Udziałowcy walczą, firmy cierpią

Udziałowcy walczą, firmy cierpią

Dodano:   /  Zmieniono: 
Wirtualna Polska to nie jedyny przypadek konfliktu właścicieli, który destrukcyjnie wpływa na działalność dużych firm
Ta noc, to był horror - tak wspominają wydarzenia sprzed czterech lat uczestnicy słynnego walnego zgromadzenia akcjonariuszy ówczesnego BIG Banku Gdańskiego (obecnego Banku Millennium). O kontrolę nad warszawską instytucją starły się obozy ekspansywnego wówczas Deutsche Banku i zarządu z Bogusławem Kottem na czele. W tej wojnie było wszystko, co mogłoby stanowić kanwę niezłego thrillera: karkołomne konstrukcje budowane przez najlepszych prawników, niespodziewane zwroty akcji, wystąpienie szefów PZU po stronie Deutsche Banku i polityków (na czele z Markiem Belką) po stronie zarządu, powoływanie równoległych rad nadzorczych, a nawet wyłączanie klimatyzacji na sali obrad.

Przyjaźń bez efektów
Niemcy ponieśli w Warszawie sromotną klęskę, a w BIG BG pojawił się inny, „przyjazny” inwestor strategiczny w postaci Banco Commercial Portugues. Ale czy to oznacza wygraną polskiego banku? Analitycy narzekają na niską rentowność Millennium.
- Mimo restrukturyzacji wygląda on bardzo źle na tle sektora pod względem wskaźnika koszty/dochody - uważają Marcin Jabłczyński i Tomasz Bardziłowski z DM BZ WBK.
Bank Millennium jest wymieniany jako kandydat do przejęcia przez innego zachodniego inwestora, ale BCP nie godzi się na oddanie kontroli. Pewne jest co innego: losy banku od początku były - i nadal są - związane z PZU (posiadany przez Millennium 10-proc. pakiet akcji PZU to równowartość 60 proc. giełdowej wyceny banku). A właśnie z PZU toczy się największy spór właścicielski w Polsce.
Poprzedni rząd, inspirowany przez Grzegorza Wieczerzaka i Władysława Jamrożego - eks-szefów PZU, wybrał na inwestora PZU holding ubezpieczeniowy Eureko, który miał być bardziej atrakcyjnym partnerem niż konkurencyjna francuska grupa Axa. Tyle że Axa była i jest światowym gigantem, zaś Eureko ma topniejące szanse na to, by zacząć się liczyć w Europie. Dziś trwa arbitraż w sztokholmskim sądzie, a nasi urzędnicy snują plany odkupienia akcji PZU od Eureko. Największy polski ubezpieczyciel wprawdzie wciąż ma dobre wyniki, ale pod naporem konkurencji firm zachodnich traci udziały w rynku (patrz tekst na s. 60).
Lepiej niż w ubezpieczeniach Grupa PZU radzi sobie w inwestycjach. Tu jej zaangażowanie pozwoliło m.in. zakończyć konflikt wokół krakowskiej Vistuli, niegdyś gwiazdy branży odzieżowej, a ostatnio centrum wojny korporacyjnej. Po wielomiesięcznych przepychankach prawnych inwestorzy finansowi przejęli kontrolę nad firmą i w lutym 2004 r. „wypchnęli” z akcjonariatu HIP Holding, firmę Greka George’a Tsagamilisa. Michał Wójcik, szef Vistuli, wierzy, że już w tym roku firma wróci do rentowności.

Nic nie szkodzi?
O ile Vistula mocno odczuła spór udziałowców, o tyle kolejne etapy wojny o kontrolę nad Polską Telefonią Cyfrową zdają się nie dotykać firmy. Teoretycznie operator sieci Era powinien być sparaliżowany, bo rozrywajˆ go aż trzej gracze: Deutsche Telekom, Vivendi Universal oraz Elektrim. Jednak w praktyce PTC jest operacyjnie kontrolowana przez Deutsche Telekom i jej strategia odzwierciedla plany niemieckiego telekomu. Kiedy zatem dwaj pozostali udziałowcy wspólnie wyjdą z inwestycji?
- Najpóźniej do końca 2005 r., bo wtedy Elektrim musi wykupić obligacje za 485 mln euro - oceniają analitycy CDM Pekao SA.
Na razie Era dystansuje konkurentów liczbą klientów i zyskiem. Tym, co psuje wyniki operatora, jest jedynie taniejący złoty i negatywne różnice kursowe. Ale na to właściciele nie mają już wpływu.