Lotos rusza na giełdę. Spółka chce pozyskać z rynku od 1 do 1,1 mld zł. Oznacza to, że jedną akcję wycenia między 28,6 a 31,40 zł. Analitycy uważają, że oczekiwania spółki są na rozsądnym poziomie. Jeżeli koniunktura na giełdzie nie ulegnie pogorszeniu, cena emisyjna ustalona nawet w pobliżu górnej granicy widełek może być atrakcyjna dla inwestorów.
Rozważając kupno akcji, warto jednak obserwować notowania pozostałych dwóch spółek paliwowych notowanych na GPW: PKN Orlen i MOL. Przez dwa tygodnie może się wiele zdarzyć. A spadek ich kursu nawet o 5 proc. zmniejszy również atrakcyjność ceny emisyjnej Lotosu.
Przy cenie emisyjnej 31 zł wskaźnik cena do wartości księgowej Lotosu wynosiłby 1,2, natomiast cena do zysku uwzględniająca ubiegłoroczne wyniki - 4,26. Na koniec 2004 r. dla PKN Orlen było to odpowiednio 1,8 i 8,5. Oznacza to, że cena spodziewana przez Lotos zawierałaby znaczne dyskonto w stosunku do PKN.
W tym roku sytuacja się jednak już zmieniła. Lotos dokonał splitu (podziału) akcji, a spodziewany zysk będzie znacznie niższy, bo wyniesie 346 mln zł, podczas gdy w 2004 roku było to 534 mln zł. Wskaźniki więc się zmienią. Przy cenie 31 zł wskaźnik cena/zysk wyniesie już 6,9, a w wypadku PKN oscyluje on wokół 7,2. Spadek kursu Orlenu oznaczałby więc brak dyskonta za akcje Lotosu.
Spekulacje będą sprzyjać
Czy wynika z tego, że oferta jest mniej atrakcyjna? Niekoniecznie. Spółce, tak jak pozostałym firmom paliwowym, sprzyjają wysokie ceny ropy. A na notowania giełdowe pozytywnie mogą wpłynąć spekulacje dotyczące skupowania akcji przez potencjalnych inwestorów branżowych.
Lotos jako jedna z nowocześniejszych rafinerii w Europie jest łakomym kąskiem. Zainteresowania gdańską rafinerią nie kryje zarówno amerykański ConocoPhillips, PKN Orlen, jak i rosyjski Łukoil. Zwłaszcza ten ostatni może nie skąpić pieniędzy na dokupienie akcji na parkiecie. Temperaturę wokół Lotosu może też podgrzewać planowany na trzeci kwartał tego roku drugi etap prywatyzacji grupy i pozyskanie dla gdańskiej rafinerii inwestora strategicznego.
Duzi lepsi
Wszystko więc wskazuje na to, że oferta Lotosu będzie się cieszyła dużym zainteresowaniem. Inwestorzy finansowi, a zwłaszcza fundusze inwestycyjne i emerytalne, będą mieli okazję do poszerzenia portfela o kolejną spółkę paliwową. Takiej szansy nie przepuszczą również inwestorzy indywidualni. Rywalizacja tych ostatnich może być szczególnie ostra, bo z 35-milionowej oferty zaledwie 8,8 mln akcji trafi właśnie do nich. Zapisywać się będzie można na co najmniej 10 akcji, ale nie więcej niż 50 tys. sztuk. Wobec wysokiej redukcji można więc spodziewać się, że wielu inwestorów zdecyduje się kredytować inwestycję. Wtedy jednak spodziewane zyski trzeba będzie pomniejszyć o odsetki, o czym nie wszyscy pamiętają.
Subskrypcja na akcje Lotosu w transzy inwestorów indywidualnych potrwa od 16 do 25 maja, natomiast w transzy dla inwestorów instytucjonalnych od 31 maja do 3 czerwca. Oczekiwany od dłuższego czas debiut giełdowy spółki spodziewany jest już w pierwszej połowie czerwca.
Rozważając kupno akcji, warto jednak obserwować notowania pozostałych dwóch spółek paliwowych notowanych na GPW: PKN Orlen i MOL. Przez dwa tygodnie może się wiele zdarzyć. A spadek ich kursu nawet o 5 proc. zmniejszy również atrakcyjność ceny emisyjnej Lotosu.
Przy cenie emisyjnej 31 zł wskaźnik cena do wartości księgowej Lotosu wynosiłby 1,2, natomiast cena do zysku uwzględniająca ubiegłoroczne wyniki - 4,26. Na koniec 2004 r. dla PKN Orlen było to odpowiednio 1,8 i 8,5. Oznacza to, że cena spodziewana przez Lotos zawierałaby znaczne dyskonto w stosunku do PKN.
W tym roku sytuacja się jednak już zmieniła. Lotos dokonał splitu (podziału) akcji, a spodziewany zysk będzie znacznie niższy, bo wyniesie 346 mln zł, podczas gdy w 2004 roku było to 534 mln zł. Wskaźniki więc się zmienią. Przy cenie 31 zł wskaźnik cena/zysk wyniesie już 6,9, a w wypadku PKN oscyluje on wokół 7,2. Spadek kursu Orlenu oznaczałby więc brak dyskonta za akcje Lotosu.
Spekulacje będą sprzyjać
Czy wynika z tego, że oferta jest mniej atrakcyjna? Niekoniecznie. Spółce, tak jak pozostałym firmom paliwowym, sprzyjają wysokie ceny ropy. A na notowania giełdowe pozytywnie mogą wpłynąć spekulacje dotyczące skupowania akcji przez potencjalnych inwestorów branżowych.
Lotos jako jedna z nowocześniejszych rafinerii w Europie jest łakomym kąskiem. Zainteresowania gdańską rafinerią nie kryje zarówno amerykański ConocoPhillips, PKN Orlen, jak i rosyjski Łukoil. Zwłaszcza ten ostatni może nie skąpić pieniędzy na dokupienie akcji na parkiecie. Temperaturę wokół Lotosu może też podgrzewać planowany na trzeci kwartał tego roku drugi etap prywatyzacji grupy i pozyskanie dla gdańskiej rafinerii inwestora strategicznego.
Duzi lepsi
Wszystko więc wskazuje na to, że oferta Lotosu będzie się cieszyła dużym zainteresowaniem. Inwestorzy finansowi, a zwłaszcza fundusze inwestycyjne i emerytalne, będą mieli okazję do poszerzenia portfela o kolejną spółkę paliwową. Takiej szansy nie przepuszczą również inwestorzy indywidualni. Rywalizacja tych ostatnich może być szczególnie ostra, bo z 35-milionowej oferty zaledwie 8,8 mln akcji trafi właśnie do nich. Zapisywać się będzie można na co najmniej 10 akcji, ale nie więcej niż 50 tys. sztuk. Wobec wysokiej redukcji można więc spodziewać się, że wielu inwestorów zdecyduje się kredytować inwestycję. Wtedy jednak spodziewane zyski trzeba będzie pomniejszyć o odsetki, o czym nie wszyscy pamiętają.
Subskrypcja na akcje Lotosu w transzy inwestorów indywidualnych potrwa od 16 do 25 maja, natomiast w transzy dla inwestorów instytucjonalnych od 31 maja do 3 czerwca. Oczekiwany od dłuższego czas debiut giełdowy spółki spodziewany jest już w pierwszej połowie czerwca.