Jeżeli Robert Kubica odniesie sukces, popularnością pobije wszystkich polskich sportowców
14 października na torze w Szanghaju Robert Kubica, świeżo upieczony mistrz świata prestiżowych wyścigów World Series by Renault, jako pierwszy Polak poprowadzi bolid Formuły 1 podczas oficjalnego treningu. Jego umiejętności dostrzegli menedżerowie teamu Minardi, którzy zaprosili go do udziału w treningu. Nasz człowiek nie wystartuje jednak nawet w kwalifikacjach, chyba że jeden z dwóch kierowców teamu Minardi z jakichś powodów nie będzie mógł wystartować. Na pierwszy rzut oka, ten trening to niewiele. Tak jednak nie jest.
Krok po kroku
Umiejętności krakowianina nikt nie kwestionuje. Bezapelacyjnie wygrał przecież World Series by Renault. Jako mistrz świata tej kategorii ma już zapewnione zaproszenie na testy w fabrycznej ekipie Renault, najlepszym obecnie zespole Formuły 1. Wtedy doświadczenia zdobyte w Minardi będą procentować.
Szanse na awans do F1 w kolejnym sezonie Kubica ma jednak niewielkie. Chociaż jeśli w trakcie testów będzie osiągał czasy porównywalne z wynikami kierowców z ekipy, z pewnością menedżerowie tego nie przeoczą. To wystarczy, aby zostać stałym kierowcą testowym, a stąd już tylko krok do wyścigów.
Kubica ma dopiero 20 lat i dużo czasu na zrobienie kariery. Nigel Mansell w 1992 roku wygrał Formułę 1, mając 39 lat.
Awans Polaka do F1 przyspieszyłby sponsor. Kubicę wspiera wprawdzie finansowo Allianz Polska, ale to za mało. Połowa ekip w F1, jak Renault czy Ferrari, to grupy fabryczne. Reszta, jak Minardi czy Jordan, żyje z pieniędzy sponsorów. Budżety słabych zespołów sięgają 50-60 mln USD, najlepszych kilkakrotnie więcej.
Zespoły fabryczne, które walczą o zwycięstwo, zatrudniają najszybszych kierowców. Słabsze najbogatszych. W tym roku w teamie Jordana jeździł Hindus Narain Karthikeyan, zdecydowanie najsłabszy kierowca w Formule. Miejsce za kierownicą zapewniło mu 30 mln USD, którymi indyjski koncern motoryzacyjny Tata wspomógł dziurawy budżet zespołu. Polak jest uznawany za wielki talent i wystarczyłyby mu znacznie mniejsze pieniądze, nawet 1-2 mln USD. Wprawdzie za taką sumę na reklamę na kasku czy samochodzie polski sponsor nie ma co liczyć, bo miejsca te są zarezerwowane dla firm o zasięgu globalnym, miałby jednak prawo do wizerunku zawodnika i wykorzystania go w reklamach. 1-2 mln USD to wydatek do zaakceptowania dla dużych polskich firm. Sieć Era podpisała właśnie umowę na sponsorowanie PKOl na 12 mln zł. Pieniądze w pierwszej kolejności pójdą na utrzymanie centrum biurowego należącego do komitetu.
Red Bull doda mu skrzydeł?
Na co może liczyć sponsor Kubicy? - Na ogromne zainteresowanie zawodnikiem, które w razie zwycięstwa lub zajęcia miejsca w pierwszej trójce zapewni firmie niesłychany rozgłos - uważa Tomasz Redwan, szef firmy Sport Marketing. Możliwości marketingowe Kubicy ujawniły się dwa tygodnie temu, kiedy w mediach pojawiła się nieoficjalna informacja o zaproszeniu go do Chin. W ciągu kilku dni w polskich mediach pojawiło się ponad sto relacji dotyczących tego zawodnika. TV 4 zapowiedziało nawet transmisję z treningów.
Na sukcesy naszego rodaka trzeba będzie jednak poczekać i wcale nie są one przesądzone. Sponsorowanie Kubicy to inwestycja o dużym potencjale, ale o jeszcze większym ryzyku. Swego czasu Dietrich Mateschitz, właściciel Red Bulla, zaryzykował i podpisał umowę z Adamem Małyszem tuż przed tym, jak zaczął on deklasować rywali. Mateschitz kupił właśnie team Minardi, który wkrótce zmieni nazwę na Red Bull.
Czy Mateschitz zaproponuje kontrakt Polakowi? Dużo zależy od tego, jak polski kierowca zaprezentuje się w Szanghaju. Jeśli nie osiągnie bardzo dobrych wyników, na pocieszenie zostanie mu to, że aktualny mistrz świata Formuły 1 Hiszpan Fernando Alonso z teamu Renault też zaczynał karierę od startów w Minardi.
Liczba
300 000 - tylu Polaków przeciętnie ogląda relacje z wyścigów Formuły 1, które są nadawane przez TV 4 - podaje AGB Polska. To sporo, zwłaszcza że stacja ma ograniczone zasięg i popularność.
Krok po kroku
Umiejętności krakowianina nikt nie kwestionuje. Bezapelacyjnie wygrał przecież World Series by Renault. Jako mistrz świata tej kategorii ma już zapewnione zaproszenie na testy w fabrycznej ekipie Renault, najlepszym obecnie zespole Formuły 1. Wtedy doświadczenia zdobyte w Minardi będą procentować.
Szanse na awans do F1 w kolejnym sezonie Kubica ma jednak niewielkie. Chociaż jeśli w trakcie testów będzie osiągał czasy porównywalne z wynikami kierowców z ekipy, z pewnością menedżerowie tego nie przeoczą. To wystarczy, aby zostać stałym kierowcą testowym, a stąd już tylko krok do wyścigów.
Kubica ma dopiero 20 lat i dużo czasu na zrobienie kariery. Nigel Mansell w 1992 roku wygrał Formułę 1, mając 39 lat.
Awans Polaka do F1 przyspieszyłby sponsor. Kubicę wspiera wprawdzie finansowo Allianz Polska, ale to za mało. Połowa ekip w F1, jak Renault czy Ferrari, to grupy fabryczne. Reszta, jak Minardi czy Jordan, żyje z pieniędzy sponsorów. Budżety słabych zespołów sięgają 50-60 mln USD, najlepszych kilkakrotnie więcej.
Zespoły fabryczne, które walczą o zwycięstwo, zatrudniają najszybszych kierowców. Słabsze najbogatszych. W tym roku w teamie Jordana jeździł Hindus Narain Karthikeyan, zdecydowanie najsłabszy kierowca w Formule. Miejsce za kierownicą zapewniło mu 30 mln USD, którymi indyjski koncern motoryzacyjny Tata wspomógł dziurawy budżet zespołu. Polak jest uznawany za wielki talent i wystarczyłyby mu znacznie mniejsze pieniądze, nawet 1-2 mln USD. Wprawdzie za taką sumę na reklamę na kasku czy samochodzie polski sponsor nie ma co liczyć, bo miejsca te są zarezerwowane dla firm o zasięgu globalnym, miałby jednak prawo do wizerunku zawodnika i wykorzystania go w reklamach. 1-2 mln USD to wydatek do zaakceptowania dla dużych polskich firm. Sieć Era podpisała właśnie umowę na sponsorowanie PKOl na 12 mln zł. Pieniądze w pierwszej kolejności pójdą na utrzymanie centrum biurowego należącego do komitetu.
Red Bull doda mu skrzydeł?
Na co może liczyć sponsor Kubicy? - Na ogromne zainteresowanie zawodnikiem, które w razie zwycięstwa lub zajęcia miejsca w pierwszej trójce zapewni firmie niesłychany rozgłos - uważa Tomasz Redwan, szef firmy Sport Marketing. Możliwości marketingowe Kubicy ujawniły się dwa tygodnie temu, kiedy w mediach pojawiła się nieoficjalna informacja o zaproszeniu go do Chin. W ciągu kilku dni w polskich mediach pojawiło się ponad sto relacji dotyczących tego zawodnika. TV 4 zapowiedziało nawet transmisję z treningów.
Na sukcesy naszego rodaka trzeba będzie jednak poczekać i wcale nie są one przesądzone. Sponsorowanie Kubicy to inwestycja o dużym potencjale, ale o jeszcze większym ryzyku. Swego czasu Dietrich Mateschitz, właściciel Red Bulla, zaryzykował i podpisał umowę z Adamem Małyszem tuż przed tym, jak zaczął on deklasować rywali. Mateschitz kupił właśnie team Minardi, który wkrótce zmieni nazwę na Red Bull.
Czy Mateschitz zaproponuje kontrakt Polakowi? Dużo zależy od tego, jak polski kierowca zaprezentuje się w Szanghaju. Jeśli nie osiągnie bardzo dobrych wyników, na pocieszenie zostanie mu to, że aktualny mistrz świata Formuły 1 Hiszpan Fernando Alonso z teamu Renault też zaczynał karierę od startów w Minardi.
Liczba
300 000 - tylu Polaków przeciętnie ogląda relacje z wyścigów Formuły 1, które są nadawane przez TV 4 - podaje AGB Polska. To sporo, zwłaszcza że stacja ma ograniczone zasięg i popularność.