Na przychylność rynku książki mogą liczyć wydawcy niszowi, którzy oferują produkt najwyższej jakości.
Determinacja, jakość i szybkość działania przesądzają o osiąganych wynikach
Pomysł na innowacyjną działalność nie wystarcza. Trzeba mieć także odwagę i upór, by konsekwentnie go realizować. Efekty mogą być zdumiewające, zwłaszcza jeśli wciąż ma się młodzieńczy zapał. A tego nie brakuje szefom najprężniej działających wydawnictw, których dynamika przychodów wynosi kilkadziesiąt procent rocznie.
Pomysł zamiast kapitału
Firma Young Digital Poland została założona w 1990 r. przez czterech studentów Politechniki Gdańskiej. Jej kapitał zakładowy wynosił 10 mln starych złotych, czyli ok. 1 tys. zł i komputer
AT 286. Początkowo spółka specjalizowała się w tworzeniu komputerowych systemów do pomiarów akustycznych.
- Szybko jednak zorientowaliśmy się, że nie zdołamy się rozwinąć - wspomina Piotr Mroz, współwłaściciel i dyrektor ds. sprzedaży Young Digital Poland. - Zastanawialiśmy się, jak możemy wykorzystać naszą wiedzę i umiejętności. Skojarzenie było proste - dźwięk, znajomość komputerów, czyli to, co niezbędne do nauki języków obcych. Dziś firma jest liderem w produkcji interaktywnych programów do nauki języków obcych. Jej przychody wynoszą 31 mln zł, z czego 70 proc. pochodzi z eksportu.
Z kolei Piotr Bednarski, prezes wydawnictwa kartograficznego Demart, zaczynał od handlu. Szukał też pomysłu na własną działalność. - W Lublinie ukazał się atlas miasta z reklamami, który był hitem. Szwagier wpadł na pomysł, by podobne wydawnictwo zrobić dla Warszawy
- wspomina. Po roku atlas się ukazał. Rynkowi debiutanci przekonali się, że na jego sprzedaży da się zarobić. - Był to pierwszy na rynku atlas Warszawy i okolic, nawet profesjonalne wydawnictwa takiego nie miały - chwali się prezes. - Postanowiliśmy kontynuować działalność. Dziś firma konkuruje z największymi na rynku kartografii. Jej przychody wyniosły w ubiegłym roku 11,5 mln zł.
Natomiast założyciele krakowskiego Universitasu zamienili swój entuzjazm w działalność profesjonalną. - W latach 90. sytuacja na rynku wydawniczym była bardzo trudna. Nikt nie chciał wydawać prac naukowych. Postanowiliśmy zrobić to sami - mówi Andrzej Nowakowski, prezes wydawnictwa. - Mieliśmy sporo szczęścia, żaden z nas nie miał pojęcia, że robimy coś, co z powodzeniem funkcjonuje na świecie. Rok 2003 firma zakończyła 35-proc. wzrostem przychodów, w tym roku - jak przewiduje prezes - obroty wzrosną o 70 proc.
Recepty na sukces
Zdaniem wydawców, nie ma dziś łatwych rynków. - Rynek książki funkcjonuje na specyficznych zasadach. Już sam system dystrybucji jest skomplikowany - wyjaśnia Mariusz Czyżowski, prezes wydawnictwa Zielona Sowa. Zdaniem Piotra Bednarskiego, trzeba jednak nie tylko znać rynek, niezbędna jest też intuicja i odrobina szczęścia. - Byliśmy rozwijającą się firmą, z małym potencjałem, trafiliśmy jednak na grafika, który okazał się geniuszem, i na dobrych kartografów. Dziś ich kwalifikacje umielibyśmy ocenić i docenić, ale wtedy wszystko robiliśmy na wyczucie - opowiada.
Piotr Mroz twierdzi, że gdyby miał przedstawić receptę na sukces polskim firmom, które chcą zaistnieć na rynkach zagranicznych, powiedziałby - trzeba robić rzeczy dwa razy lepsze niż firmy zagraniczne, dwa razy szybciej i dwa razy taniej. - W przypadku wydawnictw wymiennokartkowych publikacja musi spełniać oczekiwania klientów nie tylko w momencie jego zakupu. Musi być aktualizowana przez kolejne kilkanaście miesięcy, a nawet kilka lat - mówi Wiesław Polakiewicz, dyrektor Forum Media Group. Nie ma więc mowy o żadnych kompromisach merytorycznych.
Silną stroną dobrze prosperujących firm jest też szybkość działania. - Niektóre publikacje udało nam się dostarczyć klientom już w kilkanaście dni po wejściu w życie nowych przepisów - chwali się Polakiewicz. Według Piotra Mroza, zapał i nieszablonowe działanie są mocną stroną Polaków i powinno się je wykorzystywać. - To jest właśnie patent na sukces - twierdzi. - Jeżeli robi się to, co się lubi, jeżeli praca jest sposobem na życie i wciąż ma się młodzieńczy zapał, to sukces musi nadejść - zapewnia Andrzej Nowakowski.
Wiara w czytelnika
Wydawcy są zgodni, że o sukcesie i utrzymaniu stabilnej pozycji rynkowej przesądzają sprawny i twórczy dział rozwoju oraz efektywny dział promocji.
- Bez tego nawet najszybciej i najlepiej wydana książka jest tylko kolejnym numerem w stanach magazynowych - uważa Wiesław Polakiewicz.
Według Mariusza Czyżowskiego, badania marketingowe przeprowadzane wśród odbiorców hurtowych i indywidualnych są znakomitym sposobem na znalezienie niszy rynkowej. Zielona Sowa inwestuje więc ostrożnie, wprowadzanie nowości poprzedza badaniami, a pierwsze tytuły nowych serii drukuje w niewielkich nakładach. Inny sposób na sukces ma prezes Universitasu. - Jeżdżę po świecie, obserwuję, widzę, jakie jest zapotrzebowanie. Potem to się przekłada na rynek polski - wyjaśnia Andrzej Nowakowski.
AMBITNE PLANY
Forum postanowiło przejąć swojego największego konkurenta - popadające w kłopoty wydawnictwo Weka. - Po restrukturyzacji efektywność, wydajność i skuteczność gwałtownie wzrosły. Jednak aby w pełni wykorzystać efekt synergii, konieczne były zwolnienia w przejętej firmie - więcej niż połowa tam zatrudnionych straciła pracę - relacjonuje Wiesław Polakiewicz. Podkreśla, że podczas restrukturyzacji przedsiębiorstwa najważniejsze jest zdiagnozowanie przyczyn kryzysu. Najpoważniejsze kłopoty Weka miała z efektywnością sprzedaży, strukturą kosztów stałych, rozwojem nowych produktów, a z tym świetnie radziło sobie Forum. - Przejmując ofertę Weki, zwiększyliśmy o kilkadziesiąt procent liczbę produktów, klientów, transakcji - uważa dyrektor. Akwizycję Forum uznało za znakomity sposób na rozwój wydawnictwa. Dalej szuka nowych możliwości. Tym razem, jak zdradza Wiesław Polakiewicz, może to być debiut na rynku książki tradycyjnej. Ambitne plany ma również Zielona Sowa. - Zamierzamy wejść w nowe segmenty rynku - mówi Mariusz Czyżowski. Ciągłe poszerzanie obszarów działania jest też celem Young Digital Poland. Firma interesuje się rynkiem azjatyckim. - Tam są nieograniczone możliwości ekspansji. Na wschodzie edukacja jest traktowana jak inwestycja i należy to wykorzystać - uważa Piotr Mroz. - Kiedyś uważałem, że jak firma się rozwinie, to wszystko będzie się kręciło samo. Teraz wiem, że tak nie jest - mówi Piotr Bednarski. Jeśli ktoś bowiem myśli poważnie o rozwoju swojej firmy, nie może polegać na jednorazowych fajerwerkach.
Pomysł na innowacyjną działalność nie wystarcza. Trzeba mieć także odwagę i upór, by konsekwentnie go realizować. Efekty mogą być zdumiewające, zwłaszcza jeśli wciąż ma się młodzieńczy zapał. A tego nie brakuje szefom najprężniej działających wydawnictw, których dynamika przychodów wynosi kilkadziesiąt procent rocznie.
Pomysł zamiast kapitału
Firma Young Digital Poland została założona w 1990 r. przez czterech studentów Politechniki Gdańskiej. Jej kapitał zakładowy wynosił 10 mln starych złotych, czyli ok. 1 tys. zł i komputer
AT 286. Początkowo spółka specjalizowała się w tworzeniu komputerowych systemów do pomiarów akustycznych.
- Szybko jednak zorientowaliśmy się, że nie zdołamy się rozwinąć - wspomina Piotr Mroz, współwłaściciel i dyrektor ds. sprzedaży Young Digital Poland. - Zastanawialiśmy się, jak możemy wykorzystać naszą wiedzę i umiejętności. Skojarzenie było proste - dźwięk, znajomość komputerów, czyli to, co niezbędne do nauki języków obcych. Dziś firma jest liderem w produkcji interaktywnych programów do nauki języków obcych. Jej przychody wynoszą 31 mln zł, z czego 70 proc. pochodzi z eksportu.
Z kolei Piotr Bednarski, prezes wydawnictwa kartograficznego Demart, zaczynał od handlu. Szukał też pomysłu na własną działalność. - W Lublinie ukazał się atlas miasta z reklamami, który był hitem. Szwagier wpadł na pomysł, by podobne wydawnictwo zrobić dla Warszawy
- wspomina. Po roku atlas się ukazał. Rynkowi debiutanci przekonali się, że na jego sprzedaży da się zarobić. - Był to pierwszy na rynku atlas Warszawy i okolic, nawet profesjonalne wydawnictwa takiego nie miały - chwali się prezes. - Postanowiliśmy kontynuować działalność. Dziś firma konkuruje z największymi na rynku kartografii. Jej przychody wyniosły w ubiegłym roku 11,5 mln zł.
Natomiast założyciele krakowskiego Universitasu zamienili swój entuzjazm w działalność profesjonalną. - W latach 90. sytuacja na rynku wydawniczym była bardzo trudna. Nikt nie chciał wydawać prac naukowych. Postanowiliśmy zrobić to sami - mówi Andrzej Nowakowski, prezes wydawnictwa. - Mieliśmy sporo szczęścia, żaden z nas nie miał pojęcia, że robimy coś, co z powodzeniem funkcjonuje na świecie. Rok 2003 firma zakończyła 35-proc. wzrostem przychodów, w tym roku - jak przewiduje prezes - obroty wzrosną o 70 proc.
Recepty na sukces
Zdaniem wydawców, nie ma dziś łatwych rynków. - Rynek książki funkcjonuje na specyficznych zasadach. Już sam system dystrybucji jest skomplikowany - wyjaśnia Mariusz Czyżowski, prezes wydawnictwa Zielona Sowa. Zdaniem Piotra Bednarskiego, trzeba jednak nie tylko znać rynek, niezbędna jest też intuicja i odrobina szczęścia. - Byliśmy rozwijającą się firmą, z małym potencjałem, trafiliśmy jednak na grafika, który okazał się geniuszem, i na dobrych kartografów. Dziś ich kwalifikacje umielibyśmy ocenić i docenić, ale wtedy wszystko robiliśmy na wyczucie - opowiada.
Piotr Mroz twierdzi, że gdyby miał przedstawić receptę na sukces polskim firmom, które chcą zaistnieć na rynkach zagranicznych, powiedziałby - trzeba robić rzeczy dwa razy lepsze niż firmy zagraniczne, dwa razy szybciej i dwa razy taniej. - W przypadku wydawnictw wymiennokartkowych publikacja musi spełniać oczekiwania klientów nie tylko w momencie jego zakupu. Musi być aktualizowana przez kolejne kilkanaście miesięcy, a nawet kilka lat - mówi Wiesław Polakiewicz, dyrektor Forum Media Group. Nie ma więc mowy o żadnych kompromisach merytorycznych.
Silną stroną dobrze prosperujących firm jest też szybkość działania. - Niektóre publikacje udało nam się dostarczyć klientom już w kilkanaście dni po wejściu w życie nowych przepisów - chwali się Polakiewicz. Według Piotra Mroza, zapał i nieszablonowe działanie są mocną stroną Polaków i powinno się je wykorzystywać. - To jest właśnie patent na sukces - twierdzi. - Jeżeli robi się to, co się lubi, jeżeli praca jest sposobem na życie i wciąż ma się młodzieńczy zapał, to sukces musi nadejść - zapewnia Andrzej Nowakowski.
Wiara w czytelnika
Wydawcy są zgodni, że o sukcesie i utrzymaniu stabilnej pozycji rynkowej przesądzają sprawny i twórczy dział rozwoju oraz efektywny dział promocji.
- Bez tego nawet najszybciej i najlepiej wydana książka jest tylko kolejnym numerem w stanach magazynowych - uważa Wiesław Polakiewicz.
Według Mariusza Czyżowskiego, badania marketingowe przeprowadzane wśród odbiorców hurtowych i indywidualnych są znakomitym sposobem na znalezienie niszy rynkowej. Zielona Sowa inwestuje więc ostrożnie, wprowadzanie nowości poprzedza badaniami, a pierwsze tytuły nowych serii drukuje w niewielkich nakładach. Inny sposób na sukces ma prezes Universitasu. - Jeżdżę po świecie, obserwuję, widzę, jakie jest zapotrzebowanie. Potem to się przekłada na rynek polski - wyjaśnia Andrzej Nowakowski.
AMBITNE PLANY
Forum postanowiło przejąć swojego największego konkurenta - popadające w kłopoty wydawnictwo Weka. - Po restrukturyzacji efektywność, wydajność i skuteczność gwałtownie wzrosły. Jednak aby w pełni wykorzystać efekt synergii, konieczne były zwolnienia w przejętej firmie - więcej niż połowa tam zatrudnionych straciła pracę - relacjonuje Wiesław Polakiewicz. Podkreśla, że podczas restrukturyzacji przedsiębiorstwa najważniejsze jest zdiagnozowanie przyczyn kryzysu. Najpoważniejsze kłopoty Weka miała z efektywnością sprzedaży, strukturą kosztów stałych, rozwojem nowych produktów, a z tym świetnie radziło sobie Forum. - Przejmując ofertę Weki, zwiększyliśmy o kilkadziesiąt procent liczbę produktów, klientów, transakcji - uważa dyrektor. Akwizycję Forum uznało za znakomity sposób na rozwój wydawnictwa. Dalej szuka nowych możliwości. Tym razem, jak zdradza Wiesław Polakiewicz, może to być debiut na rynku książki tradycyjnej. Ambitne plany ma również Zielona Sowa. - Zamierzamy wejść w nowe segmenty rynku - mówi Mariusz Czyżowski. Ciągłe poszerzanie obszarów działania jest też celem Young Digital Poland. Firma interesuje się rynkiem azjatyckim. - Tam są nieograniczone możliwości ekspansji. Na wschodzie edukacja jest traktowana jak inwestycja i należy to wykorzystać - uważa Piotr Mroz. - Kiedyś uważałem, że jak firma się rozwinie, to wszystko będzie się kręciło samo. Teraz wiem, że tak nie jest - mówi Piotr Bednarski. Jeśli ktoś bowiem myśli poważnie o rozwoju swojej firmy, nie może polegać na jednorazowych fajerwerkach.