Prawda jest ciekawa

Prawda jest ciekawa

Polscy widzowie pokochali biografie, filmy o prawdziwych bohaterach i prawdziwych wydarzeniach. Po sukcesach „Bogów” o Zbigniewie Relidze, „Wałęsy” czy „Jacka Stronga” o pułkowniku Kuklińskim ma powstać film o losach generała Jaruzelskiego.

„Jesteś Bogiem” Leszka Dawida

1,44

mln widzów

„W ciemności” Agnieszki Holland

1,2

mln widzów

„Wałęsa. Człowiek z nadziei” Andrzeja Wajdy

0,96

mln widzów

Czytając biografię Wojciecha Jaruzelskiego, pomyślałem, że był postacią tragiczną – mówi Borys Lankosz, który przymierza się do filmu o generale. – Konflikt z historią, fatum, prawami moralnymi doprowadził go do klęski. Fascynująca jest też skala jego przeobrażenia od przedwojennego panicza endeckiej proweniencji do znienawidzonego nad grobem komunistycznego dyktatora. Jego tajemnica mnie pociąga. Chciałbym dotrzeć do prawdy o tym człowieku, zrozumieć, co wpływało na jego decyzje.

Fabuła ma być oparta na książce „Jaruzelski. Życie paradoksalne” Pawła Kowala i naszego dziennikarza Mariusza Cieślika, który ma być drugim obok reżysera współscenarzystą filmu. – To rzetelna baza faktograficzna, która proponuje wiele pobudzających wyobraźnię interpretacji, ale emocjonalnie mocno odebrałem w niej również fragmenty dotyczące życia prywatnego, w tym cytaty z książek Moniki Jaruzelskiej – komentuje reżyser. W obrazie znajdą się najważniejsze momenty z życia generała: od dzieciństwa przez grudzień 1970 r. i lata 80., aż do czasów wolnej Polski. Lankosz sięga po kontrowersyjnego, budzącego skrajne emocje bohatera: – Solidarność była najważniejszym dokonaniem Polaków, a Jaruzelski ją zniszczył – podkreśla. – W 89. nie była już taka sama. Trudno wymagać od przyszłych widzów, którzy pamiętają tamten czas, i od ich dzieci, które się tego nauczyły, żeby bohatera filmu pokochali. Ale może zrozumieją tę postać i ocenią ją w głębszy sposób? Ja sam jako widz byłbym takiego portretu ciekaw.

Leszek Bodzak, producent filmu, dodaje: – To człowiek, przez którego losy można pokazać kawał polskiej historii.Dla mnie jest on bardziej interesujący niż szlachetny, jednoznacznie pozytywny bohater narodowy. Wydaje mi się, że w kinie nastał czas ludzi złamanych. A że mogą się pojawić kontrowersje? Nie ma przyjemności w robieniu filmów łatwych.

BOHATER, KTÓRY WYGRYWA

Był czas, kiedy polscy widzowie masowo chodzili na ekranizacje szkolnych lektur, potem rekordy popularności biły rodzime, dość idiotyczne komedie romantyczne. Dziś największą frekwencję mają filmy oparte na faktach. Największy przebój kasowy ubiegłego roku to „Bogowie” Łukasza Palkowskiego. 2,2 mln wi dzów. Do tego worek nagród na festiwalu w Gdyni i Orły. Polacy zakochali się w tej opowieści o trzech latach z życia profesora Zbigniewa Religi, gdy w latach 80., jeszcze jako zwykły lekarz, zbudował klinikę w Zabrzu i dokonał w niej pierwszej w Polsce transplantacji serca. Palkowski zaproponował film o człowieku, który rzucił wyzwanie Bogu i nierychliwemu, skorumpowanemu systemowi. O spełnianiu marzeń, sukcesie, pokonywaniu inercji. — Myślę, że widzowie czekają na filmy, które niosą pozytywny wydźwięk, dają energię i nadzieję — powiedział mi Łukasz Palkowski. — Na bohatera, który wygrywa. Nasze kino to głównie portrety przegranych. Nie potrafimy się podnosić na duchu. Brakuje nam akceptacji siebie. Nasi rodzice mieli ten kompleks, mamy go i my. A przecież przeszliśmy długą drogę i jesteśmy w innym miejscu. Tyle lat wykuwaliśmy nasz los, że warto wreszcie poklepać się po plecach.

Wracają na ekran i inne postacie ze sceny społeczo-politycznej. Andrzej Wajda skończył swoją trylogię „Człowiek z...” portretem Lecha Wałęsy. Czuł się zobowiązany, by opowiedzieć o twórcy Solidarności. Próbował ocalić mit i przypomnieć, że powinien on łączyć, a nie dzielić. – Kino wysyła światu sygnał, co myślimy o sobie – tłumaczył mi. – Nie ma drugiego przywódcy robotnika, który tyle zrobiłby dla swojego kraju, co Lech Wałęsa. Bez jego legendy bylibyśmyubożsi.

Akcja „Wałęsy. Człowieka z nadziei” rozgrywa się między rokiem 1970 a 1989. W tej opowieści o dochodzeniu do wolności znalazły się ikoniczne obrazy tamtego czasu: czołgi na ulicach Gdańska, gierkowskie „Pomożecie?”, podpisywanie porozumień sierpniowych wielkim długopisem ze zdjęciem Wojtyły. Wajda sięgnął po materiały archiwalne, rejestracje strajków, kroniki filmowe. „Wałęsę...” obejrzało w kinach milion osób. Ale i inne autentyczne postacie ściągają widzów do kin. Trzecie miejsce na liście ubiegłorocznych hitów zajął „Jack Strong” Władysława Pasikowskiego. Znów biografia. Tym razem Ryszarda Kuklińskiego – pułkownika, którego jedni do dzisiaj uważają za zdrajcę i podwójnego szpiega, inni – za człowieka, który uchronił świat przed wojną nuklearną, a Polskę – przed totalną zagładą, bo w starciu dwóch mocarstw mogłaby zostać unicestwiona. Pasikowski zrobił trzymający w napięciu thriller, pokazał Kuklińskiego nie jak Bonda, lecz jak człowieka – zdeterminowanego, ale samotnego i płacącego za swoją działalność bardzo wysoką cenę. W innym przeboju kasowym ostatnich lat (1,2 mln widzów), nominowanym do Oscara „W ciemności”, Agnieszka Holland sięgnęła po historię Leopolda Sochy, robotnika i drobnego złodziejaszka, który we Lwowie, w czasie drugiej wojny światowej, przez 14 miesięcy przechowywał w kanałach grupę kilkunastu Żydów.

BIOGRAFIE DO NADROBIENIA

Specjalne miejsce zajmują na ekranie portrety artystów i intelektualistów. Ludzi, którzy filtrują świat przez swoją wrażliwość. Przeżywają rzeczywistość mocniej. A widzowie często mają do ich dzieł sentyment i osobisty stosunek. W 2012 r. publiczność nie dała się nabrać na zrobioną pod publiczkę bzdurę „Kac Wawa”, za to blisko 1,5 mln osób obejrzało w kinach film Leszka Dawida „Jesteś Bogiem” o hip-hopowcach z Paktofoniki. – Odnalazłem w tej historii świetną metaforę – mówił mi scenarzysta i autor książki o zespole, Maciej Pisuk. – Pokolenie równolatków Solidarności wkraczało w nową rzeczywistość. Klęska albo sukces ich marzeń to świadectwo polskiej transformacji – dodał. To była opowieść o pasji, jaka narodziła się w śląskim blokowisku i wybuchła w trudnych czasach przełomu i drapieżnego polskiego kapitalizmu. Wszystko przez pryzmat życia Piotra Łuszcza „Magika”, rapera, który w 2000 r. popełnił samobójstwo, wyskakując z okna śląskiego mieszkania swoich rodziców.

Joanna Kos-Krauze i Krzysztof Krauze opowiedzieli z kolei w „Papuszy” historię XX w. z perspektywy romskiej poetki miotanej przez wiatry historii. Złożyli hołd całej społeczności Romów – ofiarom pogromów w czasie drugiej wojny światowej, ale i prześladowań PRL. Stworzyli biografię emocjonalną, wspomnienie żegnającej się z życiem kobiety, która w myślach dokonuje rozrachunku krzywd. Do wspomnień masowej publiczności odwołują się twórcy telewizyjni. Serial „Anna German” w Polsce miał oglądalność zbliżoną do widowni „M jak miłość”, podbił też serca publiczności w Rosji, odtwórczyni głównej roli, Joannie Moro, przynosząc popularność w obu krajach. Dziś powstają kolejne opowieści o ludziach kultury. – Box office pokazuje, że widzowie chcą oglądać takie filmy – mówi Bodzak, który produkuje także „Ostatnią rodzinę” o Tomaszu i Zdzisławie Beksińskich. – Są ciekawi artystów, porównują ich portrety tworzone na ekranie z własnymi wyobrażeniami lub zachowaną pamięcią o nich. Często przecież wychowali się albo kształtowali na ich twórczości. Myślę, że na seansach „Ostatniej rodziny” ludziom przyspieszy bicie serca, kiedy przypomną sobie, jak kiedyś sami odkrywali pewne płyty, filmy i obrazy.

Film ma być opowieścią prywatną. Jego reżyser Jan P. Matuszyński odżegnuje się od gatunku biopic, podkreślając, że tworzy rodzinną sagę. – Dopiero składając wniosek w Polskim Instytucie Sztuki Filmowej, zorientowałem się, że robimy obraz historyczny – podkreśla. – To będzie dramatyczna i fascynująca historia kilku pokoleń rodziny Beksińskich. Nie tylko Zdzisława i jego syna Tomka, ale także jego żony Zofii oraz dwóch babć Tomka. Wszyscy oprócz Tomka mieszkali przez lata w jednym mieszkaniu na warszawskim osiedlu. Tomek mieszkał dwa bloki dalej. Ta bliskość powodowała sytuacje, w których te niezwykłe osobowości ścierały się ze sobą. To fascynujące, jak bardzo losy jednej rodziny mogą się zapętlić, a dzięki ogromnej ilości materiałów archiwalnych mam możliwość dokładnie pokazać, jak to wyglądało od środka i to w filmie fabularnym.

Polskie losy odbiją się również w zapowiadanej przez Andrzeja Wajdę biografii Władysława Strzemińskiego, z Bogusławem Lindą w roli głównej. W studiu Rewers powstaje scenariusz opowieści o życiu Tadeusza Kantora, Katarzyna Klimkiewicz pracuje nad realizowanym w stylu retro portretem seksbomby PRL Kaliny Jędrusik. – Mamy mnóstwo historii, które są ciągle nieopowiedziane, a szalenie filmowe – komentuje Matuszyński. – I z pewnością znajdą swoją publiczność. Dzisiaj, kiedy nasze kino wypływa na szersze wody i staje się bardziej różnorodne, nadrabiamy zaległości.

JAK ZROBIĆ BIOPIC

Polskie filmy biograficzne wpisują się w trend światowy. W tym roku wśród pięciu nominacji do Oscara za najlepszą rolę męską aż cztery dostali aktorzy wcielający się w prawdziwych bohaterów. Anglosascy filmowcy studiują życiorysy polityków i portretują artystów. W ostatnim czasie trafili na ekran Hitchcock, Marylin Monroe, Grace Kelly, dwukrotnie Truman Capote. Pasjonującego materiału na biopiki, jak nazywa się w slangu filmowym klasyczne biografie, dostarcza śledzenie życia ludzi związanych z nauką i mediami. Przez ekrany przeszły obrazy o niepełnosprawnym fizyku Stephenie Hawkingu, matematyku, który odszyfrował Enigmę – Alanie Turingu czy twórcy Facebooka — Marku Zuckerbergu. Danny Boyle kończy właśnie film o zmarłym przed czterema laty potentacie komputerowym Stevie Jobsie. Niektóre z tych biografii sprawiają wrażenie dość akademickich, ich reżyserzy z pietyzmem opowiadają o drodze bohaterów od dzieciństwa do sukcesu. Zdarza się, że tworzą obrazy lukrowane. Ale inni wyłapują to, co najciekawsze, jak Ava DuVernay, której w „Selmie” poprzez opowieść o kilku miesiącach z życia Martina Luthera Kinga udało się stworzyć wielowymiarową opowieść o walce Afroamerykanów o równouprawnienie. Na zakończonym właśnie festiwalu w Cannes producenci informowali o zakupie praw do kolejnych biografii. Jednym z przebojów przedsprzedaży targowych stał się projekt filmu o Marii Callas ze znaną z „Dziewczyny z tatuażem” Noomi Rapace.

W Polsce wciąż robi się biografie trudniej niż za oceanem. Volker Schlöndorff musiał wycofać nazwisko Anny Walentynowicz ze „Strajku”, Barbara Sass po sprzeciwie rodziny zrezygnowała z powoływania się na nazwisko Haliny Poświatowskiej przy filmie „Jak narkotyk”. Po „Nilu” Ryszarda Bugajskiego protestowała rodzina generała Fieldorfa. Premiera „Jesteś Bogiem” na DVD została na jakiś czas wstrzymana w związku ze sprawą sądową wytoczoną przez jednego z drugoplanowych bohaterów Krzysztofa Kozaka (w filmie Krzysztofa Kozę). Poza tym filmy biograficzne wymagają zrekonstruowania dawnych czasów, a co za tym idzie: większego budżetu. Ale, jak pokazują wyniki frekwencyjne i finansowe, ten wysiłek się opłaca.

– Chcemy dowiedzieć się czegoś o sobie, zaglądamy w nieznaną nam przeszłość, by z prawdziwych zdarzeń i ludzi czerpać na przyszłość – mówi Borys Lankosz. – To głód rodzica, przewodnika, autorytetu. Utożsamiamy się z bohaterami. Szukamy identyfikacji. Czasy się zrobiły niespokojne i potrzebujemy wzorów, antidotum na własny los. Coś w tym jest. Polskie kino ma za sobą trudny czas. Zwłaszcza to adresowane do szerszej publiczności, której znudziły się lektury na ekranie, tzw. polskie kino amerykańskie z czasów transformacji i tworzenia się rynku, komedie romantyczne zaludnione papierowymi bohaterami i toczące się w nieistniejącym, lukrowanym świecie. Dziś twórcy znaleźli nową formułę i odzyskują kontakt z publicznością. Bo Polacy chcą oglądać w kinie swoją historię, dowiadywać się z filmów czegoś ważnego o współczesności. �

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

KTO BĘDZIE KIM

W nowym filmie Andrzeja Wajdy, opowieści o losach wybitnego awangardowego malarza Władysława Strzemińskiego, na ekran ma powrócić

Bogusław Linda, dyżurny twardziel polskiego kina lat 90., odtwórca pamiętnej roli w „Psach” Władysława Pasikowskiego

W „Ostatniej rodzinie” Jana P. Matuszyńskiego w Zdzisława Beksińskiego wcieli się Andrzej Seweryn, a w jego syna Tomasza – znany z „Chce się żyć” i oscarowej „Idy” Dawid Ogrodnik. Takiego duetu wielkiego aktora starszej generacji i jednego z największych talentów młodego pokolenia dawno w polskim kinie nie było

W „Marii Curie” Marii Noelle polską noblistkę ma zagrać Karolina Gruszka, świetna aktorka teatralna, która w kinie zagrała główną rolę w wysmakowanych „Kochankach z Marony”, a ostatnio pojawiła się w zupełnie nowym emploi w komercyjnej „Pani z przedszkola”

Okładka tygodnika WPROST: 22/2015
Więcej możesz przeczytać w 22/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także