W biurze spędzamy coraz więcej czasu. Dlatego bardzo ważne jest takie jego urządzenie, aby umożliwiało również wypoczynek.
Najważniejszym elementem jest oczywiście biurko, a na nim komputer. Musi być dopasowane do indywidualnych potrzeb użytkownika - klawiatura na odpowiedniej wysokości, monitor na linii wzroku, krzesło dające stabilne podparcie dla pleców, właściwe oświetlenie.
To podstawa. Ale należy też zadbać o szczegóły, które poprawią funkcjonalność biura. Dobre efekty daje odpowiedni dobór kolorów i oświetlenia.
- Nie ma jednoznacznej recepty na urządzenie idealnego biura - podkreśla Joachim Lesiak, architekt wnętrz z firmy AE Design. - Projektowanie to nie pieczenie ciasta, tu wszystko zależy od osobistych preferencji użytkownika oraz naturalnie możliwości, jakie stwarza samo wnętrze. Im więcej zatem projektant wie o osobie, dla której pracuje, tym lepiej. To oznacza częste spotkania i konsultacje. Nie można też powiedzieć, że jakikolwiek określony styl wnętrz szczególnie sprzyja koncentracji w pracy albo relaksowi. - Równie dobry będzie gabinet w stylu minimalistycznym, prawie pusty, jak i gęsto wypełniony meblami. Jak podkreśla Lesiak, projekt musi być po prostu dobry. Nie wolno za wszelką cenę chcieć dogodzić klientowi, bo może się zdarzyć, że skutki będą opłakane.
Samodzielność w ogóle nie jest wskazana. Biuro urządza się przecież na wiele lat, dlatego lepiej powierzyć urządzenie go fachowcowi, niż szukać własnych rozwiązań po omacku. - Ja z tymi problemami mam do czynienia na co dzień - zauważa Kinga Śliwa z firmy Art & Design - a więc prawdopodobieństwo, że znajdę najlepsze rozwiązanie, jest znacznie większe. A błędy bywają kosztowne.
Na co zwrócić uwagę w biurze
- Wnętrze musi być spójne stylistycznie. Pomieszanie stylów i elementów wystroju wprowadza niepokój i utrudnia koncentrację.
- Lepiej, gdy dominują jasne kolory, można jednak pomalować jedną ze ścian na ciemniejszy odcień lub położyć ciemniejszą wykładzinę na podłodze. Ociepli to wnętrze i wytłumi hałas.
- Klimat wnętrza buduje oświetlenie. Najlepiej połączyć różne jego rodzaje. Halogeny sprawdzają się w lampie na biurku, ale do ogólnego oświetlenia lepiej użyć tradycyjnych żarówek. Lepsze jest światło rozproszone w kilku punktach niż dominujący we wnętrzu żyrandol.
- Akwaria wprowadzają spokój, ale utrzymanie ich w czystości wymaga pracy. Zaniedbane i brudne będą przeszkadzać.
- Kto nie przepada za rybkami, może ustawić w gabinecie przedmiot, na który lubi patrzeć.
- Zieleń jest bardzo pożądana, ale musi być dostosowana do charakteru biura. Najpierw należy ustawić meble, a potem dopiero wybrać rośliny, zwracając uwagę, by donice i osłonki pasowały do wystroju.
- Dobrze jest wygospodarować miejsce na stolik z kilkoma fotelami. To lepsze niż sofy i kanapy.
Do sprawy urządzenia biura można też podejść bardziej metafizycznie. - Od wyboru miejsca do pracy zależy efektywna praca, ale i relaks - uważa specjalista od feng shui Marcin Salski. Jego zdaniem, urządzenie gabinetu powinno podlegać regułom czterech mitycznych zwierząt.
Czarny żółw ma się znajdować za plecami. Lepiej jest mieć tam ścianę niż okno i lepiej okno niż drzwi. To daje poczucie bezpieczeństwa.
Lewa strona to domena zielonego smoka, tego, co naturalne. Dobrze jest postawić tam jakiś kwiat. To sprzyja kreatywności, wpływa na wyobraźnię.
Strona prawa - biały tygrys reprezentowany przez wytwory ludzkich rąk, np. drukarkę albo model samochodu symbolizujący dążenie do dobrobytu.
Czerwony feniks to przestrzeń. Nie stawiajmy biurka przodem do ściany. Patrzenie w dal sprzyja koncentracji, a spoglądanie przez okno pomaga nie słyszeć hałasu w pomieszczeniu.
Ponadto miejsce zdominowane przez pierwiastek jin (bezruch) będzie lepsze dla księgowego, a przewaga jang (dynamika) sprzyja kreatywności - mówi Marcin Salski, dodając, że szczegółowe analizy wymagają dokładnych obliczeń matematycznych i użycia kompasu. Kto wierzy w skuteczność feng shui, niech sprawdzi. Ryzykuje się tylko kosztami honorarium...
Muzyka leczy
Odpoczynek jest podstawową formą higieny psychicznej, niezbędnej do życia każdemu człowiekowi. - Jeśli jednak będzie on bierny, może się zdarzyć, że nie da właściwego efektu; będziemy wciąż tkwili w świecie problemów związanych z pracą - uważa psycholog Bartłomiej Perczak. Jego zdaniem, zmęczenie nie ustąpi, jeśli nie odpoczniemy aktywnie, zmuszając organizm (nie tylko umysł) do relaksu. Warto również skorzystać z technik relaksacyjnych, np. jogi, czy takich metod jak wizualizacja - wyobrażanie sobie obecności w miejscu działającym dobrze na układ nerwowy, np. w lesie
czy nad brzegiem morza lub trening autogenny opierający się na medytacjach.
Do listy metod walki ze zmęczeniem Perczak dodaje jeszcze jedną, łatwo dostępną i niezwykle skuteczną - słuchanie muzyki, najlepiej klasycznej. Naukowcy opisali tzw. efekt Mozarta polegający na podniesieniu wyników uzyskiwanych w teście na inteligencję nawet po zaledwie kilku minutach słuchania utworu tego kompozytora. Słuchanie muzyki klasycznej wywiera niezwykle silny wpływ na aktywność mózgu i wywołuje zmiany w organizmie - zmniejszenie ciśnienia tętniczego krwi, spowolnienie akcji serca, spadek napięcia mięśniowego, aktywność gruczołów potowych, poprawę koncentracji. Podobną funkcję pełnią odgłosy przyrody, zwłaszcza szum morskich fal, drzew, śpiew ptaków.
Psychologowie od pewnego czasu stosują jeszcze jedną metodę relaksowania specyficznymi dźwiękami, dudnieniami binauralnymi lub sygnałami hemi-sync. Ich istota polega na atakowaniu mózgu dwoma nieznacznie różniącymi się od siebie sygnałami o niskiej częstotliwości. Wymuszają one na nim wyciszenie i zmuszają do pracy charakterystycznej dla stanu relaksu, nie pozwalając powrócić do nadmiernej aktywności.
A już połączenie odgłosów przyrody z dudnieniami binauralnymi daje szczególnie korzystne efekty w walce ze zmęczeniem, stresem czy zaburzeniami snu. Już po kilku minutach ich słuchania w zapisie EEG zachodzą zmiany świadczące o relaksie.
Sesja terapeutyczna polegająca na słuchaniu nagrania trwa zwykle ok. 40 min. Porcja ta zapewnia codzienny odpoczynek i skutecznie zwalcza stres, nawet jeśli nie możemy sobie pozwolić na codzienny spacer po lesie - zapewnia Bartłomiej Perczak.
Najważniejszym elementem jest oczywiście biurko, a na nim komputer. Musi być dopasowane do indywidualnych potrzeb użytkownika - klawiatura na odpowiedniej wysokości, monitor na linii wzroku, krzesło dające stabilne podparcie dla pleców, właściwe oświetlenie.
To podstawa. Ale należy też zadbać o szczegóły, które poprawią funkcjonalność biura. Dobre efekty daje odpowiedni dobór kolorów i oświetlenia.
- Nie ma jednoznacznej recepty na urządzenie idealnego biura - podkreśla Joachim Lesiak, architekt wnętrz z firmy AE Design. - Projektowanie to nie pieczenie ciasta, tu wszystko zależy od osobistych preferencji użytkownika oraz naturalnie możliwości, jakie stwarza samo wnętrze. Im więcej zatem projektant wie o osobie, dla której pracuje, tym lepiej. To oznacza częste spotkania i konsultacje. Nie można też powiedzieć, że jakikolwiek określony styl wnętrz szczególnie sprzyja koncentracji w pracy albo relaksowi. - Równie dobry będzie gabinet w stylu minimalistycznym, prawie pusty, jak i gęsto wypełniony meblami. Jak podkreśla Lesiak, projekt musi być po prostu dobry. Nie wolno za wszelką cenę chcieć dogodzić klientowi, bo może się zdarzyć, że skutki będą opłakane.
Samodzielność w ogóle nie jest wskazana. Biuro urządza się przecież na wiele lat, dlatego lepiej powierzyć urządzenie go fachowcowi, niż szukać własnych rozwiązań po omacku. - Ja z tymi problemami mam do czynienia na co dzień - zauważa Kinga Śliwa z firmy Art & Design - a więc prawdopodobieństwo, że znajdę najlepsze rozwiązanie, jest znacznie większe. A błędy bywają kosztowne.
Na co zwrócić uwagę w biurze
- Wnętrze musi być spójne stylistycznie. Pomieszanie stylów i elementów wystroju wprowadza niepokój i utrudnia koncentrację.
- Lepiej, gdy dominują jasne kolory, można jednak pomalować jedną ze ścian na ciemniejszy odcień lub położyć ciemniejszą wykładzinę na podłodze. Ociepli to wnętrze i wytłumi hałas.
- Klimat wnętrza buduje oświetlenie. Najlepiej połączyć różne jego rodzaje. Halogeny sprawdzają się w lampie na biurku, ale do ogólnego oświetlenia lepiej użyć tradycyjnych żarówek. Lepsze jest światło rozproszone w kilku punktach niż dominujący we wnętrzu żyrandol.
- Akwaria wprowadzają spokój, ale utrzymanie ich w czystości wymaga pracy. Zaniedbane i brudne będą przeszkadzać.
- Kto nie przepada za rybkami, może ustawić w gabinecie przedmiot, na który lubi patrzeć.
- Zieleń jest bardzo pożądana, ale musi być dostosowana do charakteru biura. Najpierw należy ustawić meble, a potem dopiero wybrać rośliny, zwracając uwagę, by donice i osłonki pasowały do wystroju.
- Dobrze jest wygospodarować miejsce na stolik z kilkoma fotelami. To lepsze niż sofy i kanapy.
Do sprawy urządzenia biura można też podejść bardziej metafizycznie. - Od wyboru miejsca do pracy zależy efektywna praca, ale i relaks - uważa specjalista od feng shui Marcin Salski. Jego zdaniem, urządzenie gabinetu powinno podlegać regułom czterech mitycznych zwierząt.
Czarny żółw ma się znajdować za plecami. Lepiej jest mieć tam ścianę niż okno i lepiej okno niż drzwi. To daje poczucie bezpieczeństwa.
Lewa strona to domena zielonego smoka, tego, co naturalne. Dobrze jest postawić tam jakiś kwiat. To sprzyja kreatywności, wpływa na wyobraźnię.
Strona prawa - biały tygrys reprezentowany przez wytwory ludzkich rąk, np. drukarkę albo model samochodu symbolizujący dążenie do dobrobytu.
Czerwony feniks to przestrzeń. Nie stawiajmy biurka przodem do ściany. Patrzenie w dal sprzyja koncentracji, a spoglądanie przez okno pomaga nie słyszeć hałasu w pomieszczeniu.
Ponadto miejsce zdominowane przez pierwiastek jin (bezruch) będzie lepsze dla księgowego, a przewaga jang (dynamika) sprzyja kreatywności - mówi Marcin Salski, dodając, że szczegółowe analizy wymagają dokładnych obliczeń matematycznych i użycia kompasu. Kto wierzy w skuteczność feng shui, niech sprawdzi. Ryzykuje się tylko kosztami honorarium...
Muzyka leczy
Odpoczynek jest podstawową formą higieny psychicznej, niezbędnej do życia każdemu człowiekowi. - Jeśli jednak będzie on bierny, może się zdarzyć, że nie da właściwego efektu; będziemy wciąż tkwili w świecie problemów związanych z pracą - uważa psycholog Bartłomiej Perczak. Jego zdaniem, zmęczenie nie ustąpi, jeśli nie odpoczniemy aktywnie, zmuszając organizm (nie tylko umysł) do relaksu. Warto również skorzystać z technik relaksacyjnych, np. jogi, czy takich metod jak wizualizacja - wyobrażanie sobie obecności w miejscu działającym dobrze na układ nerwowy, np. w lesie
czy nad brzegiem morza lub trening autogenny opierający się na medytacjach.
Do listy metod walki ze zmęczeniem Perczak dodaje jeszcze jedną, łatwo dostępną i niezwykle skuteczną - słuchanie muzyki, najlepiej klasycznej. Naukowcy opisali tzw. efekt Mozarta polegający na podniesieniu wyników uzyskiwanych w teście na inteligencję nawet po zaledwie kilku minutach słuchania utworu tego kompozytora. Słuchanie muzyki klasycznej wywiera niezwykle silny wpływ na aktywność mózgu i wywołuje zmiany w organizmie - zmniejszenie ciśnienia tętniczego krwi, spowolnienie akcji serca, spadek napięcia mięśniowego, aktywność gruczołów potowych, poprawę koncentracji. Podobną funkcję pełnią odgłosy przyrody, zwłaszcza szum morskich fal, drzew, śpiew ptaków.
Psychologowie od pewnego czasu stosują jeszcze jedną metodę relaksowania specyficznymi dźwiękami, dudnieniami binauralnymi lub sygnałami hemi-sync. Ich istota polega na atakowaniu mózgu dwoma nieznacznie różniącymi się od siebie sygnałami o niskiej częstotliwości. Wymuszają one na nim wyciszenie i zmuszają do pracy charakterystycznej dla stanu relaksu, nie pozwalając powrócić do nadmiernej aktywności.
A już połączenie odgłosów przyrody z dudnieniami binauralnymi daje szczególnie korzystne efekty w walce ze zmęczeniem, stresem czy zaburzeniami snu. Już po kilku minutach ich słuchania w zapisie EEG zachodzą zmiany świadczące o relaksie.
Sesja terapeutyczna polegająca na słuchaniu nagrania trwa zwykle ok. 40 min. Porcja ta zapewnia codzienny odpoczynek i skutecznie zwalcza stres, nawet jeśli nie możemy sobie pozwolić na codzienny spacer po lesie - zapewnia Bartłomiej Perczak.