Flis przed drugą turą wyborów: Kandydaci nie bardzo mają do kogo się umizgiwać

Flis przed drugą turą wyborów: Kandydaci nie bardzo mają do kogo się umizgiwać

Dodano:   /  Zmieniono: 10
Paweł Kukiz (Sebastian Borowski / Newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
Nie bardzo jest do kogo się umizgiwać. Gdy mocny był Napieralski, to choć nie poparł nikogo w drugiej turze – nominacja Belki do NBP była wyraźnym ukłonem w stronę jego elektoratu. A teraz kogo można by mianować, żeby się przypodobać zwolennikom Kukiza? – mówi w rozmowie z Anną Gielewską dr Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Wyborca zbuntowany. Czyli kto?

Paradoksalnie – to chyba wszyscy w Polsce. Nasz szeroko rozumiany polityczny establishment tworzą dwie partie: jedna jest antypartyjna (PO), której premier nie chciał robić polityki, a kandydat w wyborach przekonuje, że jej nie reprezentuje. A druga – antyestablishmentowa (PiS), bo zwraca się przeciw wszystkim pozostałym członkom establishmentu. Do tego dochodzą zjawiska sezonowe, zwrócone przeciwko jednym i drugim – takim tworem była Samoobrona, Palikot, teraz Kukiz. Każdy z tych elektoratów jest więc zwrócony przeciwko komuś.

To wciąż ten sam bunt, tylko skupiony pod nowym adresem? Czy jednak dzieje się coś nowego, co można łączyć z podobnymi nastrojami w Europie?

W porównaniu do krajów europejskich Polska jest wręcz prekursorem zjawiska, które możemy dziś obserwować np. we Francji, w Szwecji czy Finlandii. Taki bunt antyestablishmentowy bierze się ze skrócenia wahadła. Kartel partii, które ukształtowały się dawno temu, układał się według sumy dwóch podziałów – ekonomicznego i obyczajowego. Ci, którzy byli za wolnym rynkiem, byli też za tradycją, narodem i wspólnotą. A drudzy byli przeciwko jednemu i drugiemu. Najbogatsi zajmowali wtedy pierwszą ławkę w kościele.

(...)

Mówimy jednak wciąż o buncie rozparcelowanym przez PiS i PO. Te wybory pokazują chyba nowego wyborcę zbuntowanego, który zagłosował na rockmana Pawła Kukiza.

Gdy główny spór się kotłuje, z różnych stron nurtu wyskakuje piana. Jest korwinizm, który jak trądzik – z wiekiem mija. Jest też elektorat zgrywy czy też hecy, zresztą wszędzie na świecie. W Niemczech pojawiła się niedawno Partia Piratów, też się wydawało, że wejdzie do parlamentu, a w końcu weszła do jednego czy dwóch landów, po czym się rozsypała. W Czechach, w wyborach prezydenckich, był kandydat Franz. Na wytatuowanej twarzy wolnego miejsca miał tyle, ile poparcia, które zyskał, czyli siedem procent. Wiele lat temu startował we Francji komik pod hasłem: „Głosujcie na mnie dziwki, alfonsi, złodzieje. Lepiej na pewno nie będzie, ale będzie weselej”. Dziś by pewnie sporo ugrał.

Za fenomenem Kukiza stoi ten sam mechanizm?

Tylko częściowo. Platformie coraz trudniej zagospodarować resentyment antypartyjny, bo jak się rządzi przez osiem lat, jest się sytą partią władzy. W tym czasie wchodzą kolejne roczniki. Dziś już 1/7 wyborców stanowią osoby, które nie mogły jeszcze głosować w 2007 r. Ale to wciąż naprawdę łagodne formy. Taki elektorat antypartyjny we Włoszech poparł Ruch 5 Gwiazdek komika Beppe Grillo, który uzyskał nawet 25 proc. Organizował w całych Włoszech happening „vafancullo day”. Zbuntowani się zbierali w różnych miastach i wykrzykiwali pod adresem klasy politycznej rzeczony czasownik, oznaczający z grubsza „odejdź bez zbędnej zwłoki”. To przy tym nasz...

To ledwie buncik. Protestujemy raczej, nie chodząc na wybory.

Polacy są jednymi z najmniej protestujących w Unii. Bunt się więc gdzieś kisi, wychodzi raz tu, raz tam. Przerośnięta gimbaza krąży. Wyraźnie było widać np., że Palikot miał trochę więcej poparcia tam, gdzie Korwin nie zarejestrował listy. Najpierw Korwin pogrążył Palikota, teraz Kukiz pogrąża Korwina.

(...)

Druga tura rozegra się wokół umizgów do elektoratów pozostałych kandydatów?

Rzecz w tym, że nie bardzo jest do kogo się umizgiwać. Gdy mocny był Napieralski, to choć nie poparł nikogo w drugiej turze – nominacja Belki do NBP była wyraźnym ukłonem w stronę jego elektoratu. A teraz kogo można by mianować, żeby się przypodobać zwolennikom Kukiza? Dlatego bardzo ważna może okazać się debata.

Więcej na ten temat w najnowszym wydaniu "Wprost", dostępnym w formie e-wydania na www.ewydanie.wprost.pl i w kioskach oraz salonach prasowych na terenie całego kraju.

"Wprost" jest dostępny również w wersji do słuchania.
Tygodnik "Wprost" można zakupić także za pośrednictwem E-kiosku
Oraz na  AppleStore GooglePlay

 10

Czytaj także