Rozchwytywane są nie tylko dynastyczne wazy. Znawcy sztuki kupują też współczesne dzieła
W latach 60. i 70., gdy Jim Eccles pracował jeszcze jako inżynier systemów komputerowych w IBM, jego pasją stały się dzieła nieżyjącego już chińskiego malarza Chao Chung Hsianga. Teraz Eccles ma 67 lat i jest na emeryturze, ale nadal zachwyca go siedem barwnych obrazów tego artysty, które kupił po 200-500 USD. Są to zarówno dzieła abstrakcyjne, jak i namalowane w tradycyjnym chińskim stylu. Jednak ostatnio Eccles zaczął się zastanawiać, czy ich nie sprzedać. Na podstawie cen z ostatnich aukcji ocenia, że za każde dzieło mógłby dostać od 50 do 100 tysięcy dolarów.
Dzięki pojawieniu się w Chinach nowych, bogatych kolekcjonerów tamtejszy rynek sztuki stoi prawdopodobnie u progu długotrwałego boomu. Rozchwytywane są zarówno liczące sobie 3 tys. lat naczynia z brązu, jak i awangardowe dzieła chińskich artystów. Ceny rosną od września ubiegłego roku. Wtedy na aukcji unikatowych chińskich dzieł w domu aukcyjnym Doyle w Nowym Jorku pojawiło się ponad 50 azjatyckich klientów. Większość z nich to byli kupcy z Chin. Ostatniej jesieni na aukcji w Hongkongu zwój z 1947 roku autorstwa malarza Fu Baoshi, zmarłego w 1965 roku, sprzedano za 1,1 miliona dolarów. Cena była czterokrotnie wyższa, niż szacował dom aukcyjny Sotheby’s. Natomiast 17 listopada 2004 roku londyński handlarz dziełami sztuki Giuseppe Eskenazi, który często zaopatruje europejskich i amerykańskich kolekcjonerów, podczas aukcji w Bonhams & Butterfields w San Francisco zapłacił rekordową cenę 5,7 miliona dolarów za 18-calowe naczynie z początków dynastii Ming.
Kolekcjonowanie dzieł sztuki w Chinach uznano za działalność "burżuazyjną", którą wypleniła rewolucja kulturalna lat 60. i 70. Jednak dzięki postępującym reformom gospodarczym kolekcjonerzy ponownie się pojawili. W efekcie w ostatnich latach w Chinach otwarto dziesiątki domów aukcyjnych. Wśród nich najbardziej znany jest China Guardian w Pekinie.
Eksperci spodziewają się, że ceny dzieł sztuki będą rosnąć, bowiem chińskie społeczeństwo staje się coraz bogatsze. - Chińczycy nie rozumieją, dlaczego różnice w cenach zachodniej i chińskiej sztuki są tak ogromne - mówi Henry Howard-Sneyd, dyrektor zarządzający Sotheby’s w Hongkongu, który odpowiada za Chiny i Azję Południowo-Wschodnią. Na przykład, ubiegłej wiosny za obraz Picassa zapłacono 104 mln dolarów. Tymczasem dzieła Zhang Daqiana, który żył w latach 1899-1983 i jest określany mianem "chińskiego Picassa", kosztują najwyżej milion dolarów. Chińscy kolekcjonerzy spodziewają się, że ceny obrazów Zhanga zbliżą się jednak do podobnych poziomów.
Czy dla drobnych kolekcjonerów ceny chińskich dzieł sztuki są już za wysokie? - Z pewnością tak nie jest - uważa David Tang, przedsiębiorca i kolekcjoner sztuki z Hongkongu. Jego zdaniem, chiński rynek sztuki "dopiero zaczyna" rosnąć.
Jednak przed dokonaniem zakupów trzeba pamiętać o kilku sprawach. Dzieła sztuki należy kupować od pośredników cieszących się dobrą renomą. Na rynku aż roi się od kopii i falsyfikatów, zwłaszcza klasycznych obrazów i mebli. Podróbki są tak dobre, że mogą nabrać się na to nawet eksperci. Kupując w Chinach, lepiej ograniczyć się do dzieł najnowszych. Eksport chińskich obrazów i innych dzieł sztuki sprzed 1949 roku jest nielegalny.
- Jednym ze sposobów podejścia do rynku - wyjaśnia Theow Tow, wiceprezes domu aukcyjnego Christie’s Americas w Nowym Jorku - jest "szukanie kategorii dzieł sztuki, których Chińczycy nie zaczęli jeszcze kupować, ale prawdopodobnie będą". Np. ceramika z czasów dynastii Qing (1368-1644) i Ming (1644-1911) znacznie podrożała, co częściowo wynikało z faktu, że azjatyccy kolekcjonerzy najbardziej cenią sobie późniejsze dzieła z epoki chińskich cesarzy. Jednak eksperci twierdzą, że ceramika z czasów dynastii Song (960-1269) jest wciąż dość tania. 21 września ub.r. na aukcji w domu Christie’s w Hongkongu małą XIII-wieczną miskę z tego okresu sprzedano za 2390 dolarów.
Prace z kamienia i ceramika z czasów dynastii Han (206 p.n.e. - 220 n.e.) i Tang (618-907) również są stosunkowo tanie. Sporo kosztują za to chińskie meble dynastyczne z twardego drewna. We wrześniu 2004 roku łóżko z czasów dynastii Qing z egzotycznego drewna sprzedano w nowojorskim domu aukcyjnym Christie’s za 847,5 tys. dolarów. Starsze wyroby z miękkiego drewna, które nie kojarzone są z okresem panowania żadnej dynastii, można było wtedy kupić nawet po 5 tys. dolarów. Część drobnych kolekcjonerów specjalizuje się w zdobionych chińskich buteleczkach na tabakę, które kosztują od 2 tys. dolarów za sztukę. Aukcję takich wyrobów dom Christie’s organizuje w marcu tego roku. Warto też obejrzeć kolekcje londyńskiego handlarza sztuką, Roberta Halla na stronie www.snuffbottles.com.
Sporo okazji oferuje też współczesna sztuka chińska. Prace najbardziej znanych artystów, takich jak 39-letni Zhang Huan, podrożały do ponad 40 tys. dolarów. Malarz, który mieszka w Nowym Jorku, często maluje na własnym ciele, a potem sprzedaje zdjęcia swoich dzieł. Jednak prace wielu innych artystów można kupić znacznie taniej.
W handlu chińską sztuką specjalizują się Eskenazi Ltd. (eskenazi.co.uk) i nowojorski J.J. Lally, zajmujący się klasyczną ceramiką. Kaikodo w Nowym Jorku (kaikodo. com) i Alisan w Hongkongu (alisan.com.hk) to eksperci w dziedzinie tradycyjnego malarstwa. Z kolei Chinese Contemporary (chinesecontemporary.com) w Londynie, Ethan Cohen Fine Arts w Nowym Jorku (artnet.com/ecohen.html) i galeria Hanart w Hongkongu (hanart.com) zajmują się chińskimi dziełami awangardowymi. Jeżeli więc zobaczysz coś, co ci się spodoba - nie zwlekaj. Ceny tych dzieł rosną w mgnieniu oka.
Thane Peterson
Dzięki pojawieniu się w Chinach nowych, bogatych kolekcjonerów tamtejszy rynek sztuki stoi prawdopodobnie u progu długotrwałego boomu. Rozchwytywane są zarówno liczące sobie 3 tys. lat naczynia z brązu, jak i awangardowe dzieła chińskich artystów. Ceny rosną od września ubiegłego roku. Wtedy na aukcji unikatowych chińskich dzieł w domu aukcyjnym Doyle w Nowym Jorku pojawiło się ponad 50 azjatyckich klientów. Większość z nich to byli kupcy z Chin. Ostatniej jesieni na aukcji w Hongkongu zwój z 1947 roku autorstwa malarza Fu Baoshi, zmarłego w 1965 roku, sprzedano za 1,1 miliona dolarów. Cena była czterokrotnie wyższa, niż szacował dom aukcyjny Sotheby’s. Natomiast 17 listopada 2004 roku londyński handlarz dziełami sztuki Giuseppe Eskenazi, który często zaopatruje europejskich i amerykańskich kolekcjonerów, podczas aukcji w Bonhams & Butterfields w San Francisco zapłacił rekordową cenę 5,7 miliona dolarów za 18-calowe naczynie z początków dynastii Ming.
Kolekcjonowanie dzieł sztuki w Chinach uznano za działalność "burżuazyjną", którą wypleniła rewolucja kulturalna lat 60. i 70. Jednak dzięki postępującym reformom gospodarczym kolekcjonerzy ponownie się pojawili. W efekcie w ostatnich latach w Chinach otwarto dziesiątki domów aukcyjnych. Wśród nich najbardziej znany jest China Guardian w Pekinie.
Eksperci spodziewają się, że ceny dzieł sztuki będą rosnąć, bowiem chińskie społeczeństwo staje się coraz bogatsze. - Chińczycy nie rozumieją, dlaczego różnice w cenach zachodniej i chińskiej sztuki są tak ogromne - mówi Henry Howard-Sneyd, dyrektor zarządzający Sotheby’s w Hongkongu, który odpowiada za Chiny i Azję Południowo-Wschodnią. Na przykład, ubiegłej wiosny za obraz Picassa zapłacono 104 mln dolarów. Tymczasem dzieła Zhang Daqiana, który żył w latach 1899-1983 i jest określany mianem "chińskiego Picassa", kosztują najwyżej milion dolarów. Chińscy kolekcjonerzy spodziewają się, że ceny obrazów Zhanga zbliżą się jednak do podobnych poziomów.
Czy dla drobnych kolekcjonerów ceny chińskich dzieł sztuki są już za wysokie? - Z pewnością tak nie jest - uważa David Tang, przedsiębiorca i kolekcjoner sztuki z Hongkongu. Jego zdaniem, chiński rynek sztuki "dopiero zaczyna" rosnąć.
Jednak przed dokonaniem zakupów trzeba pamiętać o kilku sprawach. Dzieła sztuki należy kupować od pośredników cieszących się dobrą renomą. Na rynku aż roi się od kopii i falsyfikatów, zwłaszcza klasycznych obrazów i mebli. Podróbki są tak dobre, że mogą nabrać się na to nawet eksperci. Kupując w Chinach, lepiej ograniczyć się do dzieł najnowszych. Eksport chińskich obrazów i innych dzieł sztuki sprzed 1949 roku jest nielegalny.
- Jednym ze sposobów podejścia do rynku - wyjaśnia Theow Tow, wiceprezes domu aukcyjnego Christie’s Americas w Nowym Jorku - jest "szukanie kategorii dzieł sztuki, których Chińczycy nie zaczęli jeszcze kupować, ale prawdopodobnie będą". Np. ceramika z czasów dynastii Qing (1368-1644) i Ming (1644-1911) znacznie podrożała, co częściowo wynikało z faktu, że azjatyccy kolekcjonerzy najbardziej cenią sobie późniejsze dzieła z epoki chińskich cesarzy. Jednak eksperci twierdzą, że ceramika z czasów dynastii Song (960-1269) jest wciąż dość tania. 21 września ub.r. na aukcji w domu Christie’s w Hongkongu małą XIII-wieczną miskę z tego okresu sprzedano za 2390 dolarów.
Prace z kamienia i ceramika z czasów dynastii Han (206 p.n.e. - 220 n.e.) i Tang (618-907) również są stosunkowo tanie. Sporo kosztują za to chińskie meble dynastyczne z twardego drewna. We wrześniu 2004 roku łóżko z czasów dynastii Qing z egzotycznego drewna sprzedano w nowojorskim domu aukcyjnym Christie’s za 847,5 tys. dolarów. Starsze wyroby z miękkiego drewna, które nie kojarzone są z okresem panowania żadnej dynastii, można było wtedy kupić nawet po 5 tys. dolarów. Część drobnych kolekcjonerów specjalizuje się w zdobionych chińskich buteleczkach na tabakę, które kosztują od 2 tys. dolarów za sztukę. Aukcję takich wyrobów dom Christie’s organizuje w marcu tego roku. Warto też obejrzeć kolekcje londyńskiego handlarza sztuką, Roberta Halla na stronie www.snuffbottles.com.
Sporo okazji oferuje też współczesna sztuka chińska. Prace najbardziej znanych artystów, takich jak 39-letni Zhang Huan, podrożały do ponad 40 tys. dolarów. Malarz, który mieszka w Nowym Jorku, często maluje na własnym ciele, a potem sprzedaje zdjęcia swoich dzieł. Jednak prace wielu innych artystów można kupić znacznie taniej.
W handlu chińską sztuką specjalizują się Eskenazi Ltd. (eskenazi.co.uk) i nowojorski J.J. Lally, zajmujący się klasyczną ceramiką. Kaikodo w Nowym Jorku (kaikodo. com) i Alisan w Hongkongu (alisan.com.hk) to eksperci w dziedzinie tradycyjnego malarstwa. Z kolei Chinese Contemporary (chinesecontemporary.com) w Londynie, Ethan Cohen Fine Arts w Nowym Jorku (artnet.com/ecohen.html) i galeria Hanart w Hongkongu (hanart.com) zajmują się chińskimi dziełami awangardowymi. Jeżeli więc zobaczysz coś, co ci się spodoba - nie zwlekaj. Ceny tych dzieł rosną w mgnieniu oka.
Thane Peterson