26 kwietnia 2007

26 kwietnia 2007

Wczoraj „Zbrodnia i kara” w Ateneum. Z Fronczewskim. Na sali wycieczka szkolna i wicemarszałek senatu Ryszard Legutko. Oni – SMS-y, paplanina i pałaszowanie czekoladek. On: ciemny garnitur, dystynkcja i – całkowity brak zainteresowanie dla spraw, które dzieją się w Sejmie. A tam w tym czasie przesłuchania mi-nistrów w sprawie samobójstwa Barbary Blidy. Zbrodnia i kara.

Po powrocie do domu słucham, jak posłowie zadają pytania. Wy-dawałoby się – prościzna: Panie Marszałku, Wysoka Izbo i łubu-du. Tymczasem bodaj ani jeden nie umie się zmieścić w limicie czasu. Ględzą, ględzą na rozbieg i po pierwszym, drugim pytaniu, już ich prowadzący „wypikuje”. Bo się rozgadali. Boże, jak oni z podobną samodyscypliną biorą się za ważniejsze sprawy…


Po wyjaśnieniach ministrów Ziobry i Wasermana.
Amerykański showman telewizyjny Jay Leno: Clinton mówi, że w sprawie Moniki Lewinsky chce powiedzieć prawdę, całą prawdę i tylko prawdę. Problem w tym, że dla Clintona są to trzy różne rzeczy.

Czytaj także