Wszystkie oblicza Stonogi. W internecie cham, w głębi duszy delikatny człowiek

Wszystkie oblicza Stonogi. W internecie cham, w głębi duszy delikatny człowiek

Dodano:   /  Zmieniono: 19
Zbigniew Stonoga (fot. DAMIAN BURZYKOWSKI / Newspix.pl ) / Źródło: Newspix.pl
Jest nowym wcieleniem Andrzeja Leppera, frustratem walczącym z klasą polityczną czy cynicznym graczem, który wszelkimi sposobami chce wejść do polityki? Zbigniew Stonoga to dziś jedna z najbardziej tajemniczych postaci.
Nie chce, żeby mówić o nim Zbigniew S. i zamazywać jego twarz w telewizji. Elektroniczną obrączkę, nadzór ustalony przez prokuraturę, rozciął nożyczkami przed kamerami podczas konferencji prasowej. Na filmikach, które zamieszcza na Facebooku, jest agresywny, przeklina, wyzywa polityków i urzędników, straszy dziennikarzy. Pod filmikami ma dziesiątki tysięcy polubień. Zbigniew Stonoga, przedsiębiorca, właściciel komisu samochodowego, skazany za wyłudzenie kilkunastu tysięcy złotych i obarczany wieloma innymi niepotwierdzonymi zarzutami, od ubiegłej środy może o sobie mówić, że zatrząsł polskim rządem.

Można powiedzieć, że Stonoga demonstracyjnie wręcz nienawidzący klasy politycznej zemścił się na tych, których obwinia o wszystkie swoje krzywdy. A tych, jak twierdzi, jest bez liku. On sam przekonuje, że był ścigany przez wymiar sprawiedliwości pod fałszywymi zarzutami, ponieważ podczas swojej pracy zdobył niewygodną dla innych wiedzę o politykach i przedsiębiorcach. Chodzi o sprawę konsorcjum Coloseum, które skupowało wierzytelności Skarbu Państwa, a po jego upadku Stonoga windykował długi wobec niego i wtedy mógł poznać przepływy pieniędzy do polityków. Kręcił się też przy Samoobronie jako doradca Andrzeja Leppera. Jednak Anna Kalata, była minister pracy z Samoobrony, mówi, że w ogóle go nie rozpoznaje.

– Czasami nie zna się kogoś z nazwiska, ale twarz się pamięta, a ja mam wrażenie, że jego twarzy nigdy nie widziałam – mówi w rozmowie z tygodnikiem „Wprost”. Za to pamięta go z tamtych czasów Piotr Tymochowicz. – Kiedyś Lepper przyjechał do mnie do domu w towarzystwie Zbigniewa Stonogi i przedstawił go jako swojego doradcę – mówi specjalista od wizerunku. – Później Stonoga zniknął mi z oczu i objawił się gdzieś na przełomie lat 2010- 2011.

MASKA INTERNETOWEGO CHAMA

Tymochowicz twierdzi, że to on stworzył Stonogę takiego, jakim jest obecnie. – Opowiedział mi o swoich perypetiach i postanowiłem pomóc mu PR-owo – mówi. – Założyliśmy nawet spółkę, ale nic z tego nie wyszło, bo nie mieliśmy pomysłu na wspólną działalność. Ale zawiesiłem na swoim profilu na Facebooku jego historię o walce ze skarbówką. W ciągu jednej nocy miała 3,5 mln odsłon – więcej niż Onet, Interia i Wirtualna Polska łącznie. To wtedy zaczęła się medialna kariera Stonogi. Ale, mimo sukcesu PR-owego, drogi obu panów się rozeszły. Według Tymochowicza dlatego, że Stonoga, choć w głębi duszy jest dobrym, delikatnym człowiekiem, zaczął się kreować na internetowego chama, a w jego wypowiedziach pobrzmiewały nuty antysemickie.

Więcej o Zbigniewie Stonodze przeczytasz w najnowszym wydaniu tygodnika "Wprost", który dostępny jest w formie e-wydania na www.ewydanie.wprost.pl i w kioskach oraz salonach prasowych na terenie całego kraju.

"Wprost" jest dostępny również w wersji do słuchania.
Tygodnik "Wprost" można zakupić także za pośrednictwem E-kiosku
Oraz na  AppleStore GooglePlay

+
 19

Czytaj także