Trybunał Konstytucyjny wydał w czwartek 25 czerwca ważne orzeczenie dotyczące kompetencji prezydenta w zakresie kształtowania władz Sądu Najwyższego.
TK wydał przełomowy wyrok. Prezydent zyskał nowe uprawnienia
Zgodnie z wyrokiem, decyzje głowy państwa odnoszące się do powoływania i odwoływania osób zajmujących najważniejsze stanowiska w SN nie będą już wymagały kontrasygnaty premiera. Oznacza to odejście od dotychczasowej praktyki, zgodnie z którą ważność takich aktów była uzależniona od dodatkowego podpisu szefa rządu.
Sprawa dotyczyła przepisów przewidujących udział prezesa Rady Ministrów w procedurze związanej z obsadą kierownictwa Sądu Najwyższego. Trybunał uznał, że rozwiązanie to jest niezgodne z konstytucją. W ocenie sędziów kompetencje prezydenta w tym obszarze mają charakter samodzielny, a ich wykonywanie nie powinno być uzależnione od decyzji przedstawiciela władzy wykonawczej.
W uzasadnieniu wyroku wskazano, że „twórcy konstytucji przewidzieli szczególną rolę prezydenta w systemie ustrojowym państwa”. Zdaniem TK głowa państwa ma pełnić funkcję gwaranta niezależności władzy sądowniczej.
– Ustrojodawca uznał, że decyzje personalne i organizacyjne dotyczące władzy sądowniczej muszą pozostawać wyłącznie w rękach prezydenta, z pominięciem prezesa Rady Ministrów. Prezydent ma pełnić w ten sposób rolę gwaranta niezależności sądownictwa od władzy wykonawczej, czyli od rządu – powiedział sędzia Wojciech Sych.
TK zdecydował ws. prezydenta. Jeden z sędziów zgłosił sprzeciw
Wyrok nie został jednak wydany jednogłośnie. Zdanie odrębne zgłosił sędzia Wojciech Zielonacki, który zakwestionował przyjętą przez większość interpretację przepisów konstytucyjnych. W jego ocenie Trybunał poszedł zbyt daleko, rozszerzając zakres prerogatyw prezydenta. Sędzia argumentował, że konstytucja nie daje podstaw do całkowitego wyłączenia obowiązku kontrasygnaty w przypadku decyzji dotyczących władz Sądu Najwyższego.
Od tej pory prezydent będzie mógł samodzielnie podejmować decyzje dotyczące obsady kierownictwa Sądu Najwyższego, bez konieczności uzyskiwania akceptacji ze strony premiera.
Zwolennicy takiego rozwiązania podkreślają, że wzmacnia ono niezależność sądownictwa od bieżącej polityki i eliminuje ryzyko blokowania decyzji przez rząd. Krytycy zwracają natomiast uwagę, że może ono prowadzić do nadmiernej koncentracji kompetencji w rękach głowy państwa.
Czytaj też:
Awantura o posiedzenie TK. Sędziowie o ruchu Święczkowskiego: Pretekst Czytaj też:
Przełom ws. TK? Nawrocki miał podjąć decyzję ws. ślubowania nowego sędziego
