Zakochałam się w piecu! Starym, kaflowym, zielonym, choć to kompletnie nie mój kolor!
Zakochałam się w piecu! Starym, kaflowym, zielonym, choć to kompletnie nie mój kolor!
Małżeństwo wisi na włosku, bo piec jest w złym miejscu. Za blisko ulicy.
Powinien być daleko od drogi, najlepiej w środku lasu!
Tylko, że ja się boję lasu i wiem, że moja czwórka też sama nie zostanie w dziczy jak wyskoczę po bułki (których aktualnie nie jem! :-)
Piec mieszka samotnie na Mazurach, w starej rozsypującej się chacie.
Czeka, żeby nas ogrzać w zimne wieczory.
Wiem, że nas nie zawiedzie - kobieca intuicja! :-)
Nie tylko piec jest zaczarowany.
Małżeństwo wisi na włosku, bo piec jest w złym miejscu. Za blisko ulicy.
Powinien być daleko od drogi, najlepiej w środku lasu!
Tylko, że ja się boję lasu i wiem, że moja czwórka też sama nie zostanie w dziczy jak wyskoczę po bułki (których aktualnie nie jem! :-)
Piec mieszka samotnie na Mazurach, w starej rozsypującej się chacie.
Czeka, żeby nas ogrzać w zimne wieczory.
Wiem, że nas nie zawiedzie - kobieca intuicja! :-)
Nie tylko piec jest zaczarowany.
