Beth Scott, wiceprezes Business Software Alliance (BSA), organizacji zajmującej się walką z piractwem oprogramowania.
58 proc. używanych w Polsce programów komputerowych to wersje bez wymaganych licencji, podczas gdy średnia w Europie Wschodniej to 71 proc. Czy znaczy to, że BSA może mówić o sukcesie?
Absolutnie nie. To zdecydowanie za dużo. Nie widzę powodów, dla których w Polsce ma to być o ponad 30 proc. więcej niż w Danii.
Stopa piractwa jest jednak mocno skorelowana z zamożnością poszczególnych krajów. A między Polską a Danią jest spora różnica.
Nie aż taka, żeby piractwo w Polsce było aż dwa razy wyższe.
A może oprogramowanie jest po prostu za drogie?
Z naszych badań nie wynika, że ceny programów są najistotniejszym czynnikiem w korzystaniu z ich nielegalnych wersji. Większe znaczenie ma łatwość dostępu do pirackich kopii czy przekonanie, że to rzecz normalna.
Co więc BSA będzie robić, aby ukrócić proceder handlu nielegalnym oprogramowaniem?
Staramy się wpływać na decydentów, aby wprowadzali i egzekwowali prawo w zakresie ochrony dóbr intelektualnych. Naszym zdaniem, najważniejsza jest jednak edukacja, od młodzieży przez przedsiębiorców, do polityków, że nie ma moralnej różnicy między kradzieżą komputera, samochodu a programu komputerowego.
Jaką stopę piractwa w Polsce uzna BSA za satysfakcjonującą?
Ideał to oczywiście stopa zerowa.
Trzymajmy się realiów, skoro w skrupulatnej Szwajcarii jest to 31 proc.,
a we Francji 45 proc.
Zakładamy, że w ciągu najbliższych pięciu lat obniży się ona o 10 punktów procentowych. Według naszych szacunków, oznacza to dla budżetu państwa 130 mln dolarów w podatkach więcej.
Rozmawiał Marek Jaślan
58 proc. używanych w Polsce programów komputerowych to wersje bez wymaganych licencji, podczas gdy średnia w Europie Wschodniej to 71 proc. Czy znaczy to, że BSA może mówić o sukcesie?
Absolutnie nie. To zdecydowanie za dużo. Nie widzę powodów, dla których w Polsce ma to być o ponad 30 proc. więcej niż w Danii.
Stopa piractwa jest jednak mocno skorelowana z zamożnością poszczególnych krajów. A między Polską a Danią jest spora różnica.
Nie aż taka, żeby piractwo w Polsce było aż dwa razy wyższe.
A może oprogramowanie jest po prostu za drogie?
Z naszych badań nie wynika, że ceny programów są najistotniejszym czynnikiem w korzystaniu z ich nielegalnych wersji. Większe znaczenie ma łatwość dostępu do pirackich kopii czy przekonanie, że to rzecz normalna.
Co więc BSA będzie robić, aby ukrócić proceder handlu nielegalnym oprogramowaniem?
Staramy się wpływać na decydentów, aby wprowadzali i egzekwowali prawo w zakresie ochrony dóbr intelektualnych. Naszym zdaniem, najważniejsza jest jednak edukacja, od młodzieży przez przedsiębiorców, do polityków, że nie ma moralnej różnicy między kradzieżą komputera, samochodu a programu komputerowego.
Jaką stopę piractwa w Polsce uzna BSA za satysfakcjonującą?
Ideał to oczywiście stopa zerowa.
Trzymajmy się realiów, skoro w skrupulatnej Szwajcarii jest to 31 proc.,
a we Francji 45 proc.
Zakładamy, że w ciągu najbliższych pięciu lat obniży się ona o 10 punktów procentowych. Według naszych szacunków, oznacza to dla budżetu państwa 130 mln dolarów w podatkach więcej.
Rozmawiał Marek Jaślan