Bilans osobisty

Dodano:   /  Zmieniono: 
Zanim wybierzesz cele, sprawdź, czy dobrze zarządzasz prywatnymi aktywami
Wszyscy marzymy o dostatnim życiu. Niewielu z nas zastanawia się jednak, jak osiągnąć ten cel. Planowanie finansów osobistych wciąż jest mało popularne, tymczasem zmiana sposobu myślenia i analiza sytuacji może pozwolić na realizację celów krótko- i długoterminowych.

Księgowość w kieszeni
- Każda osoba pracująca ma wpływy, wydatki, ponosi też pewne ryzyko - funkcjonuje więc jak małe przedsiębiorstwo - mówi Krzysztof Spyra, wiceprezes Open Finance. - Budżet domowy zasadniczo niewiele różni się od budżetu firmy - dodaje Jacek Grodecki, szef GTFI. - Główna różnica polega na tym, że firma musi sporządzać dokumentację finansową swojej działalności po to, by mierzyć jej efekty, a nas, zwykłych obywateli, nikt do tego nie zmusza. Jedyny formalnie wymagany dokument to roczna deklaracja podatkowa - podkreśla. - Zazwyczaj koło kwietnia każdego roku dziwimy się, gdzie się podziały te wszystkie pieniądze, które zarobiliśmy.
Grodecki zachęca więc, aby potraktować własny budżet domowy bardzo poważnie. - Każdy z nas ma jakąś wartość, w skład której wchodzą aktywa płynne, takie jak gotówka czy papiery wartościowe, oraz mniej płynne, np. mieszkanie, dom, ziemia, dzieła sztuki czy biżuteria - mówi Jacek Grodecki. - To jest nasza wartość brutto. Odejmując od niej wszystkie zobowiązania, pożyczki i kredyty, czyli krótko mówiąc pasywa - otrzymamy wartość netto. Dodatni wynik oznacza nasze bezpieczeństwo finansowe. Ujemny uzmysłowi, że wciąż pracujemy na spłatę długów i konsumpcję.
- Niezbędne jest też zrobienie rachunku wyników - policzenie, jakimi dochodami się dysponuje i odjęcie od nich kosztów utrzymania oraz niezbędnych wydatków, np. na spłatę kredytów - mówi Krzysztof Spyra. Z kolei analiza przepływów gotówki pozwoli nie tylko na zachowanie płynności, ale ujawni też nieracjonalność wydatków, np. przy korzystaniu z kart kredytowych. - Zarządzanie kartami płatniczymi jest ważnym elementem planowania finansowego - narzędzie to bardzo kusi, by wydawać więcej, niż zarabiamy, co jest poważnym zagrożeniem dla budżetu domowego. Radzę korzystać z kart o limitach nie wyższych niż miesięczny dochód czy wydatki konsumpcyjne. Najgorszą praktyką jest wydawanie tyle, ile się da, i spłata kwoty minimalnej. Przy barbarzyńskim poziomie oprocentowania kart kredytowych w Polsce jest to droga do piekła - ostrzega Maciej Kossowski z Expandera.

Najważniejsze: mieć cel
Dopiero po tych wyliczeniach można zacząć planować przyszłość i określić cele, do których zmierzamy. Trzeba też odpowiedzieć sobie na kilka pytań: jak długo zamierzamy oszczędzać, jakich oczekujemy zysków z inwestycji, jakie jesteśmy w stanie ponieść ryzyko. Jeżeli mamy kilka celów, musimy ustalić hierarchę ważności i podzielić je na krótko-, średnio- i długoterminowe. Do celów krótkoterminowych można zaliczyć kupno samochodu, do średnioterminowych - zgromadzenie środków na edukację dzieci, a do długoterminowych - zapewnienie sobie emerytury. Doradcy finansowi radzą też zabezpieczyć się na wypadek zdarzeń losowych. Część oszczędności, np. trzykrotność własnej pensji, powinny stanowić aktywa płynne. Ale lokata nie zawsze jest dla nich najlepszym rozwiązaniem.
- Krótkoterminowe potrzeby finansowe mają to do siebie, że pojawiają się niespodziewanie, dlatego należy korzystać z instrumentów płynnych, takich jak fundusze rynku pieniężnego, a nie lokat bankowych, w które wbudowane są kary za przedterminową wypłatę środków - zauważa Maciej Kossowski. Jeżeli pieniądze będą nam potrzebne w ciągu roku lub dwóch, do wyboru mamy fundusze rynku pieniężnego, lokaty bankowe i np. roczne lub dwuletnie obligacje skarbowe. Do inwestycji kilkuletnich możemy również wybrać obligacje, ale o kilkuletnim terminie zapadalności lub fundusze papierów dłużnych. O akcyjnych warto pomyśleć, gdy będziemy realizować zyski dopiero po kilkunastu lub kilkudziesięciu latach. Oczywiście jeżeli jesteśmy w stanie zaakceptować związane z takim rodzajem inwestycji wysokie ryzyko.

Co dla kogo
Zasada jest jedna - im większe ryzyko, tym teoretycznie większy zysk.
- Rodzaj inwestycji powinien być dostosowany do celu, jakiemu ma służyć. Mając 30 lat do emerytury, nie powinno się gromadzić majątku na jej zabezpieczenie w lokatach bankowych, funduszach rynku pieniężnego czy w funduszach obligacji, ponieważ może się okazać, że wzrost wartości inwestycji będzie niższy niż wzrost inflacji - wyjaśnia Jacek Grodecki, prezes GTFI. - Nie powinno się też trzymać rezerw gotówkowych w funduszach akcji. Nie każdy moment wypłaty jest bowiem dobry. Może się okazać, że właśnie nastąpiło na giełdzie załamanie i inwestycja jest mniej warta niż kilka miesięcy wcześniej.
Osoby, dla których istotne jest zabezpieczenie przyszłości rodziny, mogą pomyśleć o ubezpieczeniu. Jego jedynym zadaniem jest jednak ochrona na wypadek nieprzewidzianych okoliczności. - Ubezpieczenia na życie służą przede wszystkim zapewnieniu dochodu rodzinie na wypadek utraty zdolności do pracy lub śmierci. Nie należy więc mylić ich z inwestycjami. Ubezpieczenie jest tylko kosztem, jaki trzeba ponieść, by nie musieć ponosić wielokrotnie większych kosztów w przypadku zdarzeń losowych - zaznacza Marek Łukaszewski, prezes STFI.
Podjęcie decyzji inwestycyjnych nie zawsze jest łatwe. Pomocą mogą służyć wyspecjalizowane firmy. Pracujący w nich doradcy pomogą wyliczyć własną wartość netto i zaplanować realizację wyznaczonych sobie celów.