- Mamo, który dzisiaj jest? - od poniedziałku Antek (7) codziennie zadawał mi to pytanie.
Dziś wreszcie doczekał się 14-tego! Podekscytowany wyskoczył z łóżka jak z procy. Bicie jego serca słychać było we wszystkich pokojach!
- Pamiętałaś o kwiatku dla niej? I czekoladkach? - zapytał.
- Oczywiście! - byłam prawie tak podekscytowana jak on. Na moment cofnęłam się w czasie.
Znów czułam się jak uczennica, która z wypiekami na twarzy biegnie do kogoś z ważną niespodzianką.
- O nie! Miała być czerwona róża! - podłamał się Antek.
Patrzył rozczarowany na doniczkę z hiacyntami.
- Doniczka jest czerwona, a hiacynty będą długo kwitły i pachniały. Róża zimą mogłaby zwiędnąć przez noc i nie byłoby kwiatka! Nie chciałam ryzykować! - pocieszałam.
Ach, te stereotypy!
- Nie możemy się spóźnić! - Antek skupił się na czasie.
Maciek (5) kompletnie nie rozumiał o co tyle zamieszania.
- Dla kogo te kwiaty? - zapytał.
- W szkole mieliśmy zrobić walentynkę i wrzucić ją do wielkiej skrzyni. Zrobiłem dwie: dla Klary i Alka. Ale kwiatek jest dla niej - zdradził swój sekret.
- Dla Alka walentynkę?! - zdziwił się Jasiek (11)
- Tak, to mój najbliższy przyjaciel! - wyjaśnił Antek.
- To jest wielkie święto miłości! Można okazywać uczucia wszystkim ważnym osobom, które się kocha! - przyszłam z odsieczą.
Wręczyłam im po czekoladowym serduszku:
- Dla moich największych miłości na świecie! - powiedziałam.
Maciuś (5) natychmiast połknął serce, umazał się przy tym słodko. Antek nie miał czasu na jedzenie:
- Skąd znasz rodziców Klary? - zapytał.
- Ze szkoły - powiedziałam.
- Długo ich znasz?
- Ponad rok. Są super! - powiedziałam.
Maciek niecierpliwił się coraz bardziej. Stał ugotowany w czapce i rękawiczkach.
- Mój kolega mówi, że to święty Walnięty!
:-)
- Pamiętałaś o kwiatku dla niej? I czekoladkach? - zapytał.
- Oczywiście! - byłam prawie tak podekscytowana jak on. Na moment cofnęłam się w czasie.
Znów czułam się jak uczennica, która z wypiekami na twarzy biegnie do kogoś z ważną niespodzianką.
- O nie! Miała być czerwona róża! - podłamał się Antek.
Patrzył rozczarowany na doniczkę z hiacyntami.
- Doniczka jest czerwona, a hiacynty będą długo kwitły i pachniały. Róża zimą mogłaby zwiędnąć przez noc i nie byłoby kwiatka! Nie chciałam ryzykować! - pocieszałam.
Ach, te stereotypy!
- Nie możemy się spóźnić! - Antek skupił się na czasie.
Maciek (5) kompletnie nie rozumiał o co tyle zamieszania.
- Dla kogo te kwiaty? - zapytał.
- W szkole mieliśmy zrobić walentynkę i wrzucić ją do wielkiej skrzyni. Zrobiłem dwie: dla Klary i Alka. Ale kwiatek jest dla niej - zdradził swój sekret.
- Dla Alka walentynkę?! - zdziwił się Jasiek (11)
- Tak, to mój najbliższy przyjaciel! - wyjaśnił Antek.
- To jest wielkie święto miłości! Można okazywać uczucia wszystkim ważnym osobom, które się kocha! - przyszłam z odsieczą.
Wręczyłam im po czekoladowym serduszku:
- Dla moich największych miłości na świecie! - powiedziałam.
Maciuś (5) natychmiast połknął serce, umazał się przy tym słodko. Antek nie miał czasu na jedzenie:
- Skąd znasz rodziców Klary? - zapytał.
- Ze szkoły - powiedziałam.
- Długo ich znasz?
- Ponad rok. Są super! - powiedziałam.
Maciek niecierpliwił się coraz bardziej. Stał ugotowany w czapce i rękawiczkach.
- Mój kolega mówi, że to święty Walnięty!
:-)