- Boski ser! - mruczała Magda.
- Mmmm! Genialny! - dobrze ją rozumiałam.
Zjadłyśmy cały. W minutę! Dorotka załapała się na końcówkę! Chociaż to ona powinna zjeść najwięcej! Nasz chudy patyk! Może jeść ile chce i zawsze wszystko na niej wisi! Niesprawiedliwe!
Ser był aksamitny. Pleśniowy. Boski. Kaloryczny. Zakazany na dietach! Niekoniecznie dla nas (z Magdą), skoro wiecznie walczymy z kilogramami! Genialnie pasował do wina.
Dość! Żegnaj serze! To był wyjątek. Następny za rok! :-)
Dzień Kobiet. Jasne, że tylko z prawdziwymi przyjaciółkami!
W towarzystwie przysmaków, wina i kojącej muzyki. W tym dniu nie potrzebujemy facetów. Nie lubią komunistycznego święta, więc nikt ich nie zaprasza! Jesteśmy samowystarczalne. Mamy wiele tematów do omówienia. Życie to ciągłe wybory, dylematy, pytania. Wieczny strach, czy wybrana opcja jest na pewną tą najlepszą?!?
Babskie wieczory są nie do podrobienia. Niewiele nam trzeba. Najpierw wspólnie gotujemy, bawiąc się przy tym cudnie! Potem jedząc mruczymy jakie jesteśmy zdolne bestie! Na deser mamy ulubione koce i mnóstwo czekolady. Wskakujemy na kanapy. Gadamy bez końca. Żadnych tabu. Śmiejemy się jak szalone. Za chwilę szlochamy nad niesprawiedliwym losem. Nie możemy się nagadać i nacieszyć. Mogłybyśmy tak dzień i noc. Ale przychodzi godzina, że padamy jak muchy na tych kanapach. Zmęczone po pracy, wykończone codzienną orką.
Rozstajemy się z trudem. Każda jedzie w innym kierunku Warszawy. Nie jesteśmy sąsiadkami. Cierpimy z tego powodu. Wszystko byłoby o wiele prostsze!
Ściskając się na pożegnanie, obiecujemy, że nadrobimy wszystkie zaległości na emeryturze :-)
Po czym poznać prawdziwą przyjaciółkę?!
Po kocu. Jeśli masz ochotę wpuścić ją (bez butów!) na kanapę i przykryć ukochanym kocem to znak, że jest najważniejsza na świecie! :-)
Zjadłyśmy cały. W minutę! Dorotka załapała się na końcówkę! Chociaż to ona powinna zjeść najwięcej! Nasz chudy patyk! Może jeść ile chce i zawsze wszystko na niej wisi! Niesprawiedliwe!
Ser był aksamitny. Pleśniowy. Boski. Kaloryczny. Zakazany na dietach! Niekoniecznie dla nas (z Magdą), skoro wiecznie walczymy z kilogramami! Genialnie pasował do wina.
Dość! Żegnaj serze! To był wyjątek. Następny za rok! :-)
Dzień Kobiet. Jasne, że tylko z prawdziwymi przyjaciółkami!
W towarzystwie przysmaków, wina i kojącej muzyki. W tym dniu nie potrzebujemy facetów. Nie lubią komunistycznego święta, więc nikt ich nie zaprasza! Jesteśmy samowystarczalne. Mamy wiele tematów do omówienia. Życie to ciągłe wybory, dylematy, pytania. Wieczny strach, czy wybrana opcja jest na pewną tą najlepszą?!?
Babskie wieczory są nie do podrobienia. Niewiele nam trzeba. Najpierw wspólnie gotujemy, bawiąc się przy tym cudnie! Potem jedząc mruczymy jakie jesteśmy zdolne bestie! Na deser mamy ulubione koce i mnóstwo czekolady. Wskakujemy na kanapy. Gadamy bez końca. Żadnych tabu. Śmiejemy się jak szalone. Za chwilę szlochamy nad niesprawiedliwym losem. Nie możemy się nagadać i nacieszyć. Mogłybyśmy tak dzień i noc. Ale przychodzi godzina, że padamy jak muchy na tych kanapach. Zmęczone po pracy, wykończone codzienną orką.
Rozstajemy się z trudem. Każda jedzie w innym kierunku Warszawy. Nie jesteśmy sąsiadkami. Cierpimy z tego powodu. Wszystko byłoby o wiele prostsze!
Ściskając się na pożegnanie, obiecujemy, że nadrobimy wszystkie zaległości na emeryturze :-)
Po czym poznać prawdziwą przyjaciółkę?!
Po kocu. Jeśli masz ochotę wpuścić ją (bez butów!) na kanapę i przykryć ukochanym kocem to znak, że jest najważniejsza na świecie! :-)