Inflacja czy wzrost?

Inflacja czy wzrost?

Dodano:   /  Zmieniono: 
Gwałtowny wzrost cen ropy naftowej wyraźnie podzielił uczestników życia gospodarczego na dwie grupy - na tych, którzy podkreślają, że drożejąca ropa spowoduje wzrost presji inflacyjnych, oraz na tych, którzy zagrożenia upatrują w jej negatywnym wpływie na wzrost gospodarczy
Debata toczy się , jednak ani badania empiryczne, ani teoria nie dają jednoznacznych odpowiedzi na pytanie, co gorsze: wyższa inflacja czy niższy wzrost? Biorąc pod uwagę ostatnie wypowiedzi przedstawicieli banków centralnych oraz ich decyzje, można odnieść wrażenie, że kwestia wzrostu gospodarczego ustąpiła nieco miejsca obawom o wzrost inflacji. Być może jest to mylne odczucie, gdyż banki centralne z założenia bardziej się koncentrują na walce z inflacją niż na stymulowaniu wzrostu gospodarczego, ale jedno nie ulega wątpliwości - w każdym kraju procesy te mogą przebiegać zupełnie inaczej.

Po pierwsze, zmianę cen ropy naftowej inaczej odczuwają producenci tego surowca (Rosja, Norwegia, kraje Bliskiego Wschodu), a zupełnie inaczej importerzy, tacy jak kraje Unii Europejskiej. Po drugie, jeśli nawet dany kraj jest importerem, to energochłonność danej gospodarki może być większa niż w wypadku krajów o dużym udziale przemysłu chemicznego lub ciężkiego (np. Polska) lub mniejsza - w gospodarkach o dużym udziale rolnictwa (Francja). Po trzecie, mówiąc o energochłonności, trudno nie wspomnieć również o energooszczędności. W niektórych krajach wysokouprzemysłowionych, np. skandynawskich, badania nad rozwojem niekonwencjonalnych źródeł energii przyczyniły się do znacznego obniżenia konsumpcji energii z tradycyjnych źródeł oraz do bardziej efektywnego ich wykorzystania. Po czwarte wreszcie, rozwój motoryzacji oraz jakość dróg w poszczególnych krajach istotnie wpływają
na popyt na paliwa. Spróbujmy wyobrazić sobie dwa kraje o zbliżonym terytorium i podobnej liczbie samochodów - Polskę i Hiszpanię. Różnice w technicznym stanie dróg, ich gęstości i jakości mają bezpośrednie przełożenie na konsumpcję paliw. Każdy, kto choć raz jechał zakopianką, wie, o co chodzi.
Idąc tym tropem, można dojść do wniosku, że dla wzrostu gospodarczego czy presji inflacyjnej nie bez znaczenia jest również jazda na rowerze. Gdyby Polacy zdecydowali się przesiąść z samochodów na te pojazdy, popyt na paliwa i ich cena mogłyby się zmienić. Nie miałoby to jednak wielkiego wpływu na ceny ropy. Z pewnością większy wpływ mieliby w tym wypadku Chińczycy...
Przytoczone wyżej argumenty utwierdzają mnie w przekonaniu, iż jednoznaczna odpowiedź na pytanie, czy drożejąca ropa ma większy wpływ na gospodarkę, czy na procesy inflacyjne, jest niezwykle trudna, ale nie niemożliwa. Dociekliwość skłoniła mnie do próby pomiaru wpływu cen ropy naftowej na dynamikę PKB i inflację w oparciu o model wektorowej autoregresji, który pozwala zbadać wzajemne powiązania między poszczególnymi zmiennymi. Analiza została przeprowadzona na danych historycznych, jednak biorąc pod uwagę to, iż wzrost cen ropy w ostatnich miesiącach miał niespotykaną skalę (przynajmniej w ciągu ostatnich 15 lat), wnioski z modelu mogą odbiegać od rzeczywistości.
Po dość rozbudowanym wstępie pora na konkrety. Otóż wzrost cen paliw o 10 proc. przekłada się na wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych o 0,3-0,4 proc. Zatem gdyby nie odnotowane w ostatnich dwunastu miesiącach podwyżki cen paliw, roczna inflacja byłaby w sierpniu o blisko 0,6 pkt proc. niższa, a więc wyniosłaby zaledwie 1,0 proc. Jest to oczywiście tylko wpływ bezpośredni, gdyż ze względu na niski popyt wewnętrzny drożejące paliwa nie wpłynęły na wzrost cen innych produktów. Jednak jeśli założymy osłabienie kursu walutowego, wzrost akcyzy oraz ożywienie koniunktury w przyszłym roku, wzrost cen ropy o 10 proc. będzie miał dwukrotnie wyższy wpływ na inflacje niż 0,3-0,4 proc., niż wynikający jedynie z udziału cen paliw w koszyku inflacyjnym. W wypadku PKB 10-procentowa zmiana cen ropy może przyczynić sie do obniżenia dynamiki wzrostu o 0,25 pkt proc.
Ocena tego, czy spadek PKB o 0,25 pkt proc., czy wzrost inflacji o 0,3-0,6 pkt jest ważniejszy, leży już w gestii władz monetarnych. Który z efektów przeważy, dowiemy się po kolejnych posiedzeniach RPP.