Obowiązywała zasada, że nawet w walce z najbardziej okrutnym wrogiem istnieją granice, których nie należy przekraczać. Nie ulega wątpliwości, że islamiści zrobią teraz wszystko aby pomścić śmierć swojego przywódcy. Jednak w Izraelu nikt nie roni łez. Fanatyczny szejk zasłużył sobie na najwyższą karę, choć nie brakuje tych, którzy ostro krytykują rząd za podjęcie decyzji o likwidacji szefa Hamasu - samobójcy ze szkoły szejka nigdy nie potrzebowali żadnych pretekstów, aby wybuchać w autobusach i na ulicach izraelskich miast, tym niemniej "impet terroru" może obecnie przybrać nieznane dotychczas formy.
Pomijając wątpliwą efektywność "działań likwidacyjnych", sprawa Jasina rodzi problemy natury moralno etycznej. Czy walcząc o życie i przetrwanie Izrael nie zacznie upodabniać się do swoich wrogów? Czy w dobie totalnej walki z terrorem cel uświęca środki? I czy po Jasinie nie przyjdzie kolej na innych?
Jaser Arafat w czasie żałobnego wystąpienia ku czci Jasina modlił się, żeby również zginąć męczeńską śmiercią szahida. Jego słowa zostały skrzętnie odnotowane w Tel Awiwie i Jerozolimie.
Henryk Szafir, Jerozolima