Awangarda postępu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Skandynawowie od dawna są w awangardzie postępu. Teoria Lejzorka Rojtszwańca mówiąca, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze ma od dziś nowy północny wymiar. Jeśli nie wiadomo co zrobić, to trzeba nałożyć podatek.
Pomysł, by dodatkowo opodatkować linie lotnicze jest triumfem sprawiedliwości społecznej. To wygrana zielonego rozsądku nad wyzyskiem tanich przewoźników. Rozmawiałem z tymi, co nigdy nie latają. Jak oni zacierali ręce. Cieszyli się jak dzieci. Nie będzie Rynair dmuchał nam w twarz swoimi spalinami. Koniec z lataniem. Wszyscy wracają do pociągów, a ci którzy na pociąg nie mają, jadą furmanką. Szwedzką.

Podatek to wiadomo, rzecz święta. Już w czasach Chrystusa obowiązywała 25 proc. danina dla państwa i nawet Judasz, ze swoich 30 srebrników musiał oddać. Pieniądze te szył na utrzymanie namiestnika. Lotniczy podatek pójdzie na utrzymanie Zielonych. W normalnych społeczeństwach partie te nie mają racji bytu. W społeczeństwach postępowych są głównymi rozgrywającymi. I co ciekawe, zawsze kiedy dochodzą do władzy, a jest zawsze kilka mandatów i niezłe diety, szybko zmieniają poglądy. Ich rewolucyjność wygasa. Już nie chcą zamykać fabryk, przytwierdzać się do transportów modyfikowanej żywności i blokować elektrowni atomowych. Tak było w Niemczech. Tam zamiast rewolucyjnej awangardy skończyło się zgodą na uczestnictwo Bundeswehry w misjach zagranicznych i odbieraniu przywilejów socjalnych ludowi pracującemu.

W Szwecji Zieloni jeszcze nie są u władzy i swoje postulaty realizują rękoma rządzących socjaldemokratów. Ale jeśli Sztokholm zwolni w rewolucyjnym wyścigu, wspomoże go zaraz Finlandia. Tam niedawno zaproponowano, by za prostytucję karać nie prostytutki, tylko panów korzystających z usług pań. Z doświadczeń abolicji można wywnioskować, że prostytutki na pewno znikną z ulic. Problemu nie będzie, bo panie pójdą do podziemia.

Grzegorz Sadowski