Spamerzy utrudniają życie Internautom, władze USA chcą utrudnić życie spamerom. Czy skutecznie? Niekoniecznie. Może okazać się, że zamiast rozwiązać problem, tylko go skomplikują.
Zakładając konto na bezpłatnym serwerze pocztowym z góry zgadzamy się na otrzymywanie w najlepszym wypadku dziesiątków nieprzydatnych maili - podobnie jak godzimy się na reklamy w komercyjnych telewizjach podczas filmów. Wchodząc na wiele stron WWW także musimy podać swój adres mailowy i wówczas musimy się liczyć z tym, że w przyszłości zaczniemy dostawać spam. Tak naprawdę większość spamów otrzymujemy, bo tak a nie inaczej zachowujemy się w Sieci.
Gdyby spam nie był opłacalny dla spamerów - po prostu by go nie było. Podobnie rzecz ma się z ulotkami na klatkach schodowych, pod wycieraczkami samochodowymi, czy ze wszystkimi innymi formami reklamy. Drażni nas spam, czyli powinno się go zabronić? A dlaczego nie zabronić wszystkich innych form reklamy, przecież też nie podobają się one milionom telewidzów czy słuchaczom radia? Reklama dźwignią handlu - godząc się na ograniczenia reklam, uderzamy w podstawy współczesnego rynku. Rynek ten ma wiele niedoskonałości, ale czy ktoś wymyślił lepszy? Być może - w Korei Północnej nie ma spamu. Ale i Internetu tam brak.
Sergiej Greczuszkin