Folwark europejski

Dodano:   /  Zmieniono: 
George Orwell napisał: "Niektóre zwierzęta są równiejsze od innych". Teraz jego czytelnicy dążą by po przyjęciu nowej europejskiej konstytucji już w rzeczywistości było tak, że są równi i równiejsi Europejczycy.
W sporze o konstytucję Unii Europejskiej Polska jest ustawiana jako czarna owca - arogancka i niechętna do zawierania kompromisów, które mają służyć interesowi ogółu. Tę gębę przyprawiła nam głównie obrona traktatu nicejskiego, który gwarantował Polsce (a także Hiszpanii) niemal tyle samo głosów, co „wielkiej czwórce”, czyli Francji, Niemcom, Włochom i Wielkiej Brytanii, choć mamy dwa razy mniej mieszkańców niż Niemcy; nie mówiąc już o dużo mniejszym potencjale gospodarczym. Natomiast projekt konstytucji osłabia siłę przetargową Polski i Hiszpanii. Przewiduje, że o ważniejszych sprawach będzie decydować tzw. podwójna większość - w postaci połowy państw członkowskich reprezentujących 60 proc. wszystkich obywateli Unii.

Na pierwszy rzut oka jest to rozwiązanie bardziej demokratyczne, ale nie sposób nie dostrzec, że osłabia ono zasadę europejskiej solidarności. Pozbawi bowiem Polskę nieco uprzywilejowanego statusu, który pomagałby jej wyrównywać szanse w konfrontacji z państwami silniejszymi. Tymczasem widać jak na dłoni, że inne kraje twardo bronią swoich uprzywilejowanych pozycji wszędzie tam, gdzie je wywalczyły. Brytyjczycy za nic w świecie nie chcą zrezygnować z tzw. rabatu - który pozwala im  zaoszczędzić na składce do budżetu Unii. Francja jak lew broni kosztownej i wynaturzonej Wspólnej Polityki Rolnej, gdyż najwięcej na niej korzysta. Niemcy i Francja wymyśliły dla innych twarde kryteria przystąpienia do wspólnej waluty, euro, przewidując kary za ich złamanie. Gdy jednak same złamały te reguły, wymogły na innych, by ich nie stosować. Jeśli dzięki nowej konstytucji ich pozycja jeszcze wzrośnie, to jeszcze raz okaże się, że wprawdzie chodziło o równość, ale taką, jaka sprawia, że niektórzy są równiejsi od innych.

Juliusz Urbanowicz