Jeszcze cieplej musiało być wtedy, gdy na polecenie Tymoszenki rząd pozbawił Kuczmę hojnej "odprawy", obejmującej m.in. emeryturę, dwa samochody i luksusowy dom.
Teraz nadszedł czas na wyjaśnienie sprawy brutalnego morderstwa Giorgija Gongadze. Ten niezależny dziennikarz zabity cztery lata temu jest - jak teraz wiadomo - ofiarą bezpośredniej decyzji Kuczmy.
Z perspektywy historii ukraińskich zrywów to nowa jakość. Wszystkie dotychczasowe rewolucje - ta w 1918 i 1991 r. - były tylko wiatrem, który zmieniał stare generacje władzy pozostawiając - przynajmniej jakościowo - ten sam sposób rządzenia, czy podobną filozofię polityczną. "Pomarańczowa rewolucja" była w tym sensie podobna - Juszczenko i Tymoszenko to politycy współpracujący z poprzednią ekipą. Zmiana polega na tym, że nie zostawiają, jak było wcześniej, parasola ochronnego, tylko szybko realizują obietnice wyborcze. Obiecywali, że przejrzą prywatyzację; że wyjaśnią sprawę Gongadze; że pozbawią elity przywilejów. Tak robią i chwała im za to.
Jednak poprzedni reżim zapuścił głębokie korzenie w strukturze władzy i wpływów. Szeryfi Juszczenko i Tymoszenko będą mieli na - patrząc z perspektywy sposobów działania poprzedniej władzy - dzikim wschodzie jeszcze sporo brudnej roboty.
Grzegorz Sadowski