Kiedy ruszą inwestycje?

Kiedy ruszą inwestycje?

Dodano:   /  Zmieniono: 
Gospodarka w IV kwartale ubiegłego roku zwolniła bardziej, niż tego oczekiwano. Według szacunków GUS, roczny wzrost PKB wyniósł 5,4 proc. w 2004 r., ale w ostatnich trzech miesiącach tylko 4,1 proc. (rok do roku).
"Zawiodła" konsumpcja prywatna, co nie powinno być zaskoczeniem, gdyż jakieś czynniki realne muszą ją napędzać. Tymczasem, jak pisałem przed miesiącem, inflacja "zżarła" wzrost płac realnych. Wprawdzie na przełomie roku nieco one przyspieszyły, ale to zdecydowanie za mało, aby konsumpcja prywatna miała się lepiej, gdyż pozostałe czynniki na nią wpływające nie uległy zmianie.

Trudno więc oczekiwać przyspieszenia. Dlatego prognozy są ostrożniejsze. Ministerstwo Finansów oczekuje wzrostu PKB w I kwartale br. nawet sporo poniżej 4 proc. Później ma być lepiej; tak sądzą nie tylko urzędnicy, ale i analitycy.
Nie jest dla mnie jasne, skąd bierze się ten optymizm co do ponownego przyspieszenia dynamiki gospodarczej od III kwartału. Moim zdaniem, poziom niepewności jest wysoki i oczekiwania takie, związane głównie z inwestycjami, obarczone są wysokim ryzykiem błędu.

W dotychczasowym ożywieniu koniunkturalnym prawie wszyscy, choć w bardziej umiarkowanym zakresie - oczekują przyspieszenia inwestycji w środkach trwałych. W IV kw. ub.r., po ponad roku niemal bezskutecznego oczekiwania, rzeczywiście one wzrosły o 7,3 proc. w skali rocznej. Tyle że rok wcześniej, w IV kwartale 2003 r., oczekiwano dwucyfrowego wzrostu, co przeniesiono na rok następny - także bez rezultatu.
Ekonomiczna Rada Czterech Gazety Wyborczej (21.02) napisała: "Niska skłonność przedsiębiorców do inwestowania, zwłaszcza z małych i średnich firm, wynika z braku zaufania do jakości polityki gospodarczej, sprawności państwa i [braku - J.W.] zmian instytucjonalnych". A jak wskazują badania laureatów Nagrody Nobla - Kydlanda i Prescotta - rządy, którym biznes nie ufa, nawet jeśli chcą dokonać pozytywnych zmian, nie osiągną sukcesu. Ich niska wiarygodność (wynik poprzednio niedotrzymanych obietnic!) powoduje bowiem, że w swoich działaniach producenci i konsumenci nie wezmą pod uwagę zapowiedzianych zmian, lecz własne doświadczenia.
Sygnały są niejasne. Z badań dużej liczby firm w ramach tzw. szybkiego monitoringu NBP dwa kolejne kwartalne raporty z II półrocza 2004 r. wskazywały, że spada procent tych, które rozpoczęły nowe inwestycje. Ale z kolei najnowszy raport z I kwartału br. pokazuje wyraźne ożywienie działalności inwestycyjnej. Nowe inwestycje planuje 35,6 proc. ankietowanych. To najlepszy wskaźnik od 1999 r., czyli od początku monitoringu NBP.

Dżokerem w talii koniunktury gospodarczej jest kwestia zapasów. W całym 2004 r. najszybciej rosnącym komponentem PKB były zapasy. Ich tempo wzrostu spadało, nadal jednak były wysokie. W przewidywaniach dynamiki PKB nie możemy pomijać kierunku zmian poziomu zapasów. Ich wzrost w ubiegłym roku napędzał wzrost PKB i jego spadek w roku bieżącym może mieć efekt odwrotny.
W jesiennym Raporcie o inflacji RPP oceniono wzrost zapasów pozytywnie, wskazując, iż rosną zapasy surowców i półfabrykatów, co jest - podręcznikowo - zapowiedzią optymistycznej oceny producentów przyszłej koniunktury. Możliwa jest jednak i inna interpretacja. Clare Ansberry z Wall Street Journal pisała niedawno o inflacyjnej psychologii. Otóż w okresie szybko rosnących cen surowców i półfabrykatów producenci mogą traktować takie zapasy jako swoiste zabezpieczenie (hedging) przed dalszymi podwyżkami.
Przychylając się do ostatniego poglądu (w Polsce ceny hurtowe rosły jeszcze szybciej niż w USA!), należy wyciągnąć logiczne wnioski. Ceny hurtowe, choć nadal wysokie, spadają od mniej więcej pół roku. Oznacza to, że bodźce do tego rodzaju zakupów malały i zapewne już znikły. W efekcie dynamika zapasów powinna w 2005 r. zmienić kierunek. A więc będzie raczej zmniejszać dynamikę PKB. To oznacza w miarę powolny wzrost PKB, napędzany umiarkowanym wzrostem konsumpcji prywatnej, nieco szybszym wzrostem inwestycji (7-8 proc. rocznie jako górny pułap tego wzrostu) i niepewnym co do kierunku saldem handlu zagranicznego.

Dla zrównoważenia dobrych i złych wiadomości warto zaznaczyć, że jakkolwiek nie widzę ważkich powodów do silnego przyspieszenia dynamiki gospodarczej w II półroczu br., to również nie widzę równie silnych powodów do tak wydatnego osłabienia tej dynamiki w I półroczu. Dlatego uważam, że PKB w pierwszym półroczu będzie rosnąć nieco szybciej, niż oczekuje większość, natomiast w drugiej - odwrotnie.