PKB na głowę - 9 tys. euro, bezrobocie na poziomie 13 proc., kryty basen w każdym powiecie - tak będzie wyglądała Polska za osiem lat. BusinessWeek prezentuje wizję rozwoju gospodarczego naszego kraju. Oto jej szczegóły:
Wbrew obiegowej opinii jesteśmy narodem optymistów. O tym, że w ciągu 8-10 lat sytuacja ekonomiczna Polski poprawi się, jest przekonanych aż 73 proc. Polaków zapytanych przez Pentor na zlecenie BusinessWeeka. Tylko 9 proc. uważa, że za 8-10 lat sytuacja gospodarcza kraju będzie gorsza niż obecnie. Dziś sytuację gospodarczą kraju jako złą ocenia 58 proc. Polaków ankietowanych przez Pentor. Natomiast z kolejnego badania Pentora - Barometr - wynika, że zmian na lepsze w ciągu najbliższych 12 miesięcy spodziewa się 33 proc. ankietowanych. Słowem, w im dalszą patrzymy przyszłość, tym jaśniej się ona rysuje.
Narodowy Plan Rozwoju (NPR) przewiduje, że w latach 2007-2013 zagraniczne firmy, polscy przedsiębiorcy, a przede wszystkim rząd i samorządy wspierane środkami z unijnych funduszy zainwestują co najmniej pół biliona złotych.
Za osiem lat Polska ma wyglądać zupełnie inaczej. Jak? W oparciu o opinie ekspertów oraz analizy związków branżowych, makroekonomiczne prognozy do NPR przygotowane przez zespół Andrzeja Górskiego z Ministerstwa Gospodarki i Pracy, strategie rozwoju przygotowywane przez ministerstwa, a także plany inwestycyjne największych polskich przedsiębiorstw przedstawiamy wizję Polski w 2013 roku. Wszystko wskazuje na to, że optymiści mają rację.
Demografia i makroekonomia
Pół miliona Polaków mniej
Najbliższa przyszłość to tylko przygrywka do rewolucji w strukturze demograficznej, która nas czeka w kolejnych dziesięcioleciach. Z prognoz Narodowego Planu Rozwoju wynika, że do 2013 roku tylko ze względu na spadek urodzin liczba ludności zmaleje w Polsce o pół miliona. Bilans demograficzny pogorszy dodatkowo emigracja zarobkowa. Szacuje się, że na stałe wyjedzie 100 tys. osób, a tego ubytku nie wyrównają imigranci. Od 2007 roku znajdziemy się w strefie objętej porozumieniem z Schengen, więc ich napływ będzie ograniczony do kilku tysięcy osób rocznie.
W 2013 roku Polska będzie liczyć 37,6 mln obywateli. Będziemy żyli dłużej o 3,5 roku - średnio 78 lat. Jednak społeczeństwo będzie się starzeć. Obecnie na 100 Polaków w wieku produkcyjnym przypada 28 osób na emeryturze. Za osiem lat będzie ich 31 na 100.
Duszenie bezrobocia
Rok 2003 ze wzrostem PKB na poziomie 3,8 proc. był pierwszym rokiem nowego cyklu gospodarczego. Prognoza przygotowana na potrzeby NPR zakłada, że w latach 2007-2013 średni wzrost PKB wyniesie 5 proc. Jeżeli rządowa prognoza zostałaby zrealizowana, to za osiem lat mielibyśmy PKB na poziomie 56 proc. średniej w krajach "starej" Unii (teraz 45 proc.). Obecnie polskie PKB przypadające na jednego mieszkańca to 5,79 tys. euro. (przy kursie 1 euro = 4 zł). Jeśli zakładane tempo wzrostu utrzyma się, za osiem lat PKB per capita osiągnie 8,98 tys. euro. - Osiągnięcie wzrostu PKB na średnim 5-proc. poziomie w latach 2007-2013 jest prawdopodobne - ocenia Maciej Bukowski, dyrektor departamentu analiz i prognoz ekonomicznych MGiP.
Bezrobocie będzie spadać, ale powoli. Najwięcej miejsc pracy przybędzie w ciągu najbliższych dwóch lat. Do 2007 roku stopa bezrobocia spadnie z 18,2 do 15,8 proc., a do 2013 zmaleje do 13,2 proc.
Pożegnanie ze złotym
Ocenia się, że Polska wejdzie do strefy euro około 2010 roku. Kurs wymiany wyniesie 4-4,3 zł, choć jak twierdzi Marek Zuber, główny ekonomista TMS, bliższy będzie raczej dolnej granicy. Wprowadzenie wspólnej waluty będzie dla naszej gospodarki szokiem, który zaowocuje nieznacznym wzrostem inflacji (o 1 proc. powyżej średniej UE-15), ale także spadkiem tempa wzrostu konsumpcji i przyspieszeniem inwestycji. - To z kolei przełoży się na wyższy PKB - mówi Józef Rąpała, dyrektor inwestycyjny WGI.
Rząd zakłada ograniczanie deficytu z obecnych 3,9 proc. do 2,5 proc. w 2009 roku. Takie są założenia NPR, mimo że wydatki socjalne - głównie na emerytury i renty - wzrosną z 204 mld zł w 2005 roku do 293,8 mld zł w 2013 roku. Jednak ich relacja do PKB spadnie z 22,6 proc. do 15 proc. Zmieni się struktura wydatków socjalnych. Budżet w większym stopniu będzie finansował programy zapobiegawcze, np. wczesne wykrywanie nowotworów. Dotacje na rzecz niepełnosprawnych, np. zwolnienia podatkowe dla firm zatrudniających inwalidów, zostaną za to ograniczone.
Infrastruktura i energetyka
Stawianie na koła
W ciągu ośmiu lat zostaną wybudowane trzy autostrady (patrz mapka) - i raczej za publiczne niż prywatne pieniądze. Za jazdę po nich trzeba będzie płacić. Przebieg wytyczonych przed laty A-1, A-2 i A-4 pozostanie bez zmian. Szans na budowę innych autostrad przed 2013 rokiem nie ma. Wybudowane zostaną za to drogi ekspresowe i wyremontowanych zostanie 10 tys. km dróg krajowych.
Wolniej będzie postępować unowocześnienie sieci kolejowej. Zapotrzebowanie inwestycyjne linii kolejowych szacuje się na 4 mld zł rocznie. Takich pieniędzy nie ma i nie będzie. Na remont torów będziemy wydawać około 1 mld zł rocznie, co i tak zaowocuje powstaniem sieci szybkich linii do 2013 roku.
Przy przebudowanym na autostradę odcinku gierkówki we Mszczonowie za miliard euro powstanie największy w Polsce port lotniczy. Na starym lotnisku w Modlinie na północ od Warszawy rozkwitnie lotnisko dla tanich przewoźników. Obydwie miejscowości uzyskają szybkie i komfortowe połączenia ze stolicą. Ożywienie w ruchu nastąpi na lotniskach w Rzeszowie, Krakowie i Poznaniu. Ale wyłącznie dzięki połączeniom zagranicznym. Ruch na trasach krajowych pozostanie znikomy. Przed poważnym problemem stoją porty w Zielonej Górze i Szczytnie, gdzie ruch stopniowo zanika. - Te lotniska wraz z samorządami będą musiały znaleźć sposób na wypromowanie swoich regionów i podniesienie swojej atrakcyjności - uważa Elżbieta Mikołajczyk, rzecznik PP Porty Lotnicze.
Targowisko dostawców
Podstawowym paliwem w energetyce pozostanie węgiel. Większość kopalni przejdzie w prywatne ręce, dwie (Bytom II i Piekary) przestaną działać, bo tamtejsze złoża się wyczerpią.
Rozwijać się będzie za to wydobycie polskiego gazu. Kopalnie węgla brunatnego będą się przygotowywać do uruchomienia nowych złóż - m.in. w okolicach Legnicy.
Wszyscy producenci i dystrybutorzy energii będą należeć do zintegrowanych paneuropejskich koncernów: szwedzkiego Vattenfalla, niemieckiego E.ON lub włoskiego Enelu. Można się też spodziewać ekspansji firm ze Wschodu (Rao-Jes), Półwyspu Iberyjskiego (Iberdrola) oraz Francji (EdF).
- Dzięki liberalizacji rynku każdy właściciel licznika będzie mógł swobodnie wybrać dostawcę energii. Jej roczne zużycie wzrośnie o 20 proc., do ok. 170 terawatogodzin (TWh). Polskie elektrownie będą więc musiały inwestować w nowe moce produkcyjne (Bełchatów i Turów już inwestują), co będzie możliwe dzięki wsparciu właścicieli - gigantów. Z pewnością będą chętni do zarabiania na tranzycie energii, którzy wykorzystają to, że Polska leży na granicy trzech systemów energetycznych (zachodnioeuropejskiego UCTE, wschodnioeuropejskiego i skandynawskiego Nordel). Połączenia transgraniczne zostaną rozbudowane, w czym największy udział będzie miał Vattenfall - dziś ma linie przesyłowe po niemieckiej stronie Odry i wielką ochotę na Eneę. Jeśli energia z innych krajów Europy będzie tańsza (import może wynieść nawet 10 TWh rocznie), najsłabsze polskie elektrownie zamiast rozbudowy czeka likwidacja. I bez tego zatrudnienie w energetyce spadnie o blisko 25 proc.
Już w 2010 roku 10 proc. energii będzie pochodziło ze źródeł odnawialnych. Na Pomorzu (patrz mapa) i szelfie bałtyckim pojawi się kilkaset nowych wiatraków. Stawiać je będą nie hobbyści, jak teraz, tylko wielkie koncerny energetyczne. Przynajmniej kilka miast zdecyduje się na wykorzystanie zasobów wód geotermalnych (patrz mapa) oraz biomasy.
W rękach państwa pozostaną operatorzy systemów przesyłowych - energetycznego (PSE - Operator), gazowego (PGNiG - przesył) i naftowego (PERN). Sześć istniejących regionalnych spółek gazownictwa trafi w prywatne ręce.
Polskie korporacje
Globalne, ale o zasięgu lokalnym
Gospodarka będzie rosnąć, a wraz z nią polskie firmy. Nie należy jednak oczekiwać, że któraś z nich przekształci się w korporację o światowym zasięgu. - Przy niekorzystnych regulacjach prawnych i administracji państwowej niesprzyjającej konkurencyjności osiem lat to za mało, żeby się przebić na poziom europejski - uważa Alfred Adamiec, dyrektor ds. inwestycji w Nationwide TunŻ. Poza tym postępująca globalizacja preferuje koncerny, które już mają zasięg globalny. Inna sprawa, że dużych firm o dominującym polskim kapitale jest niewiele.
Polskie przedsiębiorstwa mają za to szansę zostać silnymi graczami regionalnymi. Zdaniem Huberta Janiszewskiego z rady nadzorczej Deutsche Banku PBC, europejską karierę mogą zrobić m.in. Orlen, PSE, PZU i KGHM. Jako regionalna marka może zaistnieć np. PKO BP. W regionie mogą zaistnieć także mniejsze firmy - Złomrex, PGF, Maspex, Work Service, a także Polsat, jednak takie typowanie przypomina trochę wróżenie z fusów.
Zmieni się nieco układ sił w pierwszej dziesiątce największych firm. Z czołówki wypadnie Nafta Polska i PKP. Zastąpią je operatorzy telefonii komórkowej i być może jedna, dwie firmy informatyczne, np. Prokom. Wśród największych może się także pojawić koncern węglowo-energetyczny (np. PAK, BOT lub PKE wzmocniony zrestrukturyzowanymi kopalniami węgla). Do 2013 roku możemy spodziewać się fali konsolidacji, bo większość sektorów polskiej gospodarki jest bardzo rozdrobniona. I to ma się zmienić. Piotr Czarnecki, prezes Raiffeisen Bank Polska, prognozuje fuzje na rynku ubezpieczeniowym i bankowym - np. przejęcie Pekao i BPH przez Citibank Handlowy albo mocne wejście HSBC poprzez wykupienie jednego, dwóch silnych banków (np. BPH i PKO). Czarnecki uważa także, że TP SA obroni miejsce w 10-tce tylko przy pełnej integracji z Centertelem.
- To samo dotyczy handlu detalicznego. W Europie jest zwykle kilku graczy, którzy dzielą się rynkiem, i tak samo będzie u nas. Konsolidacje czekają również branżę spożywczą i telekomunikacyjną - uważa Krzysztof Klamut, analityk KPMG.
Dokończona zostanie prywatyzacja. W prywatne ręce przejdą prawie wszystkie z 1500 firm, w których udziały ma jeszcze skarb państwa. Wyjątkiem będą przedsiębiorstwa, których skarb państwa nie odda ze względów strategicznych, np. PGNiG Przesył.
Paweł Dangel, prezes Allianz Polska, przewiduje, że na dużą skalę zaczną w Polsce inwestować koncerny amerykańskie. To zagraniczni inwestorzy rozwijający w Polsce przede wszystkim sektor usług mają się stać kołem zamachowym polskiej gospodarki. Wzrośnie też rola inwestorów ze Wschodu, którzy będą inwestować w Polsce w przemysł ciężki i chemiczny. Polskie firmy będą się za to angażować w inwestycje na terenach krajów byłego Związku Radzieckiego, m.in. w rynek usług finansowych i produkcji opakowań. Pierwsze skrzypce będą jednak nadal grali inwestorzy z Zachodu.
Rolnictwo, turystyka
Pogoda dla farmerów
Stanisław Stańko, wiceprezes Agencji Rynku Rolnego, ocenia, że do 2013 roku 25 proc. z 2 milionów polskich gospodarstw rolnych (minimum 1 hektar gruntu) zostanie zlikwidowane. Ich ziemia zostanie wykupiona przez bogatszych rolników. - Przyszłość polskiego rolnictwa należy do grupy dużych producentów, których jest nie więcej niż 150 tys. - mówi Stańko.
Najbardziej rozwiną się przedsiębiorstwa rolne produkujące wołowinę i zboża. Średnia wielkość gospodarstwa wzrośnie z 7--8 ha do co najmniej 10 ha. Ciągle jednak będzie to kilkakrotnie mniej niż np. we Francji (42 ha) czy Wielkiej Brytanii (68 ha).
Mimo antyrynkowego charakteru wspólna polityka rolna UE zostanie utrzymana. Przy założeniu, że system dotacji dla polskich rolników się nie zmieni, w 2013 roku będą oni otrzymywali dopłaty na poziomie 90 proc. dotacji w krajach starej piętnastki.
Da się zarobić na turystach
200 tys. Polaków żyjących z turystyki może spać spokojnie. Liczba turystów odwiedzających Polskę (osoby spędzające w Polsce co najmniej jedną noc) wzrośnie z 15 mln w 2005 roku do 20,1 mln w 2013 roku - tak prognozuje Instytut Turystyki.
O 30 proc. (do 21 mln) do 2013 roku wzrośnie liczba wyjazdów urlopowych Polaków. - Łączne przychody firm obsługujących turystykę wyjazdową i przyjazdową wzrosną z 5,7 mld USD do 7,4 mld USD - uważa Krzysztof Łopaciński, dyrektor w Instytucie Turystyki.
Szpitale na prostej
W 2013 roku szpitale nie będą już miały długów, przynajmniej tych starych, bo dojdzie do oddłużenia tych placówek. Większość skorzysta z okazji, przeliczy koszty, zaostrzy politykę finansową i za osiem lat będzie kończyła spłacanie należności. Można jednak szacować, że 30-40 proc. placówek publicznej służby zdrowia nie poradzi sobie z zaległościami płatniczymi. Część z nich zostanie zlikwidowana, a część przejęta przez prywatnych inwestorów. NFZ nie będzie jedynym płatnikiem w służbie zdrowia. Około 15 proc. Polaków będzie dodatkowo ubezpieczonych w prywatnych funduszach. Obowiązkowa składka na ubezpieczenie zdrowotne za osiem lat będzie wynosiła co najmniej 10 proc., ale proporcjonalnie wzrosną koszty systemu (na skutek starzenia się społeczeństwa).
Milion nowych mieszkań
Mimo niżu demograficznego fala likwidacji szkołom nie grozi. Część małych szkół może jednak zostać zmuszona przez samorządy do połączenia się z większymi. Co roku powstaje około 30 nowych i, jak twierdzi prof. Ryszard Domański, rektor Wyższej Szkoły Handlu i Finansów Międzynarodowych, prywatny sektor edukacyjny będzie się rozwijał. - Nawet jeżeli liczba osób w wieku maturalnym będzie spadała, to odsetek idących na studia będzie rósł - mówi prof. Domański.
Rozwinie się infrastruktura sportowa. Na ten cel wydaje się co roku 1 mld zł.
- Jeżeli utrzyma się takie tempo, to za osiem lat każda gmina będzie miała halę sportową, a każdy powiat krytą pływalnię - mówi Mieczysław Grabianowski.
Poprawi się także sytuacja mieszkaniowa. Biorąc pod uwagę trendy demograficzne i ekonomiczne oraz zmiany, jakie nastąpiły w tej dziedzinie w Hiszpanii po wejściu do UE, Polska Agencja Badawcza Budownictwa szacuje, że do 2013 roku powstanie 1,2-1,4 mln nowych mieszkań.
- Skala ubytków wyniesie 200-300 tys. Przybędzie więc co najmniej 1 mln nowych mieszkań - mówi Marian Sochacki, prezes PABB. Ale i tak wskaźnik liczby mieszkań na tysiąc mieszkańców będzie o jedną czwartą niższy od obecnej unijnej średniej.
Komputer w prawie każdej zagrodzie
Według Pawła Olszynki z firmy badawczej PMR, nasycenie gospodarstw domowych komputerami wynosi teraz około 40 proc. Za osiem lat będzie to 60-70 proc. Komputer stanie się dobrem powszechnie dostępnym, a około 60 proc. gospodarstw będzie miało dostęp do internetu. Nasycenie telefonami komórkowymi sięgnie 100 proc.
To, w jaki sposób Polska zagospodaruje pół biliona złotych, rozstrzygnie się w dużej mierze w najbliższych miesiącach. Dyskusja o NPR dopiero się rozpoczyna. Andrzej Sadowski przestrzega jednak przed optymizmem. I podaje przykład byłej NRD, w którą Niemcy zainwestowali 1,2 bln euro (10 razy więcej niż pula zapisana w NPR). - Ta polityka nie przyniosła rezultatów. Wschodnie landy zamiast się rozwijać, wyludniają się - mówi Sadowski. Jego zdaniem, obok dyskusji o NPR potrzebne są decyzje o zmianach podatkowych, które dałyby impuls do rozwoju polskich przedsiębiorstw.
W przeciwnym razie zamiast powtórzyć sukces Irlandii, możemy skopiować błędy Greków, którzy publiczne pieniądze przeznaczone na inwestycje przejedli.
Richard Mbewe, główny ekonomista Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej: "Najbardziej prężne województwa to mazowieckie, śląskie, dolnośląskie i wielkopolskie"
Paweł Dangel, prezes Allianz Polska: "Amerykańskie koncerny będą bardziej widoczne w telekomunikacji, usługach, informatyce i mediach"
Piotr Czarnecki, prezes Raiffeisen Bank Polska:
"Z pierwszej dziesiątki największych firm wylecą: TP SA, Nafta Polska, PZU, Pekao SA i PKP, na ogół przez przejęcia"
Prof. Ryszard Domański: "Jeżeli okazałoby się, że polskich studentów jest za mało, uczelnie będą importowały studentów ze Wschodu, zwłaszcza z Indii i Pakistanu"
Alfred Adamiec, dyrektor ds. inwestycji
w Nationwide TUnŻ: "Największe szanse na zagraniczną ekspansję
mają PKN Orlen i banki"
Prof. Zbigniew Hockuba, dyrektor Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN: "Największego postępu dokonają firmy infrastrukturalne, między innymi Polkomtel"
Hubert Janiszewski, wiceprzewodniczący RN Deutsche Banku PBC: "Era będzie częścią Deutsche Telekomu, a Polkomtel wejdzie w strefę wpływów Vodafone albo Teledanmarku"
Z prognoz do NPR
- Liczba ludzi mieszkających w miastach do 2030 roku ma spaść
o 3 mln, a na wsi wzrosnąć o pół miliona. Średnia wieku wzrośnie
z 36,7 do 45,5 w 2030 roku
- Transfery unijne dojdą do 3,5 proc. PKB w 2008 i będą się utrzymywały na tym poziomie. 83 proc. tych kwot trafi na inwestycji prywatne
i publiczne, 13 proc. na spożycie indywidualne, a 4 proc. na konsumpcję zbiorową
- Ze względu na wysokie bezrobocie tempo wzrostu płac realnych będzie niższe od tempa wzrostu PKB
- W 2020 roku bezrobocie ma spaść do 11 proc.
Makroprognoza
Narodowy Plan Rozwoju (NPR) przewiduje, że w latach 2007-2013 zagraniczne firmy, polscy przedsiębiorcy, a przede wszystkim rząd i samorządy wspierane środkami z unijnych funduszy zainwestują co najmniej pół biliona złotych.
Za osiem lat Polska ma wyglądać zupełnie inaczej. Jak? W oparciu o opinie ekspertów oraz analizy związków branżowych, makroekonomiczne prognozy do NPR przygotowane przez zespół Andrzeja Górskiego z Ministerstwa Gospodarki i Pracy, strategie rozwoju przygotowywane przez ministerstwa, a także plany inwestycyjne największych polskich przedsiębiorstw przedstawiamy wizję Polski w 2013 roku. Wszystko wskazuje na to, że optymiści mają rację.
Demografia i makroekonomia
Pół miliona Polaków mniej
Najbliższa przyszłość to tylko przygrywka do rewolucji w strukturze demograficznej, która nas czeka w kolejnych dziesięcioleciach. Z prognoz Narodowego Planu Rozwoju wynika, że do 2013 roku tylko ze względu na spadek urodzin liczba ludności zmaleje w Polsce o pół miliona. Bilans demograficzny pogorszy dodatkowo emigracja zarobkowa. Szacuje się, że na stałe wyjedzie 100 tys. osób, a tego ubytku nie wyrównają imigranci. Od 2007 roku znajdziemy się w strefie objętej porozumieniem z Schengen, więc ich napływ będzie ograniczony do kilku tysięcy osób rocznie.
W 2013 roku Polska będzie liczyć 37,6 mln obywateli. Będziemy żyli dłużej o 3,5 roku - średnio 78 lat. Jednak społeczeństwo będzie się starzeć. Obecnie na 100 Polaków w wieku produkcyjnym przypada 28 osób na emeryturze. Za osiem lat będzie ich 31 na 100.
Duszenie bezrobocia
Rok 2003 ze wzrostem PKB na poziomie 3,8 proc. był pierwszym rokiem nowego cyklu gospodarczego. Prognoza przygotowana na potrzeby NPR zakłada, że w latach 2007-2013 średni wzrost PKB wyniesie 5 proc. Jeżeli rządowa prognoza zostałaby zrealizowana, to za osiem lat mielibyśmy PKB na poziomie 56 proc. średniej w krajach "starej" Unii (teraz 45 proc.). Obecnie polskie PKB przypadające na jednego mieszkańca to 5,79 tys. euro. (przy kursie 1 euro = 4 zł). Jeśli zakładane tempo wzrostu utrzyma się, za osiem lat PKB per capita osiągnie 8,98 tys. euro. - Osiągnięcie wzrostu PKB na średnim 5-proc. poziomie w latach 2007-2013 jest prawdopodobne - ocenia Maciej Bukowski, dyrektor departamentu analiz i prognoz ekonomicznych MGiP.
Bezrobocie będzie spadać, ale powoli. Najwięcej miejsc pracy przybędzie w ciągu najbliższych dwóch lat. Do 2007 roku stopa bezrobocia spadnie z 18,2 do 15,8 proc., a do 2013 zmaleje do 13,2 proc.
Pożegnanie ze złotym
Ocenia się, że Polska wejdzie do strefy euro około 2010 roku. Kurs wymiany wyniesie 4-4,3 zł, choć jak twierdzi Marek Zuber, główny ekonomista TMS, bliższy będzie raczej dolnej granicy. Wprowadzenie wspólnej waluty będzie dla naszej gospodarki szokiem, który zaowocuje nieznacznym wzrostem inflacji (o 1 proc. powyżej średniej UE-15), ale także spadkiem tempa wzrostu konsumpcji i przyspieszeniem inwestycji. - To z kolei przełoży się na wyższy PKB - mówi Józef Rąpała, dyrektor inwestycyjny WGI.
Rząd zakłada ograniczanie deficytu z obecnych 3,9 proc. do 2,5 proc. w 2009 roku. Takie są założenia NPR, mimo że wydatki socjalne - głównie na emerytury i renty - wzrosną z 204 mld zł w 2005 roku do 293,8 mld zł w 2013 roku. Jednak ich relacja do PKB spadnie z 22,6 proc. do 15 proc. Zmieni się struktura wydatków socjalnych. Budżet w większym stopniu będzie finansował programy zapobiegawcze, np. wczesne wykrywanie nowotworów. Dotacje na rzecz niepełnosprawnych, np. zwolnienia podatkowe dla firm zatrudniających inwalidów, zostaną za to ograniczone.
Infrastruktura i energetyka
Stawianie na koła
W ciągu ośmiu lat zostaną wybudowane trzy autostrady (patrz mapka) - i raczej za publiczne niż prywatne pieniądze. Za jazdę po nich trzeba będzie płacić. Przebieg wytyczonych przed laty A-1, A-2 i A-4 pozostanie bez zmian. Szans na budowę innych autostrad przed 2013 rokiem nie ma. Wybudowane zostaną za to drogi ekspresowe i wyremontowanych zostanie 10 tys. km dróg krajowych.
Wolniej będzie postępować unowocześnienie sieci kolejowej. Zapotrzebowanie inwestycyjne linii kolejowych szacuje się na 4 mld zł rocznie. Takich pieniędzy nie ma i nie będzie. Na remont torów będziemy wydawać około 1 mld zł rocznie, co i tak zaowocuje powstaniem sieci szybkich linii do 2013 roku.
Przy przebudowanym na autostradę odcinku gierkówki we Mszczonowie za miliard euro powstanie największy w Polsce port lotniczy. Na starym lotnisku w Modlinie na północ od Warszawy rozkwitnie lotnisko dla tanich przewoźników. Obydwie miejscowości uzyskają szybkie i komfortowe połączenia ze stolicą. Ożywienie w ruchu nastąpi na lotniskach w Rzeszowie, Krakowie i Poznaniu. Ale wyłącznie dzięki połączeniom zagranicznym. Ruch na trasach krajowych pozostanie znikomy. Przed poważnym problemem stoją porty w Zielonej Górze i Szczytnie, gdzie ruch stopniowo zanika. - Te lotniska wraz z samorządami będą musiały znaleźć sposób na wypromowanie swoich regionów i podniesienie swojej atrakcyjności - uważa Elżbieta Mikołajczyk, rzecznik PP Porty Lotnicze.
Targowisko dostawców
Podstawowym paliwem w energetyce pozostanie węgiel. Większość kopalni przejdzie w prywatne ręce, dwie (Bytom II i Piekary) przestaną działać, bo tamtejsze złoża się wyczerpią.
Rozwijać się będzie za to wydobycie polskiego gazu. Kopalnie węgla brunatnego będą się przygotowywać do uruchomienia nowych złóż - m.in. w okolicach Legnicy.
Wszyscy producenci i dystrybutorzy energii będą należeć do zintegrowanych paneuropejskich koncernów: szwedzkiego Vattenfalla, niemieckiego E.ON lub włoskiego Enelu. Można się też spodziewać ekspansji firm ze Wschodu (Rao-Jes), Półwyspu Iberyjskiego (Iberdrola) oraz Francji (EdF).
- Dzięki liberalizacji rynku każdy właściciel licznika będzie mógł swobodnie wybrać dostawcę energii. Jej roczne zużycie wzrośnie o 20 proc., do ok. 170 terawatogodzin (TWh). Polskie elektrownie będą więc musiały inwestować w nowe moce produkcyjne (Bełchatów i Turów już inwestują), co będzie możliwe dzięki wsparciu właścicieli - gigantów. Z pewnością będą chętni do zarabiania na tranzycie energii, którzy wykorzystają to, że Polska leży na granicy trzech systemów energetycznych (zachodnioeuropejskiego UCTE, wschodnioeuropejskiego i skandynawskiego Nordel). Połączenia transgraniczne zostaną rozbudowane, w czym największy udział będzie miał Vattenfall - dziś ma linie przesyłowe po niemieckiej stronie Odry i wielką ochotę na Eneę. Jeśli energia z innych krajów Europy będzie tańsza (import może wynieść nawet 10 TWh rocznie), najsłabsze polskie elektrownie zamiast rozbudowy czeka likwidacja. I bez tego zatrudnienie w energetyce spadnie o blisko 25 proc.
Już w 2010 roku 10 proc. energii będzie pochodziło ze źródeł odnawialnych. Na Pomorzu (patrz mapa) i szelfie bałtyckim pojawi się kilkaset nowych wiatraków. Stawiać je będą nie hobbyści, jak teraz, tylko wielkie koncerny energetyczne. Przynajmniej kilka miast zdecyduje się na wykorzystanie zasobów wód geotermalnych (patrz mapa) oraz biomasy.
W rękach państwa pozostaną operatorzy systemów przesyłowych - energetycznego (PSE - Operator), gazowego (PGNiG - przesył) i naftowego (PERN). Sześć istniejących regionalnych spółek gazownictwa trafi w prywatne ręce.
Polskie korporacje
Globalne, ale o zasięgu lokalnym
Gospodarka będzie rosnąć, a wraz z nią polskie firmy. Nie należy jednak oczekiwać, że któraś z nich przekształci się w korporację o światowym zasięgu. - Przy niekorzystnych regulacjach prawnych i administracji państwowej niesprzyjającej konkurencyjności osiem lat to za mało, żeby się przebić na poziom europejski - uważa Alfred Adamiec, dyrektor ds. inwestycji w Nationwide TunŻ. Poza tym postępująca globalizacja preferuje koncerny, które już mają zasięg globalny. Inna sprawa, że dużych firm o dominującym polskim kapitale jest niewiele.
Polskie przedsiębiorstwa mają za to szansę zostać silnymi graczami regionalnymi. Zdaniem Huberta Janiszewskiego z rady nadzorczej Deutsche Banku PBC, europejską karierę mogą zrobić m.in. Orlen, PSE, PZU i KGHM. Jako regionalna marka może zaistnieć np. PKO BP. W regionie mogą zaistnieć także mniejsze firmy - Złomrex, PGF, Maspex, Work Service, a także Polsat, jednak takie typowanie przypomina trochę wróżenie z fusów.
Zmieni się nieco układ sił w pierwszej dziesiątce największych firm. Z czołówki wypadnie Nafta Polska i PKP. Zastąpią je operatorzy telefonii komórkowej i być może jedna, dwie firmy informatyczne, np. Prokom. Wśród największych może się także pojawić koncern węglowo-energetyczny (np. PAK, BOT lub PKE wzmocniony zrestrukturyzowanymi kopalniami węgla). Do 2013 roku możemy spodziewać się fali konsolidacji, bo większość sektorów polskiej gospodarki jest bardzo rozdrobniona. I to ma się zmienić. Piotr Czarnecki, prezes Raiffeisen Bank Polska, prognozuje fuzje na rynku ubezpieczeniowym i bankowym - np. przejęcie Pekao i BPH przez Citibank Handlowy albo mocne wejście HSBC poprzez wykupienie jednego, dwóch silnych banków (np. BPH i PKO). Czarnecki uważa także, że TP SA obroni miejsce w 10-tce tylko przy pełnej integracji z Centertelem.
- To samo dotyczy handlu detalicznego. W Europie jest zwykle kilku graczy, którzy dzielą się rynkiem, i tak samo będzie u nas. Konsolidacje czekają również branżę spożywczą i telekomunikacyjną - uważa Krzysztof Klamut, analityk KPMG.
Dokończona zostanie prywatyzacja. W prywatne ręce przejdą prawie wszystkie z 1500 firm, w których udziały ma jeszcze skarb państwa. Wyjątkiem będą przedsiębiorstwa, których skarb państwa nie odda ze względów strategicznych, np. PGNiG Przesył.
Paweł Dangel, prezes Allianz Polska, przewiduje, że na dużą skalę zaczną w Polsce inwestować koncerny amerykańskie. To zagraniczni inwestorzy rozwijający w Polsce przede wszystkim sektor usług mają się stać kołem zamachowym polskiej gospodarki. Wzrośnie też rola inwestorów ze Wschodu, którzy będą inwestować w Polsce w przemysł ciężki i chemiczny. Polskie firmy będą się za to angażować w inwestycje na terenach krajów byłego Związku Radzieckiego, m.in. w rynek usług finansowych i produkcji opakowań. Pierwsze skrzypce będą jednak nadal grali inwestorzy z Zachodu.
Rolnictwo, turystyka
Pogoda dla farmerów
Stanisław Stańko, wiceprezes Agencji Rynku Rolnego, ocenia, że do 2013 roku 25 proc. z 2 milionów polskich gospodarstw rolnych (minimum 1 hektar gruntu) zostanie zlikwidowane. Ich ziemia zostanie wykupiona przez bogatszych rolników. - Przyszłość polskiego rolnictwa należy do grupy dużych producentów, których jest nie więcej niż 150 tys. - mówi Stańko.
Najbardziej rozwiną się przedsiębiorstwa rolne produkujące wołowinę i zboża. Średnia wielkość gospodarstwa wzrośnie z 7--8 ha do co najmniej 10 ha. Ciągle jednak będzie to kilkakrotnie mniej niż np. we Francji (42 ha) czy Wielkiej Brytanii (68 ha).
Mimo antyrynkowego charakteru wspólna polityka rolna UE zostanie utrzymana. Przy założeniu, że system dotacji dla polskich rolników się nie zmieni, w 2013 roku będą oni otrzymywali dopłaty na poziomie 90 proc. dotacji w krajach starej piętnastki.
Da się zarobić na turystach
200 tys. Polaków żyjących z turystyki może spać spokojnie. Liczba turystów odwiedzających Polskę (osoby spędzające w Polsce co najmniej jedną noc) wzrośnie z 15 mln w 2005 roku do 20,1 mln w 2013 roku - tak prognozuje Instytut Turystyki.
O 30 proc. (do 21 mln) do 2013 roku wzrośnie liczba wyjazdów urlopowych Polaków. - Łączne przychody firm obsługujących turystykę wyjazdową i przyjazdową wzrosną z 5,7 mld USD do 7,4 mld USD - uważa Krzysztof Łopaciński, dyrektor w Instytucie Turystyki.
Szpitale na prostej
W 2013 roku szpitale nie będą już miały długów, przynajmniej tych starych, bo dojdzie do oddłużenia tych placówek. Większość skorzysta z okazji, przeliczy koszty, zaostrzy politykę finansową i za osiem lat będzie kończyła spłacanie należności. Można jednak szacować, że 30-40 proc. placówek publicznej służby zdrowia nie poradzi sobie z zaległościami płatniczymi. Część z nich zostanie zlikwidowana, a część przejęta przez prywatnych inwestorów. NFZ nie będzie jedynym płatnikiem w służbie zdrowia. Około 15 proc. Polaków będzie dodatkowo ubezpieczonych w prywatnych funduszach. Obowiązkowa składka na ubezpieczenie zdrowotne za osiem lat będzie wynosiła co najmniej 10 proc., ale proporcjonalnie wzrosną koszty systemu (na skutek starzenia się społeczeństwa).
Milion nowych mieszkań
Mimo niżu demograficznego fala likwidacji szkołom nie grozi. Część małych szkół może jednak zostać zmuszona przez samorządy do połączenia się z większymi. Co roku powstaje około 30 nowych i, jak twierdzi prof. Ryszard Domański, rektor Wyższej Szkoły Handlu i Finansów Międzynarodowych, prywatny sektor edukacyjny będzie się rozwijał. - Nawet jeżeli liczba osób w wieku maturalnym będzie spadała, to odsetek idących na studia będzie rósł - mówi prof. Domański.
Rozwinie się infrastruktura sportowa. Na ten cel wydaje się co roku 1 mld zł.
- Jeżeli utrzyma się takie tempo, to za osiem lat każda gmina będzie miała halę sportową, a każdy powiat krytą pływalnię - mówi Mieczysław Grabianowski.
Poprawi się także sytuacja mieszkaniowa. Biorąc pod uwagę trendy demograficzne i ekonomiczne oraz zmiany, jakie nastąpiły w tej dziedzinie w Hiszpanii po wejściu do UE, Polska Agencja Badawcza Budownictwa szacuje, że do 2013 roku powstanie 1,2-1,4 mln nowych mieszkań.
- Skala ubytków wyniesie 200-300 tys. Przybędzie więc co najmniej 1 mln nowych mieszkań - mówi Marian Sochacki, prezes PABB. Ale i tak wskaźnik liczby mieszkań na tysiąc mieszkańców będzie o jedną czwartą niższy od obecnej unijnej średniej.
Komputer w prawie każdej zagrodzie
Według Pawła Olszynki z firmy badawczej PMR, nasycenie gospodarstw domowych komputerami wynosi teraz około 40 proc. Za osiem lat będzie to 60-70 proc. Komputer stanie się dobrem powszechnie dostępnym, a około 60 proc. gospodarstw będzie miało dostęp do internetu. Nasycenie telefonami komórkowymi sięgnie 100 proc.
To, w jaki sposób Polska zagospodaruje pół biliona złotych, rozstrzygnie się w dużej mierze w najbliższych miesiącach. Dyskusja o NPR dopiero się rozpoczyna. Andrzej Sadowski przestrzega jednak przed optymizmem. I podaje przykład byłej NRD, w którą Niemcy zainwestowali 1,2 bln euro (10 razy więcej niż pula zapisana w NPR). - Ta polityka nie przyniosła rezultatów. Wschodnie landy zamiast się rozwijać, wyludniają się - mówi Sadowski. Jego zdaniem, obok dyskusji o NPR potrzebne są decyzje o zmianach podatkowych, które dałyby impuls do rozwoju polskich przedsiębiorstw.
W przeciwnym razie zamiast powtórzyć sukces Irlandii, możemy skopiować błędy Greków, którzy publiczne pieniądze przeznaczone na inwestycje przejedli.
Richard Mbewe, główny ekonomista Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej: "Najbardziej prężne województwa to mazowieckie, śląskie, dolnośląskie i wielkopolskie"
Paweł Dangel, prezes Allianz Polska: "Amerykańskie koncerny będą bardziej widoczne w telekomunikacji, usługach, informatyce i mediach"
Piotr Czarnecki, prezes Raiffeisen Bank Polska:
"Z pierwszej dziesiątki największych firm wylecą: TP SA, Nafta Polska, PZU, Pekao SA i PKP, na ogół przez przejęcia"
Prof. Ryszard Domański: "Jeżeli okazałoby się, że polskich studentów jest za mało, uczelnie będą importowały studentów ze Wschodu, zwłaszcza z Indii i Pakistanu"
Alfred Adamiec, dyrektor ds. inwestycji
w Nationwide TUnŻ: "Największe szanse na zagraniczną ekspansję
mają PKN Orlen i banki"
Prof. Zbigniew Hockuba, dyrektor Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN: "Największego postępu dokonają firmy infrastrukturalne, między innymi Polkomtel"
Hubert Janiszewski, wiceprzewodniczący RN Deutsche Banku PBC: "Era będzie częścią Deutsche Telekomu, a Polkomtel wejdzie w strefę wpływów Vodafone albo Teledanmarku"
Z prognoz do NPR
- Liczba ludzi mieszkających w miastach do 2030 roku ma spaść
o 3 mln, a na wsi wzrosnąć o pół miliona. Średnia wieku wzrośnie
z 36,7 do 45,5 w 2030 roku
- Transfery unijne dojdą do 3,5 proc. PKB w 2008 i będą się utrzymywały na tym poziomie. 83 proc. tych kwot trafi na inwestycji prywatne
i publiczne, 13 proc. na spożycie indywidualne, a 4 proc. na konsumpcję zbiorową
- Ze względu na wysokie bezrobocie tempo wzrostu płac realnych będzie niższe od tempa wzrostu PKB
- W 2020 roku bezrobocie ma spaść do 11 proc.
Makroprognoza
|   | Bezrobocie | Inflacja | PKB |
| 2005 | 18,2 | 3 | 5 |
| 2007 | 15,8 | 2,5 | 5,6 |
| 2009 | 14,9 | 3 | 5,6 |
| 2011 | 13,6 | 3,7 | 5,6 |
| 2013 | 13,2 | 3,5 | 5 |