Pochwała prostoty

Dodano:   /  Zmieniono: 
Tommy Lee Jones zdaje się iść śladami Clinta Eastwooda, który ze świetnego aktora przeistoczył się w jeszcze lepszego reżysera.
"Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady", drugi film w dorobku reżyserskim Jonesa (pierwszy nakręcił 10 lat temu dla telewizji), dotyka jednej z najbardziej istotnych kwestii w USA - szybko rosnącej liczby Latynosów (głównie Meksykanów) w tym kraju. Dwa lata temu US Census Bureau, amerykański urząd statystyczny, ogłosił, że stali się oni drugą mniejszością etniczną w Ameryce wyprzedzając Afroamerykanów. W Teksasie, gdzie rozgrywa się akcja filmu, liczba mieszkających tam Latynosów jest już większa niż obywateli rasy białej. Ma to przełożenie na powstające w Hollywood filmy. Scenarzysta "Trzech pogrzebów..." Meksykanin Guillermo Arriaga już zdobył sobie opinię jednego z najlepszych autorów scenariuszy na świecie (ma na swoim koncie także "21 gramów" i "Amores Perros"). Hollywood coraz chętniej kręci filmy o Latynosach - wystarczy przypomnieć niedawno goszczące na naszych ekranach "Maria łaski pełna", czy "Gol".

Jones porusza w swoim filmie bardzo istotny problem społeczny, ale nie próbuje moralizować, przekonywać widza do swego punktu widzenia. On po prostu nakręcił przepiękny film o życiu na pograniczu. "Trzy pogrzeby..." smakuje się powoli. Jego akcja rozkręca się bardzo leniwie (film wydaje się być dużo dłuższy niż niecałe dwie godziny), początek jest wręcz nudny. Ale nie można dać zwieść się pozorom. Mimo że wydarzenia w filmie rozgrywają się w tempie idącego stępa konia, co jakiś czas Jones podrzuca widzowi jakiś kąsek. Wszystko dzieje się wolno, więc jest dużo czasu, aby w nim zasmakować i jego smak zapamiętać. A gdy zaczyna on nas nużyć, zaraz pojawia się coś nowego. I tak do samego końca.

Tommy Lee Jones kręci inne filmy niż Clint Eastwood. Ale dzieła tych dwóch mistrzów kina mają jedną wspólną cechę: są bardzo skromne i proste. Niewiele w nich fajerwerków, ale ten, które są, to kino najwyższej próby. Widać zawód aktora jest świetną szkoła reżyserowania.

Agaton Koziński

"Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady" ("Three Burials of Melquiades Estrada"), reż. Tommy Lee Jones, Francja/USA, 2005