Rosyjskie tęsknoty

Rosyjskie tęsknoty

Dodano:   /  Zmieniono: 
Dzisiaj w Moskwie żyje się trudniej. Ale kwitnie kultura. Inteligencja nie zgadza się z polityką Putina, jej reprezentanci mają potrzebę odcięcia się od wizerunku kraju, który kreuje władza. Myślą inaczej i chcą być usłyszani – mówi Karolina Gruszka.

Które święta pani woli – polskie czy rosyjskie?

Nie muszę wybierać. Najpierw spędzam Boże Narodzenia w Warszawie: tradycyjnie, z rodziną, w katolickim duchu. Później w Moskwie czekam na Dziadka Mroza w Nowy Rok. Wielkanoce też mam dwie. Uwielbiam przepiękne rosyjskie święto Paschy: prawosławną nocną mszę, pełną kolorów, celebrowaną w niezwykłej, uroczystej, radosnej atmosferze.

We wchodzącej na ekrany „Pani z przedszkola” Marcina Krzyształowicza wróciła pani nie tylko do kraju, ale też do lat swojego dzieciństwa – do lat 80.

To była sentymentalna podróż do epoki zupy mlecznej. Ale ja często gram w kostiumie. Lubię się zanurzać w odmiennych okresach historycznych. To zmusza do zmiany zachowania. Skończyłam niedawno zdjęcia do filmu Michała Rosy „Szczęścia świata” o latach 40. Teraz w Moskwie będę grała w ośmioodcinkowym serialu o sowieckim domu mody z lat 70. Wkrótce zaczynam też pracę nad projektem o poetach z lat 60., m.in. o Okudżawie i Brodskim. Utrzymuję zawodowy kontakt z krajem, polskie scenariusze mają u mnie pierwszeństwo. Ale cieszę się, że przestałam w Rosji być tajemniczą aktorką z Polski. Wcielam się w Rosjanki.

Nie nazywa pani siebie emigrantką.

Więcej możesz przeczytać w 51/2014 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także