Prokuratura nie gra czysto w sprawie afery taśmowej

Prokuratura nie gra czysto w sprawie afery taśmowej

Dodano:   /  Zmieniono: 
Donald Tusk pojechał do związkowców i obiecał im, że Polska będzie kupowała polski węgiel, pominięto racje mojego resortu w zarządzaniu branżą. Później toczyła się klasyczna gra pozorów – mówi „Wprost” Janusz Piechociński, wicepremier, minister gospodarki.

Jest pan bohaterem ujawnionych ostatnio taśm nagranych w restauracji Sowa i Przyjaciele. Jak to jest się dowiedzieć, co koledzy z rządu naprawdę o panu myślą?

Stare taśmy zostały wrzucone w czasie kampanii wyborczej.

A czyja to wina? Gdyby sprawa – zgodnie z deklaracjami Donalda Tuska - została dawno wyjaśniona, a wszystkie taśmy opublikowane, to nie byłoby co wrzucać w kampanii.

Zgoda. Doskonale pamiętam tę deklarację, a państwo powinni pamiętać, że zapowiadałem zerwanie koalicji, jeżeli najbardziej skompromitowani bohaterowie taśm zostaną w rządzie. I dziś już ich nie ma. Dziś problem polega na tym, że prokuratura nie radzi sobie z tą sprawą. Jeżeli prokurator generalny za kilka miesięcy nie będzie miał nam nic do powiedzenia w sprawie afery taśmowej, bo nie wygasi żadnego jej wątku, to nie wiem, czy nie skończy się to jego dymisją. Zegar już tyka. Dla mnie marne postępy w wyjaśnianiu tej sprawy są dowodem na to, że prokuratura nie gra czysto, nie rozumie, jaki wymiar ma ta sprawa.

Może prokuratura jest bezsilna, bo cała ta afera jest sprawką służb, które prowadziły między sobą wojnę na podsłuchy i haki?

Więcej możesz przeczytać w 22/2015 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także