Więzienny pat

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polscy politycy wolą, by 38 tys. polskich kryminalistów chodziło wolno, niż zlecić budowę prywatnych więzień.
Ponad 38 tys. przestępców w Polsce nie odbywa kary pozbawienia wolności, ponieważ nie ma dla nich miejsca w państwowych więzieniach. Rozwiązaniem byłoby zlecenie budowy i zarządzania więzieniami prywatnym firmom. Na pomysł prywatnych więzień wpadł jeszcze w XVIII w. brytyjski filozof Jeremy Bentham. Na realizacje jego koncepcji trzeba było poczekać jednak aż do lat 80. ubiegłego wieku, kiedy to pierwsza taka placówka powstała w USA (z inicjatywy ówczesnego prezydenta USA Ronalda Regana). Obecnie na świecie działa ok. 240 prywatnych więzień z czego większość w krajach anglosaskich (USA, Wielka Brytania, Kanada i Nowa Zelandia).

Szacuje się, że dzięki większej efektywność sektora prywatnego już na etapie budowy więzienia otrzymuje się oszczędności sięgające 20 proc. wartości inwestycji. Później również prywatne więzienia lepiej wypadają od tych zarządzanych przez państwo. Przykładowo ucieczka więźnia z prywatnego zakładu karnego w Wielkiej Brytanii kosztuje jego właściciela karę w wysokości 60 tys. funtów (ok. 400 tys. zł). Nic dziwnego, że ucieczki z prywatnych więzień w Wielkiej Brytanii są kilkukrotnie rzadsze niż z państwowych placówek. Dopóki nasi politycy nie zaakceptują faktu, że firmy prywatne są efektywniejsze od państwowych, dopóty będziemy przepłacać za utrzymywanie polskiego systemu penitencjarnego.

Aleksander Piński