Plotka potrafi zniszczyć renomę firmy i doprowadzić ją do bankructwa.
Gdy toczy się ostra walka o klienta, rodzi się pokusa sięgnięcia po nieetyczne sposoby na pozbycie się rywali
Już Winston Churchill zauważył jej siłę: "Plotka potrafi być w połowie drogi wokół świata, gdy prawda dopiero wkłada spodnie". To zdanie nabiera szczególnego znaczenia w dobie globalizacji. Wystarczył jeden telefon, by w połowie stycznia toruńskie akademiki ogarnęła panika. Ktoś ostrzegł przed planowanym nalotem policji. Funkcjonariusze mieli szukać nielegalnego oprogramowania. Studenci zaczęli masowo wywozić komputery do znajomych. Alarm okazał się fałszywy. Na zamieszaniu skorzystali taksówkarze, którzy nieźle zarobili na przestraszonych studentach.
- Upodobanie do fabrykowania plotek istniało zawsze. Myślę, że pod tym względem nie jesteśmy ani lepsi, ani gorsi od naszych przodków. Tylko w przeciwieństwie do nich dysponujemy znacznie skuteczniejszymi narzędziami rozpowszechniania takich informacji - uważa dr Ewa Hope z Politechniki Gdańskiej.
Groźne legendy
Plotka potrafi zniszczyć renomę firmy, a nawet doprowadzić do bankructwa. Jest szczególnie groźna dla nowości. - Jeśli taka informacja choć raz przedostanie się do obiegu, bardzo trudno odwrócić jej skutki, nawet jeśli jest całkowicie nieprawdziwa. Plotka wywołuje bowiem efekt kuli śniegowej - uważa Przemysław Mitraszewski, account director z agencji Spin Communications.
Historia zna wiele wypadków, gdy strach przed nieznanym był powodem wymyślania nieprawdopodobnych historii o nowych produktach. Przekonali się o tym producenci szamponu Vidal Sassoon Wash & Go - powtarzana przez polskie gospodynie domowe plotka o wypadaniu włosów po jego użyciu spowodowała drastyczny spadek sprzedaży, doprowadzając w rezultacie do wycofania marki z rynku. Rozpowszechniane w latach 80. we Francji informacje o powodujących ślepotę szkłach kontaktowych czy wypalaniu wnętrzności w solariach zmniejszyły zainteresowanie tymi nowinkami. Pojawiły się też plotki o kuchenkach mikrofalowych. Twierdzono, że emitowane przez nie promieniowanie miało prowadzić do uszkodzeń mózgu.
Najczęstszym tematem nieprawdopodobnych opowieści jest coca-cola. Można usłyszeć m.in., że rozpuszcza metale, wywołuje impotencję. Częstym celem ataków plotkarzy są również fast foody. Ciekawa plotka powstała na temat baru szybkiej obsługi KFC. Podobno firma na swoje potrzeby miała hodować zmutowane genetycznie trzyskrzydłowe kurczaki. Z procederu tego zrezygnowano ponoć tylko dlatego, iż KFC obawiało się, że straci prawo do posługiwania się nazwą "kurczak". Jednak plotki nie omijają i renomowanych lokali - można więc usłyszeć opowieści o szczurach w garnkach modnych restauracji lub o karaluchach znalezionych w daniach.
Kto na tym zarabia
To wszystko brzmi śmiesznie, jednak gdy plotkę słyszymy od kogoś, kogo znamy, zaczynamy się zastanawiać, czy nie ma w niej ziarnka prawdy. A co dopiero gdy wyczytamy to w prasie. Na początku lat 90. w Gazecie Wyborczej ukazał się artykuł o szkodliwości dla środowiska popularnego wtedy proszku do prania Lanza. Mimo szybkiego dementi producenta i przeprosin Gazety Wyborczej za podanie nieprawdziwych informacji w głowach klientów pozostały wątpliwości.
Niedawno przez media przetoczyła się dyskusja o wpływie łososi na nasze zdrowie. Szkodliwe miały być łososie hodowlane, zaś najzdrowsze - żyjące w Pacyfiku, łowione przez amerykańskich rybaków. Rewelacje te pochodziły z USA, gdzie łowi się 333 tys. ton łososi rocznie. Choć Morski Instytut Rybacki zapewniał, że ryby hodowlane są bezpieczne, ich sprzedaż w Polsce spadła o 20 proc.
Siłę mediów przez lata wykorzystywali producenci margaryny. Teraz jednak do kontrataku przystąpili producenci masła, rozpowszechniając tezę, że to margaryna wywołuje chorobę wieńcową. - Mass media nadają plotkom niebywałą dynamikę - uważa wieloletni badacz plotek prof. Dionizjusz Czubala z Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej.
Plotki o szkodliwych dla zdrowia skutkach dotyczą także telefonów komórkowych. Mimo braku jednoznacznych dowodów producenci urządzeń zmniejszających domniemany zły wpływ promieniowania mają powody do zadowolenia. Na rynku są już specjalne płytki, które nakleja się na telefony. Mają one chronić użytkowników telefonów przed falami elektromagnetycznymi.
Prawda nie jest widowiskowa
Są też plotki puszczane w obieg z premedytacją. Najdoskonalszym medium jest w tym wypadku internet. - Dzięki sieci każdy może przedstawić swoją opinię i wysłać ją do szerokiej grupy odbiorców. To narzędzie o olbrzymiej sile rażenia - uważa Łukasz Malczewski z agencji public relations ComPress.
Na początku 2002 r. w sieci krążyły maile o rakotwórczym działaniu antyperspirantów. Wiadomości miały formę listu od zatroskanej dziewczyny, która brała udział w seminarium popularyzującym wiedzę o raku. W treści umieszczono szereg przykładów szkodliwości działania antyperspirantów. List zakończony był apelem, by przekazać tę wiadomość każdemu, na kim nam zależy. Któż by się oparł takiej prośbie?
Ofiarą plotki padła także firma ubezpieczeniowa Link 4. W październiku 2003 r. do skrzynek internautów trafił mail od niezadowolonego klienta Link 4. - Dzisiaj wiem, że nie ma chyba większych złodziei w branży ubezpieczeniowej niż oni - pisał rozgoryczony klient. Mimo że Link 4 sprawę wyjaśniał, bo autor nie miał racji, to sprostowania nikogo już nie zainteresowały. - Bardzo trudno jest walczyć z tego typu informacjami, bo późniejsze wyjaśnienia nie mają już znamion sensacji. Prawda nie jest widowiskowa - mówi Sławomir Szczerkowski z agencji ComPress, obsługującej Link 4.
Zdaniem prof. Dionizjusza Czubali, prawda nie jest antidotum na plotkę.
- Najlepszym sposobem jej zwalczania jest ośmieszenie jej - twierdzi prof. Czubala. - Broniąc się nieumiejętnie, można nadać takiej informacji nową siłę - dodaje Łukasz Malczewski z ComPressu. Jego zdaniem, aby skutecznie walczyć z plotką, bardzo ważne jest skuteczne wprowadzenie w obieg kontrinformacji.
Cios poniżej pasa
Niszczycielską siłę plotki poznali też właściciele sklepów w Galerii Mokotów. Ich przychody gwałtownie spadły w związku z mailem, który przed świętami Bożego Narodzenia pojawił się w internecie. List ostrzegał przed atakiem terrorystycznym. Autorka listu prosiła, aby ostrzegać znajomych i w weekend pod żadnym pozorem nie wybierać się na zakupy do Galerii Mokotów. Oczywiście żadnego ataku nie było, a władze Galerii Mokotów uznały całą sprawę za głupi żart. Komuś jednak zależało na tym, by klienci gdzie indziej zrobili świąteczne zakupy.
Gdy toczy się ostra walka o klienta, rodzi się pokusa sięgnięcia po niedozwolone sposoby na pozbycie się rywali. Profesor Czubala uważa, że w takich wypadkach możliwe jest świadome puszczanie plotek w biznesie. Oficjalnie agencje PR zapewniają, że nie stosują tego rodzaju metod. - Po pierwsze, są one nieuczciwe i narażają firmę na utratę reputacji, po drugie, skutki wykorzystania plotki są nieprzewidywalne i niebezpieczne - uważa Przemysław Mitraszewski z agencji Spin Communications.
Takie metody mogą być jednak pokusą dla małych i nieznanych agencji i firm. One mają niewiele do stracenia.
Antyglobaliści atakują
Plotka jest na tyle skutecznym narzędziem, że wykorzystują ją także antyglobaliści. Największe korporacje międzynarodowe oskarżane są m.in. o wspieranie apartheidu (Marlboro), niszczenie lasów równikowych (Mitsubishi, Texaco, Shell, Tchibo, McDonald`s), wykorzystywanie do pracy nieletnich (Reebok).
Już Winston Churchill zauważył jej siłę: "Plotka potrafi być w połowie drogi wokół świata, gdy prawda dopiero wkłada spodnie". To zdanie nabiera szczególnego znaczenia w dobie globalizacji. Wystarczył jeden telefon, by w połowie stycznia toruńskie akademiki ogarnęła panika. Ktoś ostrzegł przed planowanym nalotem policji. Funkcjonariusze mieli szukać nielegalnego oprogramowania. Studenci zaczęli masowo wywozić komputery do znajomych. Alarm okazał się fałszywy. Na zamieszaniu skorzystali taksówkarze, którzy nieźle zarobili na przestraszonych studentach.
- Upodobanie do fabrykowania plotek istniało zawsze. Myślę, że pod tym względem nie jesteśmy ani lepsi, ani gorsi od naszych przodków. Tylko w przeciwieństwie do nich dysponujemy znacznie skuteczniejszymi narzędziami rozpowszechniania takich informacji - uważa dr Ewa Hope z Politechniki Gdańskiej.
Groźne legendy
Plotka potrafi zniszczyć renomę firmy, a nawet doprowadzić do bankructwa. Jest szczególnie groźna dla nowości. - Jeśli taka informacja choć raz przedostanie się do obiegu, bardzo trudno odwrócić jej skutki, nawet jeśli jest całkowicie nieprawdziwa. Plotka wywołuje bowiem efekt kuli śniegowej - uważa Przemysław Mitraszewski, account director z agencji Spin Communications.
Historia zna wiele wypadków, gdy strach przed nieznanym był powodem wymyślania nieprawdopodobnych historii o nowych produktach. Przekonali się o tym producenci szamponu Vidal Sassoon Wash & Go - powtarzana przez polskie gospodynie domowe plotka o wypadaniu włosów po jego użyciu spowodowała drastyczny spadek sprzedaży, doprowadzając w rezultacie do wycofania marki z rynku. Rozpowszechniane w latach 80. we Francji informacje o powodujących ślepotę szkłach kontaktowych czy wypalaniu wnętrzności w solariach zmniejszyły zainteresowanie tymi nowinkami. Pojawiły się też plotki o kuchenkach mikrofalowych. Twierdzono, że emitowane przez nie promieniowanie miało prowadzić do uszkodzeń mózgu.
Najczęstszym tematem nieprawdopodobnych opowieści jest coca-cola. Można usłyszeć m.in., że rozpuszcza metale, wywołuje impotencję. Częstym celem ataków plotkarzy są również fast foody. Ciekawa plotka powstała na temat baru szybkiej obsługi KFC. Podobno firma na swoje potrzeby miała hodować zmutowane genetycznie trzyskrzydłowe kurczaki. Z procederu tego zrezygnowano ponoć tylko dlatego, iż KFC obawiało się, że straci prawo do posługiwania się nazwą "kurczak". Jednak plotki nie omijają i renomowanych lokali - można więc usłyszeć opowieści o szczurach w garnkach modnych restauracji lub o karaluchach znalezionych w daniach.
Kto na tym zarabia
To wszystko brzmi śmiesznie, jednak gdy plotkę słyszymy od kogoś, kogo znamy, zaczynamy się zastanawiać, czy nie ma w niej ziarnka prawdy. A co dopiero gdy wyczytamy to w prasie. Na początku lat 90. w Gazecie Wyborczej ukazał się artykuł o szkodliwości dla środowiska popularnego wtedy proszku do prania Lanza. Mimo szybkiego dementi producenta i przeprosin Gazety Wyborczej za podanie nieprawdziwych informacji w głowach klientów pozostały wątpliwości.
Niedawno przez media przetoczyła się dyskusja o wpływie łososi na nasze zdrowie. Szkodliwe miały być łososie hodowlane, zaś najzdrowsze - żyjące w Pacyfiku, łowione przez amerykańskich rybaków. Rewelacje te pochodziły z USA, gdzie łowi się 333 tys. ton łososi rocznie. Choć Morski Instytut Rybacki zapewniał, że ryby hodowlane są bezpieczne, ich sprzedaż w Polsce spadła o 20 proc.
Siłę mediów przez lata wykorzystywali producenci margaryny. Teraz jednak do kontrataku przystąpili producenci masła, rozpowszechniając tezę, że to margaryna wywołuje chorobę wieńcową. - Mass media nadają plotkom niebywałą dynamikę - uważa wieloletni badacz plotek prof. Dionizjusz Czubala z Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej.
Plotki o szkodliwych dla zdrowia skutkach dotyczą także telefonów komórkowych. Mimo braku jednoznacznych dowodów producenci urządzeń zmniejszających domniemany zły wpływ promieniowania mają powody do zadowolenia. Na rynku są już specjalne płytki, które nakleja się na telefony. Mają one chronić użytkowników telefonów przed falami elektromagnetycznymi.
Prawda nie jest widowiskowa
Są też plotki puszczane w obieg z premedytacją. Najdoskonalszym medium jest w tym wypadku internet. - Dzięki sieci każdy może przedstawić swoją opinię i wysłać ją do szerokiej grupy odbiorców. To narzędzie o olbrzymiej sile rażenia - uważa Łukasz Malczewski z agencji public relations ComPress.
Na początku 2002 r. w sieci krążyły maile o rakotwórczym działaniu antyperspirantów. Wiadomości miały formę listu od zatroskanej dziewczyny, która brała udział w seminarium popularyzującym wiedzę o raku. W treści umieszczono szereg przykładów szkodliwości działania antyperspirantów. List zakończony był apelem, by przekazać tę wiadomość każdemu, na kim nam zależy. Któż by się oparł takiej prośbie?
Ofiarą plotki padła także firma ubezpieczeniowa Link 4. W październiku 2003 r. do skrzynek internautów trafił mail od niezadowolonego klienta Link 4. - Dzisiaj wiem, że nie ma chyba większych złodziei w branży ubezpieczeniowej niż oni - pisał rozgoryczony klient. Mimo że Link 4 sprawę wyjaśniał, bo autor nie miał racji, to sprostowania nikogo już nie zainteresowały. - Bardzo trudno jest walczyć z tego typu informacjami, bo późniejsze wyjaśnienia nie mają już znamion sensacji. Prawda nie jest widowiskowa - mówi Sławomir Szczerkowski z agencji ComPress, obsługującej Link 4.
Zdaniem prof. Dionizjusza Czubali, prawda nie jest antidotum na plotkę.
- Najlepszym sposobem jej zwalczania jest ośmieszenie jej - twierdzi prof. Czubala. - Broniąc się nieumiejętnie, można nadać takiej informacji nową siłę - dodaje Łukasz Malczewski z ComPressu. Jego zdaniem, aby skutecznie walczyć z plotką, bardzo ważne jest skuteczne wprowadzenie w obieg kontrinformacji.
Cios poniżej pasa
Niszczycielską siłę plotki poznali też właściciele sklepów w Galerii Mokotów. Ich przychody gwałtownie spadły w związku z mailem, który przed świętami Bożego Narodzenia pojawił się w internecie. List ostrzegał przed atakiem terrorystycznym. Autorka listu prosiła, aby ostrzegać znajomych i w weekend pod żadnym pozorem nie wybierać się na zakupy do Galerii Mokotów. Oczywiście żadnego ataku nie było, a władze Galerii Mokotów uznały całą sprawę za głupi żart. Komuś jednak zależało na tym, by klienci gdzie indziej zrobili świąteczne zakupy.
Gdy toczy się ostra walka o klienta, rodzi się pokusa sięgnięcia po niedozwolone sposoby na pozbycie się rywali. Profesor Czubala uważa, że w takich wypadkach możliwe jest świadome puszczanie plotek w biznesie. Oficjalnie agencje PR zapewniają, że nie stosują tego rodzaju metod. - Po pierwsze, są one nieuczciwe i narażają firmę na utratę reputacji, po drugie, skutki wykorzystania plotki są nieprzewidywalne i niebezpieczne - uważa Przemysław Mitraszewski z agencji Spin Communications.
Takie metody mogą być jednak pokusą dla małych i nieznanych agencji i firm. One mają niewiele do stracenia.
Antyglobaliści atakują
Plotka jest na tyle skutecznym narzędziem, że wykorzystują ją także antyglobaliści. Największe korporacje międzynarodowe oskarżane są m.in. o wspieranie apartheidu (Marlboro), niszczenie lasów równikowych (Mitsubishi, Texaco, Shell, Tchibo, McDonald`s), wykorzystywanie do pracy nieletnich (Reebok).