Euro - sojusznik czy wróg?

Euro - sojusznik czy wróg?

Dodano:   /  Zmieniono: 
Przystąpienie Polski do unii walutowej nie zachwieje finansami osobistymi
W złotych, euro, a może we frankach szwajcarskich? Przed takim dylematem staje każdy, kto planuje zadłużyć się w banku. Problem dotyczy zwłaszcza kredytów długoterminowych, głównie hipotecznych. Dodatkowe zamieszanie może wywołać pojawiające się na horyzoncie euro. BusinessWeek podpowiada, co robić dziś, by za kilka lat, w chwili akcesji Polski do unii walutowej, spać spokojnie.

Kiedy euro?
Data wprowadzenia europejskiej waluty wciąż jest niepewna. Zdaniem Józefa Rąpały, dyrektora inwestycyjnego Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej, z tzw. kryteriami zbieżności, a więc utrzymanymi na ustalonym przez Unię Europejską poziomie inflacją, stopami procentowymi, deficytem budżetowym i długiem publicznym możemy uporać się jeszcze w tej dekadzie. W marcu Unia złagodziła wymagania dotyczące deficytu budżetowego i zaliczyła środki przekazywane do funduszy emerytalnych do sfery finansów publicznych. To oznacza, że dla Polski szanse w miarę szybkiego spełnienia kryteriów poważnie wzrosły.
- Coraz częściej spekuluje się, że akcesja do strefy euro nastąpi w 2009 lub 2010 roku - mówi Grzegorz Kędzierski, doradca finansowy Open Finance. Jego zdaniem, za wprowadzeniem euro z pewnością opowiedzą się parlamentarzyści, szczególnie z ugrupowań mających największe szanse na stworzenie koalicji rządzącej w przyszłym Sejmie. Na rok 2010 stawiają też eksperci Expandera.

Euribor zamiast Wibor
Wszystkie kredyty złotowe z chwilą przyjęcia przez Polskę wspólnej waluty zostaną przeliczone na euro. - Ich oprocentowanie będzie oparte na stawce EURIBOR, która obecnie jest o ponad połowę niższa od WIBOR - stawki, na której oparte jest aktualnie oprocentowanie kredytów złotowych. Po przejściu na euro kredyty powinny być zatem tańsze - tłumaczy Grzegorz Kędzierski. - Obowiązuje zasada ciągłości umów, więc zamiana złotego na euro nie może oznaczać zmiany warunków umowy kredytowej czy poziomu opłat za prowadzenia konta - wyjaśnia Maciej Kossowski, ekspert Expandera. - Jeśli chodzi o oszczędności i kredyty w walutach innych niż złoty, nic się nie zmieni. Stopa WIBOR zostanie automatycznie zamieniona w umowie na odpowiednią stopę EURIBOR. Uregulują to odpowiednie aneksy do umów kredytowych - dodaje.

Bezpieczny frank
Osoby, które planują wziąć kredyt hipoteczny, powinny rozważyć, jak długo zamierzają go spłacać. - Jeżeli tylko pięć lat, powinny wybrać kredyt w złotych. Jeżeli przez dłuższy okres, warto wziąć pod uwagę zaciągnięcie go w walutach o niższym oprocentowaniu, czyli w euro lub frankach szwajcarskich - radzi Grzegorz Kędzierski. - Osoby, które z chwilą przyjęcia przez Polskę wspólnej waluty będą miały kredyt denominowany we frankach, nie powinny stracić, ponieważ wahania kursowe między frankiem i euro są znacznie mniejsze niż w przypadku złotego i euro. Poza tym stopy procentowe w Szwajcarii utrzymują się na niskim poziomie - uzasadnia doradca Open Finance.

Złoty nie najgorszy
Zalety ma też kredyt zaciągany w polskiej walucie. - Polski rynek kredytów hipotecznych jest jednym z najbardziej konkurencyjnych w Europie. Banki ostro rywalizują o klientów i są w stanie zaoferować marże na poziomie 1 punktu procentowego nawet komuś, kto ma niski wkład własny - mówi Kossowski. - W krajach strefy euro marże te są rzędu 2-3 punktów procentowych. Oznacza to, że klient, który dzisiaj pożycza w złotych, wejdzie do unii walutowej ze znacznie niższą marżą. Będzie więc miał tani kredyt w relacji do tego, co oferują inne kraje już rozliczające się w euro - dodaje. Klienci powinni też pamiętać, że dla kogoś, kto dzisiaj bierze kredyt w złotych, przejście na euro nie będzie miało żadnego znaczenia. - Ich pensja i kredyt zostaną przeliczone na euro po tym samym kursie, więc relacja raty do pensji się nie zmieni - wyjaśnia Maciej Kossowski.

Euro bez ryzyka
Zaletą zapożyczenia się obecnie w euro będzie zniknięcie ryzyka kursowego. Ponadto przewidywane wzmocnienie się złotego do euro do czasu ustalenia parytetu sprawi, że w tym okresie kredyt w euro będzie tańszy. Problem jednak w tym, że kurs wymiany pozostaje niewiadomą. Doradcy finansowi Expandera szacują go na 4,1-4,2 zł. - Oczywiście taka prognoza jest obarczona dużym błędem. Większa jest jednak szansa, że będziemy wchodzić do strefy euro ze zbyt mocnym złotym niż odwrotnie - twierdzi Maciej Kossowski. Podobnego zdania jest Marcin Bill, analityk BISE. Za taką hipotezą przemawia kilka argumentów.
- W związku z tym, że nasze stopy procentowe są nadal na wysokim, atrakcyjnym poziomie, przeżywamy gwałtowny napływ kapitału zagranicznego inwestującego w denominowane w złotym papiery skarbowe. Równolegle zwiększają się inwestycje bezpośrednie. Na zwiększony popyt na złotego będą mieć wpływ także transfery z unijnych funduszy strukturalnych. Istnieją spore szanse na to, że w horyzoncie najbliższych kilku lat będziemy obserwować wzmocnienie się dolara do euro, a co za tym idzie, euro będzie słabsze od złotego - wyjaśnia Marcin Bill. Ekspert BISE podkreśla jednak, że taka perspektywa jest tylko jednym z możliwych scenariuszy.

Oszczędzać raczej w złotych
Lokaty złotowe po wejściu Polski do strefy euro zostaną przeliczone po ujednoliconym kursie. Jeżeli spadnie oprocentowanie kredytów, obniży się również oprocentowanie lokat. - Dla osób mających oszczędności w złotych najkorzystniejszy jest scenariusz zakładający euro na najniższym z możliwych poziomów - mówi Grzegorz Kędzierski.
- Jeśli ktoś ma oszczędności w walutach, warto, by je sensownie zainwestował w fundusz z udziałem akcji - ciekawie prezentują się fundusze zagraniczne, które mają znacznie niższe koszty niż polskie - zachęca Maciej Kossowski. - Natomiast jeśli nie mamy oszczędności walutowych, w dalszym ciągu powinniśmy oszczędzać w złotych. Piotr Szulec, ekspert ds. produktów inwestycyjnych w Xelion Doradcy Finansowi, również nie widzi szczególnego powodu, aby na chwilę obecną przerzucać inwestycje w produkty denominowane w euro.


Dla kredytobiorców spłacających kredyt w złotych najlepsze byłoby przeliczenie go po najwyższym z możliwych kursów, np. 5 zł za 1 euro

Kredyt - 150 tys. zł
Oprocentowanie - 4,5 proc. w skali roku (po zmianie na euro)
Liczba równych rat - 120
Zadłużenie przeliczone po 3,90 zł za 1 euro = 38 461,54 euro
(z ratą 398,61 euro)
Zadłużenie przeliczone po 5 zł za 1 euro = 30 000 euro
(z ratą 310,92 euro)
Różnica w ratach - 87,69 euro


Dla oszczędzających w złotych najlepsze byłoby przeliczenie po najniższym z możliwych kursów, np. 3,90 zł za 1 euro

Lokata - 50 tys. zł.
Przeliczona po kursie 3,90 zł za 1 euro = 12 820,51 euro
Przeliczona po kursie 5 zł za 1 euro = 10 000 euro
Różnica - 2820,51 euro


Zalety i wady kredytów w PLN, EUR i CHF
Zalety:
w PLN:
Brak ryzyka kursowego przez cały okres kredytowania
Spodziewane stopniowe obniżki stóp złotowych będą zwiększać atrakcyjność tego kredytu

w EUR:
Ryzyko kursowe tylko do czasu przyjęcia euro. Wcześniej kredyt jest tym tańszy, im bardziej wzmacnia się PLN wobec EUR

w CHF:
- Jeśli do czasu akcesji PLN, a później EUR będą mocne w stosunku do CHF, nasz kredyt będzie tańszy
- Oprocentowanie kredytów w CHF jest najniższe z analizowanych, co nawet w przypadku pewnego osłabienia PLN lub EUR do CHF może sprawić, że pozostanie najbardziej atrakcyjny
- Najwyższa zdolność kredytowa kredytobiorcy ze względu na najniższe stopy procentowe


Wady:
w PLN:
- Do momentu akcesji stopa procentowa wyższa niż w przypadku pozostałych walut. Po wejściu Polski do unii walutowej - prawdopodobnie również wyższa stopa w EUR niż w CHF
- Brak możliwości dodatkowego zysku w sytuacji wzmacniania się złotego do walut obcych (EUR, CHF)
- Najniższa zdolność kredytowa kredytobiorcy ze względu na wysokie stopy procentowe (niższe kwoty dostępnego kredytu)

w EUR:
- Waluta europejska może się wzmocnić do złotego do momentu wprowadzenia euro w Polsce. Przez ten czas będziemy płacić więcej

w CHF:
- Jeśli przed akcesją złoty osłabi się w stosunku do CHF, a następnie niekorzystnie będzie kształtował się kurs EUR/CHF, kredytobiorcy stracą
- Ryzyko kursowe przez cały okres kredytowania