Lepsze nastroje
Gdy rok temu CBM Indicator przedstawił wyniki Barometru, skala pesymizmu właścicieli prywatnych firm w Polsce zaskoczyła wszystkich. W ciągu roku nastąpiła jednak wyraźna poprawa nastrojów. Choć wartość wskaźnika dla IV kwartału 2003 r. pozostaje ujemna, to jednak różnica jest ogromna (-20,91 w IV kw. 2002 r. i -5,52 w IV kw. 2003 r.).
Tradycyjnie najlepiej swoją sytuację oceniają firmy z sektora usługowego, które najszybciej adaptują się do warunków panujących na rynku. Przedstawiciele tych firm mówią: "trzeba sobie jakoś radzić", "staramy się dbać o klientów".
W okresie przedświątecznym odżywają konflikty między drobnymi handlowcami a sieciami hipermarketów. Działalność sieci jest postrzegana jako główna przyczyna utraty klientów i zahamowania rozwoju małych firm: "wszystkiemu winne są hipermarkety", "nas nie stać na robienie ciągłych promocji".
Oczekiwania względem I kwartału 2004 r. są nieco bardziej pesymistyczne niż ocena ostatnich miesięcy 2003 r., ale lepsze niż przed rokiem (wtedy wskaźnik wyniósł -15,22, teraz -10,64). Zwiększony popyt w okresie świątecznym wiąże się ze spadkiem obrotów w pierwszych tygodniach, a czasem nawet miesiącach nowego roku. Na szczęście - o czym piszemy na stronie 89 - generalnie nastroje są niezłe, a ponad jedna trzecia przedsiębiorców oczekuje, że rok 2004 będzie lepszy od 2003. Pesymistów jest zaledwie 10 proc.
Tradycyjnie najlepiej swoją sytuację oceniają firmy z sektora usługowego, które najszybciej adaptują się do warunków panujących na rynku. Przedstawiciele tych firm mówią: "trzeba sobie jakoś radzić", "staramy się dbać o klientów".
W okresie przedświątecznym odżywają konflikty między drobnymi handlowcami a sieciami hipermarketów. Działalność sieci jest postrzegana jako główna przyczyna utraty klientów i zahamowania rozwoju małych firm: "wszystkiemu winne są hipermarkety", "nas nie stać na robienie ciągłych promocji".
Oczekiwania względem I kwartału 2004 r. są nieco bardziej pesymistyczne niż ocena ostatnich miesięcy 2003 r., ale lepsze niż przed rokiem (wtedy wskaźnik wyniósł -15,22, teraz -10,64). Zwiększony popyt w okresie świątecznym wiąże się ze spadkiem obrotów w pierwszych tygodniach, a czasem nawet miesiącach nowego roku. Na szczęście - o czym piszemy na stronie 89 - generalnie nastroje są niezłe, a ponad jedna trzecia przedsiębiorców oczekuje, że rok 2004 będzie lepszy od 2003. Pesymistów jest zaledwie 10 proc.