbiorem państwa, Ukraińcom „Hałyczyna” do dziś przypomina o wielkiej historii Księstwa Halickiego. Dla Żydów to m.in. pogromy i antysemityzm, dla Austriaków – obszar biedny i zacofany. Wystawa pokazuje, że w żadnym z tych ujęć obraz Galicji nie jest jednoznaczny. Jak zatem wyglądała? Matecznik, czyli Kraków, jawi się tu nieco kiczowato, jak na obrazie w landrynkowych kolorach „Scena na rynku” z 1912 r. nieznanego autora. Lwów poznajemy jako nowoczesną metropolię z równie nowoczesną kanalizacją, wodociągami i komunikacją miejską w postaci elektrycznych tramwajów. Prace poświęcone postępowi (na początku XX w. Galicja zajmowała trzecie miejsce na świecie pod względem wydobycia ropy naftowej!), takie jak kopia pierwszej lampy naftowej skonstruowanej przez Ignacego Łukasiewicza w 1853 r., zestawiono z mitem galicyjskiej nędzy. Z przywodzącej na myśl czerwony dywan ogromnej ściany dobrotliwym wzrokiem spogląda Franciszek Józef. Podobizna cesarza trafiała też na pocztówki czy wachlarze. Dochodzimy do przedostatniej sali, poświęconej apokalipsie i pierwszej wojnie światowej. Stąd, mijając klepsydrę „Austro-Wiedźmy” z 1918 r. obwieszczającą śmierć monarchii austro-węgierskiej, przechodzimy przez kurtynę prowadzącą do współczesności. W ostatnim pomieszczeniu znajdują się zarówno prace Tadeusza Kantora czy Mirosława Bałki, jak i genialne współczesne ukraińskie malarstwo Jurka Kocha czy Włodka Kostyrki. Do wystawowych gablot trafiły nawet produkty spożywcze – woda Żywiec i miód pitny Krakowskiego Kredensu – mające pokazać, że do galicyjskich tradycji odwołują się dziś również komercyjne marki. Na tej obszernej – bo prezentującej blisko 600 eksponatów – wystawie nie zabrakło też Szwejka, problemów granicy polsko-ukraińskiej czy Majdanu. A wszystko to w ciekawej, multimedialnej formie. Anna Maziuk

„MIT GALICJI”, MIĘDZYNARODOWE CENTRUM KULTURY W KRAKOWIE, DO 8 MARCA 2015 R.

DVD „WPROST”

Wielka ucieczka

ZA TYDZIEŃ „WPROST” można kupić z filmem „Pukając do nieba bram” na DVD. Thomas Jahn proponuje przewrotną opowieść o dwóch pacjentach szpitala, którzy słysząc najgorszą diagnozę, uciekają, by przed śmiercią zobaczyć ocean. Jednak w niemieckim filmie tragedia łączy się z komedią. Pech bowiem sprawia, że bohaterowie przez przypadek kradną z parkingu samochód mafiosa. Muszą stawić czoła zarówno policji, jak i gangsterom.

Bat na lisy

AMBICJA. ONA ŁĄCZY NAJGŁOŚNIEJSZE FILMY TEGOROCZNEGO AMERICAN FILM FESTIVAL. „Foxcatcher” nowej gwiazdy reżyserii Benneta Millera, z kreacją Steve’a Carella, jest prawdziwą historią miliardera, który postanawia stworzyć najlepszą drużynę zapaśniczą w USA, ale jego fascynacja zawodnikami staje się niezdrowa. W „Mapach gwiazd” David Cronenberg pokazuje niespełnienie dzisiejszego Hollywood. W fenomenalnym „Whiplash” (z J.K. Simonsem – na zdjęciu), jednym z najgłośniejszych debiutów roku, chłopak pod okiem nauczyciela kata dopracowuje do perfekcji grę na perkusji. Dzisiejsza Ameryka, wybita z rytmu przez kryzys, pełna jest ludzi nieradzących sobie z tempem, jakie sami sobie narzucili. Z poprzeczką zawieszoną zbyt wysoko. Te głośne tytuły znalazły się w sekcji Highlights. Ale wrocławska impreza to przede wszystkim odkrycia. Ciekawy konkurs Spectrum. Starannie wyselekcjonowane, niezależne kino, w którym Ameryka odbija się w świeży i nieoczywisty sposób. No i retrospektywy: wielkiego klasyka kina Orsona Wellesa i współczesnego klasyka Whita Stillmana, autora filmów „Metropolitan” czy „Rytmy nocy”. Festiwal potrwa od 21 do 26 października. Krzysztof Kwiatkowski

TEATR

Jak on patrzył

Związany przez wiele lat przede wszystkim ze scenami Poznania i Wrocławia Zbigniew Waleryś dopiero dzięki wybitnej kreacji Dionizego Wajsa w „Papuszy” Joanny i Krzysztofa Krauze został odkryty przez kino. Krauzowie nie po raz pierwszy odnaleźli aktorską perłę, błyszczącą również w teatrze. W Legnicy można oglądać Walerysia w „Zabiciu Gomułki”. Najciekawiej prezentuje się jednak w monodramie „Ja jestem Żyd z »Wesela«”, który w niedzielę będzie wystawiony w sopockim Teatrze na Plaży. Bohaterem sztuki Romana Brandstaettera jest prosty karczmarz z Bronowic Małych, Hirsz Singer, który z żoną i córką Pepką znalazł się na weselu poety Lucjana Rydla, a następnie jako „Żyd z »Wesela«” został uwieczniony w arcydramacie Stanisława Wyspiańskiego („Mały, rudy, blady, co tylko stał i patrzył, ale jak on patrzył!” – mówi Hirsz). Stary karczmarz zgłasza się do adwokata, żeby zdać relację ze swojej krzywdy, z utraty dziecka (Pepka uwierzyła, że jest Rachelą) oraz rozkładu pożycia małżeńskiego. Wspaniały tekst Brandstaettera znamy najlepiej z kanonicznej wersji Tadeusza Malaka z Jerzym Nowakiem w roli tytułowej. Wersja Walerysia, zrealizowana pod opieką artystyczną Jacka Głomba, jest inna. Singer Nowaka był statyczny, zgorzkniały, przenikliwy i mądry, tymczasem Walerysia rozsadza witalność. Jego Hirsz jest ciągle w ruchu, podskakuje, nawet tańczy. Karczmarz nie jest męczennikiem rozpamiętującym dawną krzywdę, ale fertycznym, złośliwym ekscentrykiem, który zobaczywszy własny profil w Teatrze im. Słowackiego, odkrył w sobie duszę artysty. Nie potrafił jednak zapomnieć o dotychczasowych przyzwyczajeniach, stąd ucieczka w obsesję skierowaną przeciwko Wyspiańskiemu, a w efekcie w szaleństwo. Niepotrzebnie, zbyt agresywnie modelując głos, Waleryś parodystycznie wciela się również w role żony i córki, ale mimo to spektakl nie wpada w konwencję kabaretowej przesady. Stary Hirsz uśmiecha się do nas przez łzy. Został skrzywdzony przez artystę, ale dzięki temu przetrwał w literaturze. Szalom – mówi do widzów, wchodząc na scenę. Szalom, stary Żydzie z „Wesela”, szalom. Łukasz Maciejewski

„JA JESTEM ŻYD Z »WESELA«”, NAJBLIŻSZE WYSTAWIENIE: TEATR NA PLAŻY, SOPOT, 26 PAŹDZIERNIKA

TVP

Filmowe widowisko

W DWÓJKOWYM CYKLU KOCHAM KINO „Źródło” Darrena Aronofsky’ego. To jeden z jego najbardziej spektakularnych filmów, którego akcja skacze między pełnym złota światem Majów i XVI- -wiecznych konkwistadorów a rzeczywistością odległej przyszłości. Ale zaraz później reżyser uderza widza jak obuchem i powraca z kamerą do współczesności. Do umierającej na raka mózgu kobiety i jej męża – naukowca szukającego lekarstwa na tę chorobę. W rolach głównych Hugh Jackman i Rachel Weisz (na zdjęciu).

„ŹRÓDŁO”, REŻ. DARREN ARONOFSKY, TVP 2, CZWARTEK, 23 PAŹDZIERNIKA, GODZ. 23.00

Odkurzanie półki

Zniewiadomego powodu najlepiej sprzedający się jazzowy artysta w Europie jest w Polsce wciąż postrzegany w najlepszym razie jako poślednia wersja populistycznego i wykreowanego do bólu Michaela Bublé. Być może nie pomagają w tym również skrajnie różne warunki fizyczne obydwu panów, a nawet żona celebrytka Jamiego. Szkoda, bo dzięki świetnemu programowi radiowemu, który prowadzi w BBC, Cullum wrócił ze strefy muzyki bardziej popularnej do mocno tradycyjnej. Przypomnijmy chociażby, że to tak naprawdę on pokazał światu nagrodzonego Grammy Gregory’ego Portera. Efektem obcowania w programie z muzykami z najwyższej półki i grzebania po płytowych antykwariatach jest nowy album, na którym artysta porusza się od odkurzonych wynalazków po standard „Don’t Let Me Be Misunderstood” wykonany w duecie właśnie ze wspomnianym Porterem. Płyta jest akustyczna i wyciszona, wokale nagrywane blisko mikrofonu, a jednak jest w tych nagraniach nie tylko stylizacja, ale i autentyzm. Nie bez przyczyny też Jamie definiuje w rozmowie jazz jako przede wszystkim „najwyższy poziom muzycznych umiejętności”. Miłość do Radiohead najwyraźniej nie przeszkadza Cullumowi w estetycznym godzeniu awangardy Davisa z chłodnym tradycjonalizmem Marsalisa – jak twierdzi, podziwia ich obu w równym stopniu. Miejmy nadzieję, że to nie tylko „interlude” w jego twórczości, zresztą podobno nagranego materiału starczy i na piękne postscriptum. Czekamy. JAMIE CULLUM, „INTERLUDE”, UNIVERSAL

PŁYTA

Spadną gromy

TEN ALBUM NIE SPODOBA SIĘ TYM, którzy pokochali Mozila za surrealistyczną lirykę. Ostry manifest, ubrany często w inną niż dotąd muzykę, plus pozapłytowe didaskalia tworzą projekt będący w pewnym sensie odpowiedzią, a w pewnym – dopełnieniem ostatniego albumu Marii Peszek. Na artystę spadną pewnie gromy, a wyjęte z kontekstu zdania posłużą za dowód na coś nagannego. Warto więc zauważyć, że na łatwiznę nie poszedł, nagrywając coś przewidywalnego, a do ostrych opinii ma prawo, bo doświadczenia czerpie z pierwszej ręki. CZESŁAW ŚPIEWA, „KSIĘGA EMIGRANTÓW”, TOM 1, MYSTIC PRODUCTION

PŁYTA

Miłość na nowo

PIERWSZA ANGLOJĘZYCZNA PŁY- TA Edyty Bartosiewicz była kiedyś nową jakością i wydarzeniem na naszym rynku, choć dla niektórych zbytnio wyprzedzała epokę. Przypomnienie jej dziś, z atrakcyjnymi bonusami (świetne akustyczne wersje z telewizyjnego „Luzu”, „Akwarium” i zebrane utwory „ulotne”), to w pewnym sensie próba powrotu do korzeni twórczości sprzed ćwierć wieku, o czym świadczyć może premierowy, promujący wydawnictwo singiel. W unowocześnionej wersji przestrzenna produkcja Rafała Paczkowskiego pozwala delektować się nie tylko Bartosiewiczowym standardem „Blues for You”.

EDYTA BARTOSIEWICZ, „LOVE & MORE”, POLSKIE RADIO

KSIĄŻKA

Przekraczanie granic

Miło mi ogłosić, że „Księgi Jakubowe”, niezwykle ambitny projekt Olgi Tokarczuk, 900 stron prozy historycznej o losach żydowskiej sekty frankistów, okazały się ostatecznie bardzo dobrą literaturą. Czuje się tu gdzieś w tle inspirację „Słownikiem chazarskim” Milorada Pavicia, trochę też pisarstwem Orhana Pamuka, ale zasadniczo tekst Tokarczuk żyje własnym, niezwykle interesującym życiem. Autorka zarzuciła sieci szeroko: „Księgi Jakubowe” obejmują parę dekad europejskiej historii, setki postaci głównych i pobocznych, dziesiątki wątków. Nie ma tu jednak chaosu – jest za to wielowymiarowa opowieść o samozwańczym Mesjaszu Jankielu Lejbowiczu z podolskiej Korolówki, który jako Jakub Frank w połowie XVIII stulecia w imię idei poszukiwania nowego, lepszego Boga powiódł tysiące Żydów (od biedoty po elitę) ku Polsce, chrześcijaństwu i asymilacji. Znaleźć można w tej znakomicie napisanej książce mnóstwo tropów wiodących poza standardową narrację historyczną – jest to rzecz o przekraczaniu granic kulturowych, religijnych, obyczajowych; o innej Polsce, tej nieznanej i wypartej, oraz tej, która była zaledwie pewną możliwością; o mistycznych fundamentach nowoczesnego antysemityzmu; o klęsce mesjańskiej utopii i sukcesie życiowego pragmatyzmu. Wreszcie o śmierci, tej najbardziej egalitarnej z tajemnic świata. Czyta się to świetnie – i mam przeczucie, że ta powieść może zrobić światową karierę, bo jest zarazem swojska, egzotyczna i uniwersalna.

OLGA TOKARCZUK, „KSIĘGI JAKUBOWE”, WYDAWNICTWO LITERACKIE 2014

KSIĄŻKA

Oszukać wieszcza

MATKA MAKRYNA MIECZYSŁAWSKA, bazylianka, męczennica za wiarę, gwiazda emigracyjnych salonów Paryża, spowiednica Towiańskiego i Mickiewicza, nie istniała. Stworzyła ją ze skrawków własnego losu i zasłyszanych opowieści, a potem wcieliła się w jej postać ledwie piśmienna wdowa po rosyjskim oficerze. Oszustka? A może skrzywdzona kobieta biorąca odwet na załganym męskim świecie? Dehnel pozwala jej mówić – a jego powieść to literacka perła, historia dziko zabawna i tragiczna zarazem, rzecz o pięknej mistyfikacji i mesjańskim obłędzie polskich wygnańców.

JACEK DEHNEL, „MATKA MAKRYNA”, W.A.B. 2014

KSIĄŻKA

Bogowie jutra

KANADYJCZYK PETER WATTS termin „science fiction” traktuje z należną powagą – „Echopraksja” może być jednym z najtrudniejszych tekstów fantastycznych, jakie zdarzy wam się przeczytać. Ale warto, bo futurystyczne wizje Wattsa są oszałamiające. I przesiąknięte głębokim pesymizmem. Jego nowa książka w gruncie rzeczy traktuje o idei Boga jako ewolucyjnej strategii przetrwania. Jaki będzie Bóg postludzi? – pyta pisarz. – I czy religiom przyszłości potrzebne będą do czegokolwiek świadomość i wolna wolna? Uwaga: warto znać „Ślepowidzenie”, poprzednią powieść Wattsa.

PETER WATTS, „ECHOPRAKSJA”, PRZEŁ. WOJCIECH M. PRÓCHNIEWICZ, MAG 2014

FILM

Kronika znoju

„HUBA” ROZGRYWA SIĘ W TARNOWIE, w okolicach Zakładów Azotowych. Jest jednak opowieścią o wielu podobnych miejscach, gdzie modernizacja zgubiła człowieka z pola widzenia. Wśród kominów, odartych z koloru osiedli i mieszkań w blokach Anna i Wilhelm Sasnalowie niemal bez słów rejestrują życie zmęczonego pracownika fabryki i kobiety opiekującej się niemowlakiem. Codzienna walka o przetrwanie przytłacza, wysysa. Nad wszystkim unosi się widmo choroby. Pozbawiona klasycznej fabuły „Huba” jest przykładem wymagającego kina artystycznego, które nie ucieka w abstrakcyjne dywagacje. Bliskiego współczesności i ludziom. Ważnego.

„HUBA”, REŻ. ANNA I WILHELM SASNALOWIE, FILMPOLIS

FILM

W togach

W XXI W. POWSTAJE CORAZ WIĘCEJ FIL- MÓW o tym, jak trudno dotrzeć do prawdy.„Sędzia” Davida Dobkina jest jednym z nich. Po 20 latach prawnik przyjeżdża do rodzinnego miasteczka na pogrzeb matki. Okazuje się, że jego ojciec, szanowany miejscowy sędzia, jest podejrzany o morderstwo. Postanawia zostać, by go bronić. Ciekawy film o zderzeniu różnych światów i mentalności ze znakomitymi kreacjami aktorskimi Roberta Downeya Jr. i Roberta Duvalla. Obaj swoją grą niemal hipnotyzują.

„SĘDZIA”, REŻ. DAVID DOBKIN, WARNER BROS

FILM

Zanim umarł punk

"WE ARE THE BEST!" punkowa energia ze Szwecji

Jeden z najbardziej znanych szwedzkich reżyserów Lukas Moodysson po amerykańskim „Mamucie” wraca w rodzinne strony i do swojego ulubionego tematu: dojrzewania. Tyle że tym razem opowiada o nim lżejszym tonem. „We Are the Best!” to ekranizacja komiksu żony reżysera, Coco Moodys son, o trzech nastolatkach w Sztokholmie początku lat 80. Jedna z przyjaciółek pochodzi ze „zwyczajnego” domu, gdzie wieczorami rodzice kłócą się, kto zrobi pranie. Druga łaknie poczucia bezpieczeństwa, wychowywana przez samotną matkę szukającą pocieszenia w imprezach i ramionach mężczyzn. Trzecia, katoliczka, jest szkolną outsiderką. Ale dziewczyny łączy młodość, bunt i punk. – Znam ten świat dobrze – mówił mi reżyser. – Sam miałem wtedy 13 lat i szukałem swojego miejsca. Chciałem zrobić film jak album fotograficzny z urywkami tamtych czasów. Wykorzystałem muzykę, której kiedyś słuchałem. I tylko poprosiłem, żeby zespół nie przyszedł na premierę. Nie zniósłbym emocjonalnie zetknięcia z legendą młodości. Oglądając energetyczne „We Are the Best!”, można sobie przypomnieć „Wszystko, co kocham” Jacka Borcucha. Tam, w podobnych czasach, młodzi punkowcy sprzeciwiali się komunie i wszechobecnej szarości. U Szweda: stagnacji spokojnego kraju i nijakości. Ale bunt pozostaje buntem. Tak jak chęć wyróżnienia się z tłumu, przekonanie, że fryzura jest symbolem indywidualności. Świat garażowych kapel, pierwszy alkohol, pierwsza miłość, pierwsze zawody ludźmi. Moodysson pokazuje to wszystko z sentymentem, ale bez protekcjonalnego dystansu. Bo przecież zdaje sobie sprawę, że to ten czas kształtuje człowieka.

„WE ARE THE BEST!”, REŻ. LUKAS MOODYSSON, SPECTATOR

TOP 10 Muzyka

1. „Marek Sierocki przedstawia: I Love Film”

Różni wykonawcy

SONY MUSIC PL

2. „Sentymentalnie”

Kali, Gibbs

GANJA MAFIA LABEL / CD-CONTACT

3. „Made in Heaven”

PCC (Paluch / Chris Carson)

B.O.R. RECORDS / STEP / SONIC RECORDS

4. „25 Cents for a Riff”

Acid Drinkers

MYSTIC PRODUCTION

5. „Męskie granie 2014”

Różni wykonawcy

POLSKIE RADIO / OLESIEJUK

6. „Partners”

Barbra Streisand

SONY MUSIC PL

7. „Popular Problems”

Leonard Cohen

SONY MUSIC PL

8. „Nokturny & demony”

Czarny HIFI

PROSTO / OLESIEJUK

9. „Strut”

Lenny Kravitz

MYSTIC PRODUCTION

10. „Siesta X – prezentuje Marcin Kydryński”

Różni wykonawcy

UNIVERSAL / UNIVERSAL MUSIC PL

DANE WEDŁUG OFICJALNEJ LISTY SPRZEDAŻY DOTYCZĄ OKRESU 6-12.10.2014

TOP 10 Książka

1. „Gniew”

Zygmunt Miłoszewski

W.A.B.

2. „Fiszki plus. Angielski dla początkujących”

Oprac. zbiorowe

EDGARD

3. „Moje wypieki i desery”

Dorota Świątkowska

EGMONT POLSKA

4. „Kuchnia polska bez pszenicy”

Marta Szloser

BUKOWY LAS

5. „Zniszcz ten dziennik”

Keri Smith

K.E. LIBER

6. „Zostań, jeśli kochasz”

Gayle Forman

NASZA KSIĘGARNIA

7. „Tęsknię za tobą”

Harlan Coben

ALBATROS

8. „Bóg nigdy nie mruga”

Regina Brett

INSIGNIS

9. „Magiczne drzewo. Cień smoka”

Andrzej Maleszka

ZNAK

10. „Zaginiona dziewczyna”

Gillian Flynn

BURDA PUBLISHING POLSKA

DANE POCHODZĄ Z SALONÓW SIECI EMPIK

TOP 10 Film

1. „Bogowie”

reż. Łukasz Palkowski

NEXT FILM

2. „Służby specjalne”

Patryk Vega

VUE MOVIE DISTRIBUTION

3. „Miasto 44”

reż. Jan Komasa

KINO ŚWIAT

4. „Zaginiona dziewczyna”

reż. David Fincher

IMPERIAL CINEPIX

5. „Annabelle”

reż. John R. Leonetti

WARNER BROS

6. „Pudłaki”

reż. Anthony Stacchi, Graham Annable

UIP

7. „Pszczółka Maja. Film”

reż. Alexs Stadermann, Glenn Fraser

MONOLITH FILMS

8. „Krocząc wśród cieni”

reż. Scott Frank

KINO ŚWIAT

9. „Więzień labiryntu”

reż. Wes Ball

IMPERIAL CINEPIX

10. „Wakacje Mikołajka”

reż. Laurent Tirard

KINO ŚWIAT

DANE WEDŁUG STATYSTYK MULTIKINA DOTYCZĄ OKRESU 10-12.10.2014

Okładka tygodnika WPROST: 43/2014
Więcej możesz przeczytać w 43/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 1
  • bez-nazwy   IP
    Cień smoka to moja ulubiona część. Uwielbiam ją za akcję, humor, niesamowite przygody, genialnego psa, urocze dzieciaki, piękne ilustracje! To bardzo wartościowa i mądra książka, która daje dzieciom pozytywne przykłady, uczy ich właściwego postępowania, a przy tym bawi i daje możliwość radosnego spędzenia czasu!