Chopin w palcach

Chopin w palcach

Znam pianistów, którzy przylatywali z Dalekiego Wschodu rok przed konkursem. Zwiedzali wszystkie miejsca związane z Chopinem, próbowali zrozumieć, jakie są korzenie tej muzyki, i niewiele to pomogło – mówi Jarosław Bednarski, stroiciel koncertowy Steinway & Sons.

Co pan robi na Konkursie Chopinowskim?

Odpowiadam za jakość brzmienia fortepianu.

Wszyscy grają na jednym?

Nie, są cztery marki, które ze sobą konkurują o to, ilu uczestników wybierze ich instrument. Każda wystawia swój najlepszy egzemplarz. Jeden jedyny. Artysta ma dziesięć minut, by sprawdzić, jakie są jego możliwości. To ma wielkie znaczenie, bo nie każdy fortepian jest odpowiedni dla każdego pianisty. Wiele zależy od tego, jak są przygotowane przez techników i stroicieli.

I każda z tych marek ma swoich ludzi. A pan jest pierwszym Polakiem, który się tym zajmuje.

Tak, każdy z producentów wysyła stroicieli na Konkurs Chopinowski – są wśród nich Japończycy i Włosi. Steinway, dla którego pracuję, ma oddział w Nowym Jorku i Hamburgu, ale do tej pory przysyłał stroicieli z Niemiec.

Ile kosztuje taki fortepian?

650 tys. zł.

A jaki jest najdroższy fortepian na świecie?

Za najdroższy uchodzi ten, który jest w Białym Domu, ale nie da się go wycenić, ponieważ nie zostanie nigdy sprzedany. Zapewne jego wartość to kilka milionów dolarów. Jest wyjątkowy, bo dawniej produkowano jeden egzemplarz fortepianu, indywidualnie zdobiony przez malarza.

A na czym polega rola stroiciela?

Nawet niektórym absolwentom szkół muzycznych wydaje się, że ten zawód polega na ustaleniu wysokości poszczególnych dźwięków w instrumencie. Ale oprócz strojenia to również cała masa regulacji mechanizmu klawiatury i – co najważniejsze – intonacja, czyli barwa i głośność. Nie ma możliwości, żeby dobrze nastroić instrument za pomocą przyrządów elektronicznych, choć są tacy, którzy to robią. Sztuka polega na tym, by te 88 klawiszy nastroić na słuch, kiedy jedynym dźwiękiem wyjściowym jest A 442 Hz, podawane przez kamerton. Strój fortepianu jest „równomiernie temperowany”– to znaczy, że odstępy między dźwiękami nie są równe, tak jak ma to miejsce w przypadku strojenia skrzypiec czy też gitary.

Czyli idealny dźwięk nie istnieje?

Fortepian to trochę jak kilka instrumentów w jednym pudełku, ma zbyt dużą gamę, żeby mógł być doskonały, a chodzi o to, by brzmiał dobrze w każdej tonacji. Trzeba więc ukryć miejsca, gdzie jedna tonacja przechodzi w drugą.

Do kogo dostosowuje się fortepian – do pianisty czy do sali?

Trzeba pójść na kompromis. Chodzi o to, by fortepian miał odpowiednią głośność, a przy tym piękną barwę i jednocześnie był dla pianisty wygodny. Każdy artysta ma inną energię i do tego należy się dostosować. Niektórym zwyczajnie brakuje siły. Wtedy trzeba instrument tak skonfigurować, żeby głośny dźwięk pojawił się przy lżejszych uderzeniach w klawisze. W mojej pracy przydatne jest wykształcenie pianistyczne, które pomaga mi zrozumieć często enigmatyczne określenia typu: „fortepian brzmi jak nieokrzesany ogier”. Oczywiście, najprzyjemniej pracuje mi się z artystami, którzy są w stanie zagrać na każdym fortepianie.

Kto jest takim pianistą?

Rafał Blechacz. On siada i gra. Potrafi wszystko. Od lat obserwuję Konkurs Chopinowski, widziałem w życiu tysiące koncertów, ale jego występy były dla mnie prawdziwym objawieniem.

A z kim oprócz Blechacza pan współpracuje?

Z Piotrem Anderszewskim, Leszkiem Możdżerem, Garrickiem Ohlssonem, Aleksandrem Gawrylukiem, Krzysztofem Jabłońskim, Ingolfem Wunderem. Często towarzyszę im nie tylko na koncertach, ale również podczas nagrań.

Artyści mają swoich stroicieli, którzy z nimi jeżdżą?

To się zdarza, ale ja pracuję wyłącznie w Polsce.

Jest taka opinia, że pianiści – podobnie jak diwy operowe – mają swoje kaprysy. Spotyka się pan z tym?

Pianistom najczęściej przeszkadza klimatyzacja i oświetlenie sali. Niektórzy nie zagrają, jeśli na scenie są mikrofony. Pamiętam, że na życzenie artysty podcinałem nogi w ławie fortepianowej, bo wszystkie dostępne w filharmonii były za wysokie – różnica wynosiła zaledwie półtora centymetra.

A ile czasu trwało najdłuższe strojenie w karierze?

Dwie noce. Miałem takie sytuacje, kiedy artyści odmawiali grania na przygotowanym fortepianie. Tak było z Marthą Argerich i z chińskim pianistą Yundi Li, który powiedział mi, że w filharmonii nie ma instrumentu, na którym może zagrać recital. Wtedy trzeba albo całkowicie zmienić brzmienie, albo fortepian. Zresztą zdarzają się historie, w które trudno uwierzyć. Fortepian po próbie zjechał do zapadni, a tuż przed występem pianistka zażyczyła sobie, żeby wyjechał, bo chciała coś sprawdzić. Ja w międzyczasie dokręciłem poluzowaną lirę z pedałami. Zaczęła grać i stwierdziła, że to nie ten sam fortepian i że ona chce instrument, który był na próbie. Tłumaczyłem, że to ten sam. Obsługa zabrała instrument z powrotem. Odkręciłem to, co wcześniej dokręciłem, i przyznałem, że się pomyliłem. Skończyło się happy endem.

Na czym polega mistrzostwo w grze na fortepianie?

Pianista musi mieć świetną technikę gry – nie może walczyć z instrumentem, musi się skupić na interpretacji i nawiązać kontakt z publicznością.

Człowiek, który nie ma przygotowania, nie jest w stanie rozróżnić od pewnego poziomu technicznej doskonałości, czy pianista jest wybitny, czy nie. Co o tym decyduje?

Zostańmy przy Konkursie Chopinowskim. Istnieją kanony wykonywania dzieł najwybitniejszego polskiego kompozytora. Jury ma pewne wyobrażenie na temat idealnej interpretacji i jeżeli coś zagrane jest „po chopinowsku”, pianista dostaje wysoką liczbę punktów. Jeżeli ktoś skupia się tylko na tym, żeby sprawnie wykonać utwór od początku do końca, to nie będzie Chopin. Za dużo jest tu niuansów.

Kto gra dziś Chopina najlepiej na świecie? Japończycy, Chińczycy, Polacy?

Japończycy grają bezbłędnie, ale nie mają tego w genach. Znam pianistów, którzy przylatywali z Dalekiego Wschodu do Polski rok przed konkursem. Zwiedzali wszystkie miejsca związane z Chopinem, próbowali odnaleźć klimat, zrozumieć, jakie są korzenie tej muzyki. Większość artystów ma dziś doskonałą technikę, ale niewielu potrafi zachwycić brzmieniem i emocjami. Wirtuozeria jest elementem show, kiedyś tak nie było.

No chyba że w przedsięwzięciach w rodzaju popularnego w latach 70. XX w. duetu Marek i Wacek, który grał muzykę klasyczną na sposób rozrywkowy.

Wacek Kisielewski był bardzo utalentowanym pianistą, który mógł osiągnąć sukces również w repertuarze filharmonicznym, np. chopinowskim. Tyle że temperament pchał go w te luźniejsze rejony. Zresztą dziś chyba nie mógłby zrobić tak spektakularnej kariery, bo muzyka klasyczna właściwie zniknęła z mediów głównego nurtu.

Jest Waldemar Malicki.

Bardzo dobry pianista, ale jego „Filharmonia dowcipu” to projekt kabaretowy, a więc zupełnie inne podejście do muzyki klasycznej.

No i muzyka klasyczna pojawia się w mediach przy okazji Konkursu Chopinowskiego.

Albo wyjątkowych wydarzeń, takich jak to, gdy Krystian Zimerman demonstracyjnie odmawia koncertowania w USA. I tu, jak zawsze w przypadku pianistów, wszystko zaczyna się od instrumentu. Amerykanie zniszczyli mu jego steinwaya, z którym jeździł po całym świecie od ponad dwudziestu lat. Na granicy w Nowym Jorku celnicy stwierdzili, że dziwnie im pachnie klej w fortepianie, i rozebrali instrument. I to był pierwszy amerykański skandal Zimermana. Podczas następnego tournée przerwał koncert i wygłosił mowę polityczną przeciwko interwencjom militarnym USA, a później zagrał Chopina. Podobno było to jedno z najlepszych wykonań w historii. Niestety, nie wszyscy, którzy kupili bilety, to słyszeli. Część Amerykanów w geście protestu opuściła salę. ■

©℗ Wszelkie prAWA ZASTrzeżone

Wystartuje 84 pianistów

XVII edycja Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina rozpocznie się 1 października. Impreza ma niemal 90-letnią tradycję i jest uważana za jedną z najbardziej prestiżowych na świecie. Odbywa się co pięć lat. Konkurs Chopinowski wylansował wiele gwiazd, takich jak Adam Harasiewicz, Garrick Ohlsson, Maurizio Pollini, Krystian Zimerman czy Dang Thai Son. Miał też swoje skandale. W roku 1980 z udziału w jury, w proteście przeciwko niezakwalifikowaniu Ivo Pogorelicia do finału, zrezygnowała Martha Argerich. W tym roku w konkursie wystartuje 84 pianistów, jest wśród nich 15 Polaków i aż 36 muzyków z Dalekiego Wschodu (15 z Chin, 12 z Japonii i 9 z Korei Płd.). Laureatów poznamy 20 października.

Okładka tygodnika WPROST: 40/2015
Więcej możesz przeczytać w 40/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0