Resort wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza na początku tego roku uruchomił nową inicjatywę. Powstał Legion Medyczny, czyli – jak dowiadujemy się z rządowej strony – jednostka „cywilna i ochotnicza, która ma szybko zintegrować zasoby i kompetencje środowiska medycznego z potrzebami Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej”. „Projekt ma na celu zmobilizowanie gotowych do działania specjalistów i wolontariuszy oraz utrzymanie ich gotowości do natychmiastowego wsparcia systemu ochrony zdrowia w sytuacjach kryzysowych” – wskazało ministerstwo obrony narodowej.
Jaką misję będzie miał LM? Powstał, by „zwiększyć odporność systemu ochrony zdrowia i społeczeństwa, skonsolidować rozproszone kompetencje cywilne wokół potrzeb obronnych, zapewnić szybkie, skalowalne wsparcie w konfliktach, katastrofach i epidemiach, promować kulturę odpowiedzialności społecznej za bezpieczeństwo zdrowotne” – zaznaczyło MON.
„Legion Medyczny ma stać się mostem między cywilnym środowiskiem medycznym a potrzebami obronnymi państwa – platformą, która konsoliduje kompetencje, szkoli według standardów interoperacyjnych i współpracuje formalnie z wojskiem oraz partnerami społecznymi, by realnie zwiększyć bezpieczeństwo zdrowotne kraju” – możemy przeczytać na dedykowanej inicjatywie witrynie.
Dyrektor MON: Nie przewidywaliśmy, że zainteresowanie będzie tak duże
Z ustaleń dziennika „Rzeczpospolita” wynika, że do dnia 17 lutego (do ubiegłego wtorku) do legionu zgłosiło się blisko 750 ochotników. Wśród nich najwięcej jest ratowników med., a na drugim miejscu pielęgniarki i położne. W dalszej kolejności mowa o lekarzach (różnych specjalizacji), fizjoterapeutach, farmaceutach czy diagnostach laboratoryjnych.
– Spodziewaliśmy się, że projekt spotka się z pozytywnym odzewem, jednak nie przewidywaliśmy, że już w pierwszych dniach zainteresowanie będzie aż tak duże – przyznał pułkownik Arkadiusz Kosowski, dyrektor Departamentu Wojskowej Służby Zdrowia w MON (cytat za „Rz”).
Czytaj też:
Decyzja o odwołaniu i nagłe zniknięcie pułkownika. Kulisy skandalu w WOTCzytaj też:
Tusk kontra Nawrocki. Tak rząd chce obejść ewentualne weto
