Służba zdrowia w fatalnym stanie. Nie wszyscy pacjenci będą leczeni?

Służba zdrowia w fatalnym stanie. Nie wszyscy pacjenci będą leczeni?

Szpital - zdjęcie ilustracyjne
Szpital - zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / sfam_photo
Dziura budżetowa w NFZ może wynieść w tym roku blisko 30 miliardów PLN. Szpitale wciąż nie otrzymały natomiast pieniędzy za rok 2025.

Jak podaje Radio ZET, placówki medyczne wciąż oczekują na pieniądze za m.in. wykonane ponad limity zabiegi, badania czy porady (w tym także na świadczenia ratujące życie i programy lekowe). To łącznie osiem miliardów złotych, które Narodowy Fundusz Zdrowia powinien przekazać szpitalom.

Wśród placówek, które w dalszym ciągu nie otrzymały zapłaty za usługi, jest m.in. Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Lublinie. W tym przypadku mowa o długu NFZ w postaci aż 54 milionów PLN. – Najbardziej bolesna jest sytuacja programów lekowych. Kosztowały nas 2,5 mln zł. Szpital je kupił, a NFZ ich nadal nie zrefundował – wskazał w rozmowie z rozgłośnią dyrektor Piotr Matej.

Pieniądze, które nie trafiły do placówki, generują poważny problem. I choć szpital nie zamierza przekładać pilnych zabiegów, to jednak zamierza ograniczać operacje planowe. – Nie damy rady finansować wszystkiego – podkreślił szef WSS. Ujawnił też, że trudna sytuacja dotyczy m.in. oddziału endoprotezoplastyki.

Służba zdrowia w kryzysie. Dyrektor szpitala zasugerował tymczasowe, ale być może konieczne rozwiązanie

W rozmowie z Zetką rzecznik prasowy NFZ – Paweł Florek – poinformował, że fundusz zajmuje się w tym momencie rozliczeniami za ostatni kwartał 2025 r. – Priorytetowo traktujemy też nadwykonania w programach lekowych i chemioterapii. Mimo że są to świadczenia limitowane, nadwykonania w tym zakresie rozliczamy zaraz po rozliczeniu nadwykonań nielimitowanych – zapewnił przedstawiciel NFZ.

A co na to Matej? Stwierdził, że może należy zacząć wprost przyznawać, iż część pacjentów po prostu nie będzie leczona. – Nie na każde świadczenie są pieniądze i nie na każde świadczenie szpitale dostają pieniądze od razu, bo niestety coraz częściej wpływają one z opóźnieniem, dotyczy to także pieniędzy za świadczenia ratujące życie – wymienił.

I zwrócił się z propozycją do NFZ. Zasugerował, by fundusz wprowadził nowe rozwiązanie – ocenianie, których pacjentów np. na izbie przyjęć szpitale mają „odsyłać, a których przyjąć w kolejnych latach”.

Czytaj też:
Kryzys w szpitalach. 6 kategorycznych żądań. „Mimo zapowiedzi zmian, nic nie zostało wprowadzone”
Czytaj też:
To ostatni moment na tańsze sanatorium. Nowy cennik już od 1 maja