Miller: Służby robią co chcą. To model republik bananowych

Miller: Służby robią co chcą. To model republik bananowych

Dodano:   /  Zmieniono: 16
Szef SLD Leszek Miller (fot. Wprost) / Źródło: Wprost
Były premier, a obecnie szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej Leszek Miller na antenie TVN24 skomentował doniesienia "Gazety Wyborczej", która napisała, że główny podejrzany w aferze podsłuchowej Marek Falenta był informatorem trzech służb specjalnych.
-To są rzeczy skandaliczne, w pewnym sensie wstrząsające. Nie chodzi o to, że służby nie wiedziały o działaniach swojego agenta, bo to się zdarza, żadna służba nie ujawnia swoich agentów, ale chodzi o to - jeśli wierzyć "Gazecie Wyborczej" - że trzy służby specjalne prowadziły grę, która była wymierzona w organa państwowe – ocenił Miller. W jego przekonaniu, "w normalnym państwie, gdyby coś takiego się zdarzyło, to któraś ze służb zareagowałaby natychmiast". Dodał, iż "najgorsze jest to, iż służby tolerowały działalność skierowaną przeciwko własnemu państwu". - Gdyby Polska miała dzisiaj premiera rządu, to ten premier zdymisjonowałby szefów tych trzech służb i wszcząłby postępowanie, które odpowiedziałoby na pytanie, dlaczego to jest możliwe - mówił Miller.

Pytany o to, czy to służby rządzą w Polsce odpowiedział, że z opisanej sytuacji „wynika, że tak”. - Służby robią to, co chcą, wybierają sobie współpracowników, zbierają materiały i w stosownym momencie chcą ich użyć. To jest model republik bananowych, a nie państwa w środku Europy - stwierdził.

Artykuł "Gazety Wyborczej"

"Gazeta Wyborcza" pisze, że gdy Falenta zlecał podsłuchy był jednocześnie informatorem ABW. Oficerowie Agencji Bezpieczeństwa wewnętrznego z Dolnego Śląska mieli z nim prowadzić "dialog operacyjny".  Z kolei w ramach współpracy z CBA Falenta miał przekazywać agentom treść nielegalnych nagrań.

W przypadku kontaktów Falenty z ABW sprawa została zbadana i uznano, że jego relacje łamały przepisy. Okazało się też, że oficerowie nie zdawali sobie sprawy, iż informacje, które im dostarczał pochodzą z nielegalnych podsłuchów. CBA również odniosło się do współpracy z Falentą i zapewnia, że nie wiedziało o podsłuchach. "Gazeta Wyborcza" zwraca uwagę na to, że w marcu tego roku Centralne Biuro Antykorupcyjne przekazało prokuraturze 11 nieznanych nagrań, a szef CBA odmówił ujawnienia ich źródła.

Ostatni wątek kontaktów Falenty ze służbami to jego relacje z CBŚ. Jak wynika z ustaleń "Gazety Wyborczej" funkcjonariusz odpowiedzialny za rozpracowanie Falenty posiada aktualne zarzuty w związku z nielegalnym nagrywaniem biznesmenów, którzy konkurowali z Falentą. Oprócz tego, ten sam funkcjonariusz miał przekazywać Falencie policyjne dane.

TVN24.pl, Gazeta Wyborcza

 16

Czytaj także