Craven podchodzi do starszego arcydzieła z uśmiechem, proponując zamiast przerażających lasów, bagien i powozów, współczesną amerykańską szkołę, samochody i jak to coraz częściej mamy u tego reżysera - hollywoodzkie studia filmowe.
Autor "Krzyku" opowiada historię dwóch współczesnych nastolatków Jimmiego (Scott Baio) i jego siostry Ellie (Christina Ricci), którzy mają wypadek samochodowy i w lesie zostają pokąsani przez wilkołaka. Dzięki temu stają się silniejsi, zaczynają się też powoli przemieniać w bestie. Reżyser nakręcił bardzo słaby horror i miejscami śmieszną komedię o nastolatkach - udało mu się pokazać parę zabawnych scen bez epatowania kawałami o puszczaniu bąków, czy tanimi dowcipami o seksie.
Choć nie jest to dobry film, to z pewnością zadowoli wszystkich fanów klasycznych dzieł o potworach wyprodukowanych swego czasu przez wytwórnię Universal. Szkoda tylko, iż reżyser nie wnosi niczego nowego do znanej historii poprzestając jedynie na ironicznym stwierdzeniu, iż w Hollywood ataki różnych nieprzewidywalnych bestii, takich jak np. wilkołaki są normalnością.
O czym zresztą i tak wiedzieliśmy przed obejrzeniem "Przeklętej".
Marta Sawicka