Podatek to wiadomo, rzecz święta. Już w czasach Chrystusa obowiązywała 25 proc. danina dla państwa i nawet Judasz, ze swoich 30 srebrników musiał oddać. Pieniądze te szył na utrzymanie namiestnika. Lotniczy podatek pójdzie na utrzymanie Zielonych. W normalnych społeczeństwach partie te nie mają racji bytu. W społeczeństwach postępowych są głównymi rozgrywającymi. I co ciekawe, zawsze kiedy dochodzą do władzy, a jest zawsze kilka mandatów i niezłe diety, szybko zmieniają poglądy. Ich rewolucyjność wygasa. Już nie chcą zamykać fabryk, przytwierdzać się do transportów modyfikowanej żywności i blokować elektrowni atomowych. Tak było w Niemczech. Tam zamiast rewolucyjnej awangardy skończyło się zgodą na uczestnictwo Bundeswehry w misjach zagranicznych i odbieraniu przywilejów socjalnych ludowi pracującemu.
W Szwecji Zieloni jeszcze nie są u władzy i swoje postulaty realizują rękoma rządzących socjaldemokratów. Ale jeśli Sztokholm zwolni w rewolucyjnym wyścigu, wspomoże go zaraz Finlandia. Tam niedawno zaproponowano, by za prostytucję karać nie prostytutki, tylko panów korzystających z usług pań. Z doświadczeń abolicji można wywnioskować, że prostytutki na pewno znikną z ulic. Problemu nie będzie, bo panie pójdą do podziemia.
Grzegorz Sadowski